Jedynie prawda jest ciekawa


PGE Skra Bełchatów mistrzem Polski

07.05.2018
pge-skra-belchatow
PGE Skra Bełchatów mistrzem Polski

Siatkarze PGE Skry Bełchatów zostali mistrzami Polski. Po dziewiąte trofeum w historii klubu sięgnęli w sobotę w Kędzierzynie-Koźlu po drugim zwycięstwie nad obrońcami tytułu Zaksą 3:1 (15:25, 25:20, 25:21, 25:23). Pierwszy meczu finału play off wygrali we własnej hali 3:0.

Drugi mecz finału: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - PGE Skra Bełchatów 1:3 (25:15, 20:25, 21:25, 23:15).  

Pierwszy mecz: PGE Skra - Zaksa 3:0. Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw): 2-0 dla Skry.  


ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Benjamin Toniutti, Mateusz Bieniek, Rafał Buszek, Sam Deroo, Maurice Torres, Łukasz Wiśniewski - Paweł Zatorski (libero) - Sławomir Jungiewicz, Rafał Szymura, Kamil Semeniuk.  

PGE Skra Bełchatów: Grzegorz Łomacz, Bartosz Bednorz, Milad Ebadipour, Karol Kłos, Srecko Lisinac, Mariusz Wlazły - Kacper Piechocki (libero) - Marcin Janusz, Szymon Romać, Nikolaj Penczew, Patryk Czarnowski. 

Mimo wysokiego zwycięstwa bełchatowian w pierwszym spotkaniu, rewanż na terenie najlepszej ekipy dwóch poprzednich sezonów wydawał się sprawą otwartą. Trzy dni wcześniej PGE Skra wygrała co prawda wysoko, ale po bardzo wyrównanym pojedynku.  

Przed głośno dopingującą publicznością kędzierzynianie szybko pokazali, że we własnej hali nie zamierzają łatwo oddawać tytułu i chcą przedłużyć toczącą się do dwóch zwycięstw rywalizację. Mecz zaczęli w wymarzony sposób, przede wszystkim zaskakując przyjezdnych mocną zagrywką. W sumie tym elementem gry w pierwszym secie zdobyli sześć punktów. Po asach Mateusza Bieńka, Łukasza Wiśniewskiego i Maurice Torresa prowadzili kolejno 6:4, 10:7 i 13:8.  

Później gospodarze dosyć łatwo zwiększali przewagę, bo wielkie problemy z kończeniem ataków mieli mocno rozbici rywale, którzy w całym secie zdobyli zaledwie 15 punktów. Po zepsutej zagrywce przez Srecko Lisinaca podopieczni włoskiego trenera Andrei Gardiniego mieli piłkę setową, a z dość łatwej wygranej cieszyli się po autowym ataku Bartosza Bednorza.  

Dobrą grę siatkarze Zaksy kontynuowali po powrocie na parkiet. Drugą partię rozpoczęli bowiem od prowadzenia 6:2, kiedy Karola Kłosa zatrzymał na siatce Bieniek. Goście odrobili straty (7:6), ale kędzierzynianie znów odskoczyli na bezpieczną przewagę (12:8). Wówczas jednak role się odwróciły i właściwie do końca spotkania lepiej spisywali się już pretendenci do tytułu. 

Skuteczną serią zagrywek popisał się m.in. Milad Ebadipour, dzięki czemu PGE Skra zdobyła pięć punktów z rzędu, a po kolejnych trzech odskoczyła gospodarzom (16:13). Po bloku Kłosa na Samie Deroo i ataku Mariusza Wlazłego bełchatowianie mieli już pięć punktów przewagi (20:15). Do wyrównania w setach doprowadził zaś Ebadipour. 

Do końcowego sukcesu podopieczni Roberto Piazzy mocno przybliżyli się triumfując w kolejnym secie. Goście świetnie spisywali się w bloku, zatrzymując po kolei Torresa, Deroo i ponownie atakującego z Portoryko, dzięki czemu wygrywali 10:5. Aktualni wciąż mistrzowie kraju odrobili jednak starty (18:19), ale po dwóch asach serwisowych w wykonaniu Lisinaca PGE Ska prowadziła 23:18 i nie roztrwoniła takiej przewagi. 

Mnóstwo emocji przyniósł czwarty set, w którym obie ekipy postawiły wszystko na jedną kartę. Lepiej rozpoczął go rozpędzony zespół z Bełchatowa (10:7), lecz w drugiej części zaciętej walki dwa punkty zapasu zyskali nie poddający się gospodarze (16:14 po ataku Sławomira Jungiewicza). 

Kluczowe okazały się jednak punkty zdobyte po długiej wymianie przez Ebadipoura i autowy atak Jungiewicza, po którym PGE Skra objęła dwupunktowe prowadzenie (22:20). Do piłki meczowej doprowadził Lisinac, a punkt na wagę mistrzostwa Polski dał drużynie gości zepsuty serwis Jungiewicza. 

MVP spotkania wybrano rozgrywającego PGE Skry Grzegorza Łomacza.  

PGE Skra wywalczyła dziewiąty tytuł w historii klubu, ale ostatni raz w ligowych rozgrywkach triumfowała w 2014 roku. Zaksa ma na swoim koncie siedem złotych medali MP, w tym dwa zdobyte w poprzednich sezonach. To dla nich piąte wicemistrzostwo kraju. 

Brąz wywalczyli w sobotę siatkarze Trefla Gdańsk, którzy dwukrotnie pokonali Indykpol AZS Olsztyn. 


(PAP)

Warto poczytać

  1. kciuki-himalaistow 23.05.2018

    Elisabeth Revol opublikowała pożegnalny list do Mackiewicza

    Wciąż jeszcze nie wiem jak to wszystko się potoczyło, że dziś się żegnamy" - napisała Revol, która we Francji wciąż leczy odmrożenia obu rąk i lewej stopy.

  2. zibanejad 23.05.2018

    Krótka historia o tym, jak nacjonalizm pozbawił Finów złotego medalu

    "Jest to absolutny rekord transmisji meczu, w którym nie grała Finlandia" - powiedział dyrektor sportowy kanału MTV Marcus Autero.

  3. placido-domingo 23.05.2018

    Przed inauguracją koncert światowych sław opery na Placu Czerwonym

    W przeddzień inauguracji piłkarskich mistrzostw świata w Moskwie na Placu Czerwonym odbędzie się koncert światowych sław opery - wystąpią między innymi Hiszpan Placido Domingo, Peruwiańczyk Juan Diego Florez oraz Rosjanka Anna Netrebko - poinformowali organizatorzy mundialu.

  4. golden-state-warriors-przegralo-z-oakland 23.05.2018

    "Rakiety" przerwały serię zwycięstw "Wojowników" w Oakland

    Po 16 wygranych z rzędu w play off we własnej hali broniący tytułu mistrza NBA koszykarze Golden State Warriors przegrali we wtorek w Oakland z Houston Rockets 92:95. W finale Konferencji Zachodniej jest remis 2-2.

  5. trening-w-juracie 23.05.2018

    14 piłkarzy na pierwszym treningu w Jastarni

    Czternastu piłkarzy z szerokiej kadry na mistrzostwa świata pojawiło się w środę na pierwszym podczas zgrupowania w Juracie treningu na boisku w pobliskiej Jastarni. Po południu kadrowicze mają zaplanowane spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą.

  6. russia-fifa-world-cup-dogs 23.05.2018

    Krwawe oblicze Mundialu w Rosji

    Aktywiści i obrońcy praw zwierząt walczą o życie bezdomnych psów i kotów w Rosji.

  7. lech-rzecznik 21.05.2018

    Stadion Lecha zamknięty na osiem meczów

    Decyzją wojewody wielkopolskiego stadion, na którym mecze rozgrywają piłkarze Lecha, został zamknięty dla publiczności na osiem meczów. To efekt burd, do jakich doszło podczas niedzielnego pojedynku z Legią Warszawa, który z powodu zachowania kibiców został przerwany.

CS155fotMINI

Czas Stefczyka 155/2018

PDF (11,86 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook