Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Amerykanie krytyczni wobec planu Asada

07.01.2013

USA uważają, że przedstawiony przez prezydenta Syrii Baszara el-Asada plan pokojowy jest "oderwany od rzeczywistości". "To kolejna próba utrzymania się reżimu przy władzy" - oświadczyła w niedzielę rzeczniczka Departamentu Stanu Victoria Nuland.

"Inicjatywa Asada jest oderwana od rzeczywistości, podkopuje wysiłki wysłannika ONZ i Ligi Arabskiej Lakhdara Brahimiego na rzecz zakończenia konfliktu w Syrii i prowadzi jedynie do kolejnych brutalnych represji wobec narodu syryjskiego" - stwierdziła Nuland. Powtórzyła apel rządu USA do Baszara el-Asada, by ustąpił ze stanowiska i oddał władzę.

W niedzielę, w pierwszym od miesięcy wystąpienie, szef państwa syryjskiego przedstawił swoją "inicjatywę pokojową", mającą na celu zakończenie trwającego od 21 miesięcy konfliktu.

"Pierwsze stadium tego rozwiązania politycznego wymagałoby tego, aby regionalne mocarstwa przestały finansować i zbroić opozycję oraz aby zakończono operacje terrorystyczne" - powiedział Asad.

Jego plan zakłada też zorganizowanie konferencji pojednawczej "z udziałem tych, którzy nie zdradzili kraju" oraz utworzenie nowego rządu, który zająłby się organizacją wyborów, pracami nad konstytucją oraz wprowadzaniem amnestii.

Prezydent podkreślił jednak, że jego oferta dialogu nie dotyczy ekstremistów ani osób, które jego zdaniem, są pod wpływem obcych mocarstw.

W transmitowanym na żywo wystąpieniu szef państwa nazwał opozycję marionetką w rękach Zachodu. "Negocjujemy z panem, a nie z niewolnikiem" - mówił.

W swoim wystąpieniu Asad zaapelował też o "pełną mobilizację". Zaprzeczył, jakoby w kraju trwało powstanie przeciwko wieloletnim rządom rodziny Asadów. "To jest wojna w obronie narodu" - powiedział.

Mówił, że syryjskie wojsko walczy z grupami "morderczych przestępców" i dżihadystów z zagranicy. "To nie jest konflikt między władzą a opozycją, lecz między ojczyzną a jej wrogami", którzy dążą do podziału kraju - stwierdził.

"Ten zewnętrzny atak jest bardziej niebezpieczny niż wszelkie wcześniejsze konflikty, gdyż oni nas wykorzystują, byśmy zabijali się nawzajem" - dodał szef państwa, który wypowiadał się na tle wielkiej flagi Syrii, utworzonej ze zdjęć twarzy Syryjczyków.

Przemówienie przerywane było od czasu do czasu wznoszonymi przez publiczność okrzykami: "Niech Bóg ochroni armię" oraz "Wszystko dla ciebie poświęcimy, Baszarze, krew i duszę".

Asad podziękował m.in. Rosji i Chinom za to, że w przeciwieństwie do innych krajów, nie ingerują w wewnętrzne sprawy Syrii.

Było to pierwsze wystąpienie publiczne prezydenta od czerwca 2012 roku, gdy przemawiał on na posiedzeniu nowego parlamentu. W ostatnich miesiącach rozmawiał też z dziennikarzami rosyjskiej stacji Russia Today i tureckiego dziennika "Cumhuriyet".

Od wybuchu w marcu 2011 roku rebelii, która przerodziła się w konflikt zbrojny przeciwko Asadowi, reżim w Damaszku nazywa rebeliantów i swoich przeciwników "terrorystami". Utrzymuje, że to, co dzieje się w Syrii to "zwykły spisek", za którym stoją Arabia Saudyjska i Katar, które finansują i zbroją rebeliantów.

Według ONZ, konflikt w Syrii pochłonął ponad 60 tys. ofiar śmiertelnych.

svit, PAP

[Fot. PAP/EPA]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook