Jedynie prawda jest ciekawa

Strefa bezpieczeństwa w Syrii

17.02.2016

Władze Turcji chcą utworzyć strefę bezpieczeństwa na obszarze od południowej granicy państwa do 10 km w głąb terytorium ogarniętej wojną Syrii - poinformował w środę turecki wicepremier Yalcin Akdogan.

"Chcemy stworzyć korytarz humanitarny, obejmujący miasto Azaz, na obszarze do 10 km w głąb terytorium Syrii. Ta strefa powinna być wolna od starć zbrojnych" - powiedział wicepremier w wywiadzie dla tureckiej telewizji A-Haber. 

Jak tłumaczył, utworzenie strefy miałoby zapobiec "próbom zmian struktury demograficznej". 

Miasto Azaz leży 5 km od granicy z Turcją, w muhafazie (prowincji) Aleppo (Halab) na północnym zachodzie Syrii. 

Od 13 lutego turecka artyleria ostrzeliwuje cele kurdyjskiej zbrojnej milicji, Ludowych Jednostek Obrony (YPG), które wykorzystały ofensywę syryjskich sił rządowych w prowincji Aleppo, wspieranych przez rosyjskie lotnictwo, aby zbliżyć się do miasta Azaz. 

Turecki rząd wyraził zadowolenie, że bombardowania zapobiegły przejęciu kontroli nad tym miastem przez YPG. 

W czasie dużej ofensywy prowadzonej w ostatnich tygodniach syryjskie siły rządowe, wspierane z powietrza przez Rosjan, posunęły się w stronę granicy z Turcją - odnotowuje Reuters. YPG, podlegające Partii Unii Demokratycznej (PYD), skorzystały z toczących się walk w celu przejęcia obszarów, które były w rękach syryjskich rebeliantów, jak np. bazy lotniczej Menagh na północ od Aleppo. 

PYD to główne ugrupowanie polityczne syryjskich Kurdów. Ankara uważa je, podobnie jak milicje YPG, za organizację terrorystyczną z powodu związków z zakazaną w Turcji i również uważaną za organizację terrorystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PKK). 

Azaz jest ostatnim bastionem rebeliantów przed granicą z Turcją. Miasto położone jest na północ od miasta Aleppo, przez które jeszcze przed ofensywą syryjskich sił rządowych, przebiegała droga zaopatrzenia z Turcji dla rebeliantów walczących z siłami prezydenta Syrii Baszara el-Asada. 

Turcja oskarżyła PYD i YPG o realizowanie "demograficznej zmiany" w północnej Syrii poprzez przymusowe wysiedlanie społeczności turkmeńskiej i arabskiej. "Toczy się gra mająca na celu zmianę struktury demograficznej. Turcja nie powinna być częścią tej gry" - podkreślił w środę wicepremier Akdogan. 

Ankara obawia się utworzenia niepodległego państwa kurdyjskiego na obszarach należących obecnie do Syrii, Iraku i Turcji. 

USA, które nie traktują YPG jako organizacji terrorystycznej, udzielają jej wsparcia wojskowego w walce z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. Od wielu miesięcy wsparcie to stanowi źródło napięć między Waszyngtonem a Ankarą.

PAP

[fot.PAP/EPA/SAM TAYLOR / MSF / HANDOUT]

CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook