Jedynie prawda jest ciekawa


Triumf Wisły Kraków w Warszawie, Cracovia coraz bliżej czołowej ósemki

19.03.2018
wisla-krakow-sie-cieszy
Triumf Wisły Kraków w Warszawie, Cracovia coraz bliżej czołowej ósemki

Legia Warszawa przegrała z Wisłą Kraków 0:2 w najciekawiej zapowiadającym się meczu 28. kolejki piłkarskiej ekstraklasy i traci trzy punkty do prowadzącej w tabeli Jagiellonii Białystok. Czwartą wygraną z rzędu odnotowała Cracovia i jest coraz bliżej czołowej ósemki.

Obrońcy tytułu musieli wygrać, by dotrzymać kroku Jagiellonii. Spotkanie jednak od początku nie układało się po myśli gospodarzy i po niespełna półgodzinie przegrywali. Inaki Astiz powstrzymał w polu karnym Tibora Halilovica, sędzia Bartosz Frankowski początkowo nie dopatrzył się przewinienia, ale po skorzystaniu z technologii VAR zdecydował się przyznać krakowianom rzut karny. Wykorzystał go Hiszpan Carlitos, zdobywając 20. bramkę w sezonie i zostając samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców. 


"Biała Gwiazda" poszła za ciosem i niespełna cztery minuty później prowadziła już 2:0. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Carlitos ograł Eduardo i dośrodkował na dalszy słupek, gdzie z bliska piłkę skierował głową do bramki jego rodak Fran Velez. 

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił i skuteczna w defensywie Wisła pewnie dowiozła zwycięstwo do końcowego gwizdka. To jej pierwsza wygrana przy Łazienkowskiej od 8 maja 2010 roku. Trener Joan Carrillo podobną złą passę przełamał w poprzednim sezonie pracując w Hajduku Split, który pod jego wodzą po 10 latach zwyciężył na stadionie Dinama Zagrzeb. 

"Oczywiście, że jestem rozczarowany. Brakowało nam pomysłu na boisku i energii, co boli mnie najbardziej" - podkreślił trener legionistów Romeo Jozak. Jego zespół przegrał trzy z pięciu ostatnich spotkań przed własną publicznością, wszystkie po 0:2. 

Jedną z drużyn, które wygrały ostatnio w stolicy jest Jagiellonia. W sobotę białostoczanie w ostatnich sekundach praktycznie odwrócili losy pojedynku z Arką Gdynia i po zwycięstwie 3:2 ponownie zostali samodzielnym liderem. 

"Jaga" w imponującym stylu rozpoczęła wiosenną część sezonu, ale przed tygodniem zastopował ją Lech, wygrywając w Poznaniu aż 5:1. Trener Ireneusz Mamrot przyjął tę wpadkę ze spokojem i zapowiadał, że jego zespół szybko wróci na właściwe tory. 

Mecz z Arką zaczął jednak źle. W 20. minucie prowadzenie gościom dał Mateusz Szwoch, który wykorzystał rzut karny. Jagiellonia wyrównała jeszcze przed przerwą za sprawą Słoweńca Romana Bezjaka. W drugiej połowie miała optyczną przewagę, ale to Szwoch w 64. minucie cieszył się z drugiego gola. 

Gospodarze, mimo zdecydowanych ataków, opór rywala przełamali dopiero w doliczonym przez sędziego czasie gry. W odstępie kilkudziesięciu sekund bramki dla niej zdobyli Łukasz Burliga i Jakub Wójcicki. 

"Mecz zakończył się szczęśliwie dla nas, ale uważam, że z przebiegu całego spotkania w pełni na to zwycięstwo zasłużyliśmy. Mogło się to skończyć naszą porażką, ale na pewno byłby wtedy olbrzymi niedosyt i rozczarowanie. Arka wykazała się dzisiaj stuprocentową skutecznością. Chwała drużynie za grę do końca, za determinację, za wiarę w zwycięstwo" - powiedział Mamrot. 

W tabeli białostoczanie z dorobkiem 54 punktów o trzy wyprzedzają Legię i o pięć Lecha Poznań, który już w piątek pokonał na własnym stadionie Lechię Gdańsk 3:0. Na listę strzelców wpisali się kolejno: Łukasz Trałka, Duńczyk Christian Gytkjaer (14. trafienie w sezonie) i Szwajcar serbskiego pochodzenia Darko Jevtic. 

Zespół z Gdańska pracuje na miano największego rozczarowania sezonu. Nie wygrał żadnego z ostatnich 10 meczów i choć miał walczyć o najwyższe cele, to teraz znacznie bliżej jest mu do strefy spadkowej. Obecnie jest 14. i ma tylko dwa punkty więcej niż zajmująca 15. - pierwszą spadkową lokatę - Bruk-Bet Termalica. 

Zespół z Niecieczy w ważnym dla układu dolnych rejonów tabeli pojedynku przegrał z Pogonią Szczecin 2:4. "Portowcy" nad strefą spadkową mają teraz trzy punkty przewagi. Wygraną gościom zapewnili Bułgar Spas Delew i Gruzin Lasza Dwali - obaj zdobyli po dwie bramki. 

