Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Amerykanie opuszczą Libię?

28.05.2014

Porwania. ataki a nawet śmierć grożą Amerykanom w Libii. Dlatego Departament Stanu zalecił obywatelom USA natychmiastowej opuszczenie tego kraju.

"Ze względu na przekonanie, że obcokrajowcy, zwłaszcza obywatele USA, mogą być utożsamiani w Libii z amerykańskim rządem lub organizacjami pozarządowymi, podróżujący powinni być świadomi groźby porwania, brutalnych ataków lub śmierci" - głosi ostrzeżenie Departamentu Stanu. Podkreślono w nim także, że amerykańscy obywatele przebywający w Libii "powinni zachować wyjątkową ostrożność i natychmiast wyjechać".

Różne ugrupowania zbrojne wzywały do ataków na amerykańskich obywateli, a także na interesy USA w Libii - przypomina Departament Stanu. Ostatnie ostrzeżenie wydane w grudniu 2013 roku odradzało podróże do Trypolisu, jeśli nie są absolutnie niezbędne, a także podróże poza libijską stolicę.

Wcześniej we wtorek USA wysłały na Morze Śródziemne okręt desantowy USS Bataan, który może zostać w razie konieczności wykorzystany do ewentualnej ewakuacji amerykańskiego personelu w Libii. Jednostka nie znajduje się w pobliżu wybrzeża Libii, ale w razie wezwania może szybko zareagować - podali anonimowo przedstawiciele władz USA.

We wrześniu 2012 roku w ataku na amerykański konsulat w Bengazi zginęło czterech Amerykanów, w tym ambasador Christopher Stevens. Atak wywołał polityczną burzę w Waszyngtonie. 

W Libii panuje coraz większy chaos. Rząd w Trypolisie nie jest w stanie zapanować nad dziesiątkami milicji, które pomagały w obaleniu dyktatora Muammara Kadafiego w 2011 roku, ale teraz nie liczą się z rządem centralnym. Przeciwko radykalnym milicjom wystąpił zbuntowany generał Chalifa Haftar. Zapewnia on, że nie chce zdobyć władzy, lecz jedynie odpowiada na "żądanie ludności", by walczyć z "terrorystami".

We wtorek jeden z przywódców libijskich islamistów Mohamed Zahawi ostrzegł USA, by powstrzymały się przed interwencją w obecny konflikt wewnętrzny w Libii, gdyż skutki tego byłyby dla nich jeszcze gorsze niż w Somalii, Iraku i Afganistanie.

Zahawi, który dowodzi lokalną brygadą zbrojnego ugrupowania Ansar al-Szaria w Bengazi na wschodzie Libii, oskarżył też Stany Zjednoczone o wspieranie libijskiego generała Chalify Haftara w jego rozpoczętych wcześniej w tym miesiącu działaniach na rzecz spacyfikowania islamistów i ich politycznych sojuszników.

"Przypominamy Ameryce, na wypadek gdyby interweniowała, o jej klęskach w Afganistanie, Iraku i Somalii, gdyż w Libii stanęłaby w obliczu czegoś znacznie gorszego" - oświadczył Zahawi. "To Ameryka wezwała Haftara, by pchnął kraj w kierunku wojny i rozlewu krwi" - dodał.

Haftar cieszy się poparciem polityków, dyplomatów, jednostek wojskowych i starszyzny plemiennej w swym zamiarze przywrócenia porządku i spokoju, których wciąż brak Libii w trzy lata po obaleniu dyktatury Muammara Kadafiego. 

Jak się uważa, Ansar al-Szaria odegrało istotną rolę w ataku na konsulat Stanów Zjednoczonych w Bengazi 11 września 2012 roku, kiedy to zginęli ambasador USA w Libii i trzech innych Amerykanów.


ansa/PAP

[fot. PAP/EPA]

Słowa kluczowe:

Libia

,

USA

,

atak

,

śmierć

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook