Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Atak na World Trade Center: 11 września 2001 – dzień, w którym świat wstrzymał oddech

01.09.2014

13 lat temu miał miejsce najtragiczniejszy akt terroru w historii Stanów Zjednoczonych. Przeprowadzony 11 września 2001 roku zamach pochłonął życie 2973 ofiar i odcisnął swoje piętno nie tylko na społeczeństwie amerykańskim. Sprawił, że oczy całego świata zwróciły się na Bliski Wschód i zauważyły płynące z tych obszarów niebezpieczeństwo.

Atak na World Trade Center: przebieg wydarzeń

 11 września 2001 roku. W Nowym Jorku jest słoneczny, jesienny poranek. Jak co dzień, korowody samochodów oraz pieszych zalewają ulice. Prezydent George W. Bush przygotowuje się właśnie do spotkania z uczniami szkoły podstawowej w miejscowości Sarasota. Z lotnisk startują kolejne samoloty, jak każdego dnia pasy startowe opuszczają setki maszyn. Wszystko odbywa się rutynowo, sprawnie, zgodnie z planem.


Samoloty wylatują też z lotnisk w Bostonie. O 7:58 startuje Boeing 767, lot nr 11. 2 minuty później z pasa startowego podrywa się bliźniacza maszyna lotu nr 175. O 8.10 z lotniska w Waszyngtonie wyrusza w podróż do Los Angeles Boeing 757, lot nr 77. Ponad pół godziny później z lotniska w Newark startuje kolejny 

Boeing 757 (lot nr 93). Ma spore opóźnienie, miał rozpocząć lot punktualnie o godzinie ósmej. Na pokładach tych czterech maszyn jest łącznie 246 osób. Nigdy nie dotrą one do planowanego celu.

O tym, że coś niepokojącego dzieje się z lotem nr 11 wiadomo było już w kwadrans po wystartowaniu maszyny. O tym, że o 8.14 kontrolę nad samolotem przejęli terroryści z Al-Ka'idy wiedzieli na razie tylko przerażeni pasażerowie. O 8.42 porywacze przejęli kontrolę nad lotem nr 175.  

Chwile przed atakiem na WTC

Kiedy na niebie nad Manhattanem pojawia się samolot, palcami pokazują go tylko dzieci. Gdy tor jego lotu zaczyna wydawać się dziwny, głowy w górę zadzierają także dorośli. Zaczynają krzyczeć, gdy zauważają, że maszyna kieruje się prosto na północną ścianę północnej wieży World Trade Center. O 8.46 czasu miejscowego samolot uderza w budynek na wysokości 93 piętra. Po trzech minutach informacje o zderzeniu podają już wszystkie amerykańskie media.

Bliźniacze wieże WTC mają po 110 pięter. Oznacza to, że osoby znajdujące się na kilkunastu najwyższych zostały odcięte od świata. Nie da się ich ewakuować ze względu na szalejący pożar, gęsty dym i znaczne uszkodzenie budynku. Rozgrywa się prawdziwy dramat, uwięzieni na szczycie biurowca wiedzą już, że nie przeżyją. Niektórzy decydują się na skok. Ich zdjęcia staną się potem symbolem tragedii, umieszczanym na okładkach gazet na całym świecie. Osoby przebywające na niższych piętrach wieży północnej próbują opuścić budynek. Ich sąsiedzi pracujący w wieży południowej starają się uspokoić. Nie wszyscy podejmują decyzję o ewakuacji, nie czują zagrożenia.  

Prezydent George W. Bush wie już o tragedii. Nie zmienia jednak swoich planów i punktualnie o 9 zjawia się w szkole Emma E. Booker Elementary School w Sarasocie. Nie wie jeszcze, że dramat rozgrywający się w Nowym Jorku to nie wypadek, a regularny atak na World Trade Center – o 9.03 w południową wieżę uderza Boeing 767 lotu nr 175. Tym razem samolot trafia jeszcze niżej, na wysokości 74 piętra. Następuje masowa ewakuacja osób z niższych pięter – tysiące osób ogarnęła panika. Pracownicy biurowca, którzy w momencie uderzenia znajdowali się na wyższych piętrach, zgromadzili się na dachu w oczekiwaniu na ratunek. Pięć minut później o wydarzeniu dowiaduje się prezydent. Stara się zachować spokój w obliczu oczywistego już ataku na Stany Zjednoczone.

Atak na Pentagon

Terroryści przejęli kontrolę jeszcze nad dwoma maszynami znajdującymi się w powietrzu. O 9.37 samolot lotu nr 77 uderza w Pentagon. W ostatniej uprowadzonej maszynie (lot nr 93) pasażerowie podjęli walkę z członkami Al-Ka'idy. Dzięki ich bohaterstwu do katastrofy doszło na pustym polu w stanie Pensylwania. 


Poświęcili swoje życie, by nie doprowadzić do kolejnego uderzenia, którego celem miał być najprawdopodobniej Waszyngton. Cała przestrzeń powietrzna kraju została zamknięta.

Tuż przed godziną 10 rozpoczyna się akcja gaszenia płonących biurowców. Telewizyjne relacje z ataku na WTC w Nowym Jorku oglądają już miliony widzów na całym świecie. Wszyscy ci ludzie są świadkami zawalenia się wieży południowej o 9.59. Zgromadzeni na jej szczycie ludzie nie uzyskali pomocy. Nowy Jork znika w chmurze pyłu i dymu, wzrok zaczyna zawodzić. Niespełna pół godziny później w ślady siostry idzie wieża północna. Budynki zaprojektowano w taki sposób, by w razie uszkodzenia konstrukcji nie przechyliły się na bok, lecz runęły prosto w dół. Zaoszczędziło to na pewno kolejnych ofiar, jednak w katastrofie ginie niemal 3 tysiące osób. Trwa ewakuacja Manhattanu i Waszyngtonu.  

Świat patrzy na Nowy Jork, wstrzymując oddech. Wszystko spowija szary dym, z którego raz po raz wybiegają pokryci pyłem ludzie, przyciskający do twarzy chustki lub fragmenty odzieży. Słychać krzyki, szum płomieni i wyjące syreny. W trakcie akcji ratunkowej życie traci ponad 300 policjantów i strażaków. Po ugaszeniu pożarów gigantyczne gruzowisko – nazywane teraz Strefą 0 – przeczesywane jest w poszukiwaniu osób, które przeżyły. Pracują nie tylko specjalne służby, ale i cywile. Wydobywa się także ciała ofiar.

Prawda o WTC

Do zamachu przyznaje się sunnicka organizacja Al-Ka'ida, której przewodzi Osama bin Laden. Oczy całego świata kierują się na Bliski Wschód. Rozpoczyna się wojna z terroryzmem.

Od czasu ataku na WTC świat nie jest już taki sam. Niektóre państwa islamskie, a właściwie fanatyczne ugrupowania terrorystyczne z nich pochodzące, stały się realnym zagrożeniem dla reszty świata. Tak naprawdę zamach terrorystyczny sprzed 13 lat zbiera swoje żniwo do tej pory. Wojny w Iraku i Afganistanie pochłonęły kolejne ofiary, w tym kilkuset Polaków. Giną żołnierze, ale też cywile. W imię prawdy swoje życie tracą dziennikarze tacy jak Waldemar Milewicz czy James Foley, na którym egzekucję przeprowadzono w sierpniu. Rozwiązania konfliktów na razie nie widać.

[fot. Wikimedia Commons/Robert/licencja CC 2.0]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Warto poczytać

Facebook