Emocji nie zbrakowało także w Kielcach, gdzie Korona zremisowała z Górnikiem Zabrze 2:2. Po nieco ponad godzinie gry i golach Słoweńca Gorana Cvijanovica z karnego oraz Gruzina Niki Kaczarawy gospodarze prowadzili 2:0. Chwilę później jednak czerwoną kartką został ukarany pomocnik Korony Jakub Żubrowski, a następnie piłkę do własnej bramki skierował jego kolega Estończyk Ken Kallaste. Przyjezdni wyrównali w 74. minucie po szóstym w sezonie golu obrońcy Mateusza Wieteski. 

Górnik, podobnie jak Wisły z Krakowa i Płocka (1:1 we Wrocławiu ze Śląskiem), ma 43 pkt i praktycznie może się szykować do gry w rundzie finałowej w tzw. grupie mistrzowskiej. Korona z 41 też jest blisko osiągnięcia tego celu, tym bardziej że w ostatniej kolejce fazy zasadniczej dwie następne drużyny w tabeli - KGHM Zagłębie Lubin i Cracovia zagrają ze sobą. "Miedziowi", którzy zremisowali w piątek w Gliwicach z Piastem 0:0 (bramkarz gospodarzy Jakub Szmatuła nie puścił gola w szóstym kolejnym meczu ligowym), mają 39 pkt i o dwa wyprzedzają Cracovię. Zespół trenera Michała Probierza pokonał na własnym stadionie Sandecję Nowy Sącz 2:1 i było to jego czwarte z rzędu zwycięstwo. W siedmiu wiosennych kolejkach "Pasy" zgromadziły 16 punktów i tylko Jagiellonia ma lepszy w tym roku bilans. W ekipie beniaminka nastroje są dużo gorsze. Licznik kolejnych spotkań bez zwycięstwa wskazuje już 19, a nie dość że zajmuje on ostatnie miejsce w tabeli, to jeszcze strata do "bezpiecznej" 14. lokaty wynosi już cztery punkty. Ligowców czeka teraz dłuższa przerwa ze względu na towarzyskie mecze reprezentacji. Na boiska ekstraklasy piłkarze wrócą w wielkanocną sobotę.


(PAP)

Warto poczytać

  1. ekstraklasa20072018 20.07.2018

    Startuje piłkarska Ekstraklasa. Z nowym sponsorem głównym

    W dniu inauguracji sezonu 2018/19 Ekstraklasa S.A. ogłosiła, że sponsorem tytularnym rozgrywek będzie nadal Totalizator Sportowy z marką Lotto, a sponsorem głównym został PKO Bank Polski.

  2. chorwacja19072018 19.07.2018

    Mama płacze ze szczęścia, a on idzie ulicami Brukseli z flagą Chorwacji

    Wzruszająca scena na ulicach Brukseli. Mały chłopiec dumnie maszeruje pośród owacji z chorwacką flagą. To nagranie podbija internet.

  3. pogba19072018 19.07.2018

    Przemowa, która uskrzydliła Francuzów. Pokazujemy nagranie z szatni przed finałem MŚ

    - Chłopcy, nie chcę mówić zbyt długo. Wszyscy wiemy, gdzie jesteśmy. Wszyscy wiemy, czego chcemy. Może się powtarzam, ale jesteśmy 90 minut od przejścia do historii. 90 minut! Jeden mecz! - te słowa wypowiedziane przez Pogbe rozgrzewały serca Francuzów w szatni przed finałem.

  4. chorwacja-17072018 18.07.2018

    Chorwacja przegrała bo jest zbyt biała? Szokujący argument antyrasistowskiej organizacji

    Niedzielny finał mistrzostw świata w Rosji dał wiele powodów do radości dla Francuzów. Ich reprezentacja po 20 latach ponownie sięgnęła po puchar świata

  5. cr7-juve-17072018 17.07.2018

    Cristiano Ronaldo komentuje swój transfer do Juventusu: To była świetna decyzja

    Portugalski piłkarz Cristiano Ronaldo, którzy przeszedł niedawno z Realu Madryt do Juventusu Turyn, powiedział w poniedziałek, że to była "dobrze przemyślana decyzja". Jak dodał, jest bardzo ambitny i lubi nowe wyzwania

  6. 1270bieleckigasherbrum 16.07.2018

    Adam Bielecki zdobył piąty ośmiotysięcznik w karierze - Gaszerbrum II

    Adam Bielecki, uczestnik polsko-niemieckiej wyprawy, stanął na wierzchołku Gaszerbruma II (8035 m). To piąty ośmiotysięcznik w karierze 35-letniego alpinisty. Wcześniej zdobył: Makalu (8481 m), Gaszerbrum I (8080 m), K2 (8611 m) i Broad Peak (8051 m).

  7. ronaldo16072018 16.07.2018

    "Daj nam Ligę Mistrzów". Kibice witali Ronaldo w Turynie

    Portugalczyk Cristiano Ronaldo przeszedł już badania w Turynie, a później ma zjeść obiad z prezesem Juventusu Andre Agnellim. Pod centrum medycznym czekało na niego ok. 200 dziennikarzy i ponad tysiąc kibiców. "Daj nam Ligę Mistrzów" - skandowano.

  8. russia14072018 15.07.2018

    Żenujące zachowanie Rosjan w czasie dekoracji medalistów. Znaleźli parasol tylko dla jednej osoby

    Piłkarze Francji po raz drugi w historii zostali mistrzami świata, w niedzielnym finale w Moskwie pokonując Chorwację 4:2. Dekoracja medalistów odbyła się w strugach ulewnego deszczu, a miliony widzów oglądały żenujące sceny z udziałem prezydentów Rosji, Francji i Chorwacji.

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook