Jedynie prawda jest ciekawa


US Open - Agnieszka Radwańska o sobotniej porażce

04.09.2017
epa06180138
US Open - Agnieszka Radwańska o sobotniej porażce

Agnieszka Radwańska uważa, że o jej porażce w trzeciej rundzie wielkoszlemowego US Open z reprezentantką gospodarzy CoCo Vandeweghe zadecydowało zaledwie kilka punktów. "Każdy z setów mógł zakończyć się inaczej" - oceniła polska tenisistka.

Rozstawiona z "10" Radwańska przegrała w sobotę w Nowym Jorku z Vandeweghe (20.) 5:7, 6:4, 4:6. W spotkaniu nie zabrakło zarówno długich efektownych wymian, jak i błędów po obu stronach.

"Mecz rozstrzygnął się za sprawą kilku punktów. Tak naprawdę każdy set mógł zakończyć się inaczej. Czasem potrzebujesz po prostu trochę więcej szczęścia, ja go dziś nie miałam" - podsumowała w rozmowie z dziennikarzami Radwańska.

Potężnie zbudowana Vandeweghe słynie z potężnego uderzenia. Pomaga jej to w zdobywaniu punktów bezpośrednio z serwisu oraz przy returnach.

"CoCo dziś świetnie returnowała. Robi to zawsze, więc wiedziałam, że tego muszę się spodziewać" - dodała Polka.

Jej sobotnie spotkanie z Amerykanką trwało prawie trzy godziny. Był to siódmy pojedynek tych tenisistek, a drugi w tym roku. Bilans jest wciąż korzystny dla krakowianki, która wygrała pięć z tych konfrontacji, w tym w dwóch setach (6:3, 6:2) niespełna miesiąc temu w pierwszej rundzie turnieju WTA w Toronto.

"Aga to dla mnie trudna rywalka, właściwie dla każdego. Stwarza wiele problemów, przebija na drugą stronę wiele piłek, stosuje wiele trudnych zagrań. To ciężko wywalczone zwycięstwo. Nie pozostaje mi nic innego jak być dumną z tego jak rywalizowałam i walczyłam. Myślę, że doda mi to pewności siebie" - zaznaczyła Vandeweghe.

Jeden z dziennikarzy zapytał ją, jakie wyciągnęła wnioski z wcześniejszych meczów z Radwańską. 25-letnia zawodniczka z USA już przed meczem trzeciej rundy w Nowym Jorku podkreślała, że do Toronto pojechała zmęczona udziałem we wcześniejszym turnieju w Stanford, gdzie dwa dni wcześniej grała w finale.

 

"Nie zaliczam tego spotkania do tych, z których mogłabym się coś nauczyć. Wiem, że Agnieszka potrafi postawić mnie nieraz w niewygodnej sytuacji. Bardziej chodziło o to, co ja zamierzam zrobić, by się temu przeciwstawić. Postanowiłam, że będę przede wszystkim starała się wytrzymać długie wymiany. Sprawiłam, że wiele jej gemów serwisowych było długich, wydłużały się one wraz z przebiegiem spotkania" - analizowała.

Polka po raz 12. z rzędu startowała w US Open. To jedyny turniej wielkoszlemowy, w którym jeszcze nigdy nie znalazła się w "ósemce". Na 1/8 finału zatrzymała się pięciokrotnie - w latach 2007-08 i 2012-13 oraz w poprzednim sezonie.

Trenująca pod okiem słynnego przed laty Australijczyka Pata Casha Vandeweghe w styczniu dotarła do półfinału Australian Open, a w lipcu do ćwierćfinału Wimbledonu. W US Open do tego roku jej najlepszym wynikiem była druga runda.

"Bardzo się cieszę, że udało mi się dostać do drugiego tygodnia turnieju. Jestem o krok bliżej tego, czego chciałabym tutaj dokonać. Pat dał mi konkretne wskazówki, jak mam spożytkować energię i przełożyć ją na to, co dzieje się na korcie. Uważam, że działa to bardzo dobrze" - oceniła tenisistka urodzona w Nowym Jorku.

 

(PAP)

Warto poczytać

  1. 1270bieleckigasherbrum 16.07.2018

    Adam Bielecki zdobył piąty ośmiotysięcznik w karierze - Gaszerbrum II

    Adam Bielecki, uczestnik polsko-niemieckiej wyprawy, stanął na wierzchołku Gaszerbruma II (8035 m). To piąty ośmiotysięcznik w karierze 35-letniego alpinisty. Wcześniej zdobył: Makalu (8481 m), Gaszerbrum I (8080 m), K2 (8611 m) i Broad Peak (8051 m).

  2. ronaldo16072018 16.07.2018

    "Daj nam Ligę Mistrzów". Kibice witali Ronaldo w Turynie

    Portugalczyk Cristiano Ronaldo przeszedł już badania w Turynie, a później ma zjeść obiad z prezesem Juventusu Andre Agnellim. Pod centrum medycznym czekało na niego ok. 200 dziennikarzy i ponad tysiąc kibiców. "Daj nam Ligę Mistrzów" - skandowano.

  3. russia14072018 15.07.2018

    Żenujące zachowanie Rosjan w czasie dekoracji medalistów. Znaleźli parasol tylko dla jednej osoby

    Piłkarze Francji po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, w niedzielnym finale w Moskwie pokonując Chorwację 4:2. Dekoracja medalistów odbyła się w strugach ulewnego deszczu, a miliony widzów oglądały żenujące sceny z udziałem prezydentów Rosji, Francji i Chorwacji.

  4. stadion14062018 15.07.2018

    Francja czy Chorwacja? Już dzisiaj finał mundialu

    O godz. 17 czasu polskiego na moskiewskich Łużnikach odbędzie się najważniejszy międzypaństwowy mecz piłkarski od 2014 roku, kiedy w finale mistrzostw świata w Brazylii Niemcy pokonały Argentynę. W tegorocznym mundialu w Rosji o trofeum zagrają Francja i Chorwacja.

  5. 1270brzeczek 12.07.2018

    Marek Rzepka: nie wierzę, że Boniek podjął decyzję lekkomyślnie

    Były reprezentant Polski i piłkarz Lecha Poznań Marek Rzepka uważa, że wybór Jerzego Brzęczka na selekcjonera reprezentacji niesie pewne ryzyko. Jego zdaniem ma zbyt małe doświadczenie trenerskie, chociaż w Wiśle Płock pokazał, że zna się na fachu.

  6. zlatko-dalic-12072018 12.07.2018

    Awansował do finału, jednak cały sukces zawdzięcza Bogu. Piękne wyznanie selekcjonera

    Wczorajszy półfinał pomiędzy Chorwacją, a Anglią zakończył się dość niespodziewanym triumfem ekipy z Bałkanów

  7. jagger12072018 12.07.2018

    Mick Jagger nie przyniósł szczęścia Anglii. Komu jeszcze?

    „Pojechałem zobaczyć Anglię, ale Anglia przegrała” - śpiewa w jednej z piosenek lider The Rolling Stones Mick Jagger. W środę kibicował swoim rodakom w półfinale mistrzostw świata w Moskwie i… znowu przegrali - z Chorwacją 1:2 po dogrywce.

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook