Jedynie prawda jest ciekawa


Pjongczang - w piątek początek sportowego święta

08.02.2018
droga-do-sukcesu
Pjongczang - w piątek początek sportowego święta

Blisko 20 lat temu Korea Południowa rozpoczęła starania o organizację zimowych igrzysk. W piątek w Pjongczangu zapłonie znicz olimpijski i oficjalnie rozpocznie się tak wyczekiwane sportowe święto. Z Polaków uwagę przyciągają przede wszystkim skoczkowie narciarscy.

To będą drugie igrzyska na koreańskiej ziemi. W 1988 roku gospodarzem letnich był Seul. Pjongczang zimowe chciał gościć już w 2010 roku, ale w odbywającym się siedem lat wcześniej głosowaniu zaledwie trzy wskazania więcej otrzymało Vancouver. Przy kolejnej okazji znów byli blisko. Wówczas o cztery głosy Azjaci przegrali z Soczi. 

 Nie załamali się jednak, tylko sukcesywnie poprawiali ofertę i w końcu dopięli swego. W lipcu 2011 roku członkowie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) praktycznie nie mieli wątpliwości. Wystarczyła tylko jedna tura, bo Pjongczang otrzymał aż 63 głosy, pokonując Monachium - 25 i francuskie Annecy - osiem. 

Koreańczycy do swoich obowiązków podeszli bardzo poważnie. Obiekty gotowe były z dużym wyprzedzeniem i nie ma mowy o jakiś niedoróbkach jak w Soczi czy dwa lata temu w Rio de Janeiro przy okazji letnich igrzysk.  

Gospodarzom imprezę udaje się wykorzystywać również do łagodzenia napięć politycznych na półwyspie. Podczas ceremonii otwarcia zawodnicy z Korei Południowej i Północnej będą maszerowali pod jedną flagą. 

Cieniem na sportowych zmaganiach kładzie się za to skandal dopingowy w Rosji, choć na to Koreańczycy nie mają akurat najmniejszego wpływu. W grudniu MKOl zawiesił Rosyjski Komitet Olimpijski i zdyskwalifikował ponad 40 sportowców, w tym 13 medalistów z Soczi. Nieco ponad tydzień przed igrzyskami niespodziewanie jednak Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) większość indywidualnych kar anulował.  

"Sbornej" oficjalnie w Pjongczangu zabraknie. Pod flagą olimpijską wystąpi grupa rosyjskich sportowców dopuszczonych przez MKOl. Orzeczenie CAS spowodowało, że oskarżani o oszustwa na wielką skalę Rosjanie występują teraz publicznie w roli ofiar olimpijskiej centrali i domagają się zezwolenia na start swoich największych gwiazd.  

Polska do Korei delegowała rekordową w historii zimowych igrzysk 62-osobową reprezentację. O powtórzenie wyniku sprzed czterech lat, kiedy biało-czerwoni wywalczyli sześć medali, w tym cztery złote, będzie jednak niezwykle trudne.  

Tak naprawdę realne szanse na miejsca na podium mają tylko skoczkowie narciarscy. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata prowadzi Kamil Stoch, podwójny mistrz olimpijski z Soczi. Na podium może stanąć też ktoś z pozostałej czwórki - Dawid Kubacki, Maciej Kot, Piotr Żyła i Stefan Hula prezentują wysoką, stabilną formę i mieli już w tym sezonie przebłyski, które pozwalały "wskakiwać" na podium.  

Natomiast brak medalu Polaków w konkursie drużynowym byłby sporą sensacją. Podopieczni trenera Stefana Horngachera rok temu w Lahti zostali bowiem mistrzami świata. Najgroźniejsi rywale - Norwegowie i Niemcy.  

Być może po raz trzeci z rzędu radość kibicom sprawi drużyna panczenistek. One nieoczekiwanie z medalem brązowym wróciły z Vancouver, a później ze srebrnym z Soczi. Na sukces nadzieję mają także biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk i biathlonistka Weronika Nowakowska. Nie jest on oczywiście niemożliwy, ale żadna z nich nie wystąpi w roli faworytki.  

Chorążym polskiej ekipy podczas ceremonii otwarcia będzie panczenista Zbigniew Bródka. Mistrza z Soczi na 1500 m prześladowała w tym sezonie kontuzja mięśnia uda i powtórzenie takiego wyniku wydaje się nierealne.  

Medalowe konto Polacy mogą otworzyć już w sobotę. Wówczas odbędzie się konkurs skoków na obiekcie normalnym, a także biathlonowy sprint kobiet.


(PAP)

Warto poczytać

  1. ronaldo-kimmich 26.04.2018

    Niemieckie media: Bayernowi brakuje sprytu w wielkich meczach

    Piłkarzom Bayernu Monachium brakuje sprytu w wielkich meczach - ocenili dziennikarze "Der Spiegel" po środowej porażce Bawarczyków z Realem Madryt 1:2 w pierwszym spotkaniu półfinału Ligi Mistrzów. Relację z meczu zatytułowano: "Hiszpański kompleks".

  2. 26.04.2018

    10 punktów Gortata, Wizards przegrali i są blisko odpadnięcia

    Marcin Gortat zdobył 10 punktów i miał 12 zbiórek, ale jego Washington Wizards ulegli na wyjeździe Toronto Raptors 98:108 w meczu 1. rundy fazy play off koszykarskiej ligi NBA. W rywalizacji do czterech zwycięstw "Czarodzieje" przegrywają 2-3.

  3. mks-lublin-perla 26.04.2018

    Trener Perły Lis: zasadniczy cel osiągnęliśmy

    Piłkarki ręczne MKS Perły wygrywając z GTPR w Gdyni 26:17 na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu ekstraklasy zapewniły sobie 20. w historii lubelskiego klubu mistrzostwo Polski. "Zasadniczy cel osiągnęliśmy" - podkreślił trener zespołu Robert Lis.

  4. lewy-bayern-real 26.04.2018

    Bayern - Real 1:2 - Ronaldo i Lewandowski bez bramek

    Bayern Monachium przegrał u siebie z Realem Madryt 1:2 (1:1) w meczu półfinałowym piłkarskiej Ligi Mistrzów.

  5. hockey-poland-slovenia 25.04.2018

    Polska - Słowenia 4:2

    Polacy w poniedziałek wygrali w Budapeszcie ze Słowenią 4:2 (1:0, 2:1, 1:1) w swoim drugim występie w mistrzostwach świata Dywizji 1A w hokeju na lodzie. W niedzielę biało-czerwoni ulegli Włochom 1:3.

  6. ronaldo-dycha 25.04.2018

    Lewandowski: Real faworytem, ale to nie znaczy, że awansuje

    Robert Lewandowski przyznał przed półfinałem Ligi Mistrzów jego Bayernu Monachium z Realem, że piłkarze z Madrytu są faworytami, ale to nie znaczy, że wywalczą awans. "Jeżeli pokażemy cały nasz potencjał, rywale mogą mieć problemy" - zaznaczył polski napastnik.

  7. flaga 25.04.2018

    Porwano wiceprezydenta Irackiego Komitetu Olimpijskiego!

    Wiceprezydent Irackiego Komitetu Olimpijskiego i jednocześnie szef federacji bokserskiej tego kraju został porwany we wtorek w mieście Al-Musajjib, 80 km na południe od Bagdadu.

  8. roma-head-coach 25.04.2018

    Włoskie media: Roma potrzebuje cudu, by przejść do finału

    Teraz potrzeba już tylko cudu - tak włoskie media przedstawiają szanse klubu AS Roma na wejście do finału Ligi Mistrzów. W pierwszym półfinałowym meczu Liverpool przed własną publicznością wygrał we wtorek z drużyną z Rzymu 5:2.

CS154fotoMINI

Czas Stefczyka 154/2018

PDF (7,35 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook