Jedynie prawda jest ciekawa


Garbowski: trzeba będzie odpiąć narty i wracać do pracy

12.03.2018
garbowski
Garbowski: trzeba będzie odpiąć narty i wracać do pracy

Dziewiąte miejsce w biegu narciarskim na 20 km dla zawodników niewidomych i niedowidzących zajął w paraolimpiadzie Piotr Garbowski z przewodnikiem Jakubem Twardowskim. "Cóż, po powrocie trzeba będzie odpiąć narty i wracać do pracy, żeby się jakoś utrzymać" - westchnął za metą.

To najgorsza lokata z możliwych, bo tylko sportowcy z czołowej ósemki startujący w Pjongczangu mogą liczyć na ministerialne stypendium. 

"Dałem z siebie wszystko, szkoda, że to za mało. I tak pobiegłem lepiej niż wydawało mi się, że mogę. Żałuję, że nie byłem w stanie jeszcze więcej z siebie wycisnąć" - powiedział 45-letni zawodnik Przemyskiego Klubu Podkarpacie.  


Twardowski podkreślił, że "Piotrek zostawił na trasie dużo zdrowia i serca. Jestem z niego dumny, bo to był jego pierwszy start na 20 km w karierze. Wytrzymał to świetnie, choć było ciężko na trasie". 

Mieszkający w Klimkówce Twardowski przyznał, że nigdy wcześniej nie startował w zawodach na 20 km. Zawsze na krótszych dystansach. "Nigdy nie przebiegliśmy też dwudziestki razem z Kubą. Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie". 

Obaj współpracują ze sobą dopiero od października ubiegłego roku. Nie zdążyli się jeszcze tak dobrze zgrać na trasie, a w Pjongczangu są pary współpracujące nawet ponad 10 lat. 

"Zgranie jest potrzebne. Przewodnik nie może zapomnieć o zawodniku, nie może mu za bardzo odjechać. Powinien wyczuć jego rytm i tempo. My się porozumiewamy przez interkom i komunikacja wychodzi nam coraz lepiej, ale mogłaby być lepsza. Zabrakło nam czasu. Ja po skończeniu studiów jestem bezrobotny, współpracuję z Piotrem charytatywnie. On jest stolarzem, na co dzień pracuje w stolarni, więc mogliśmy wspólnie trenować jedynie w weekendy" - wyjaśnił Twardowski. 

Dlatego obaj twierdzą, że to dziewiąte miejsce, odbierające szanse na stypendium jest dla nich tym, czym dla zawodników walczących o medal czwarta lokata. "Przytrzaskuje marzenia. Stypendium mogłoby to zmienić, bardziej moglibyśmy się poświęcić treningom, jak nasi rywale. Tym większa szkoda" - dodał przewodnik.  

Przed nimi jeszcze starty na dwóch dystansach w biathlonie i na dwóch w biegach narciarskich. "Powalczymy. Ale tu była największa szansa, bo bieg nie był tak mocno obsadzony, zabrakło najsilniejszych Ukraińców" - ocenił Garbowski, u którego stopniowa utrata wzroku spowodowana jest zwyrodnieniem plamki żółtej. To choroba genetyczna, na którą nie ma leku. Z czworga rodzeństwa troje ma tę chorobę. Zdiagnozowana została u zawodnika po raz pierwszy 15 lat temu. 

W tym samym biegu Łukasz Kubica (Start Bielsko-Biała) z przewodnikiem Wojciechem Suchwałko zajęli 13. miejsce. 

"Jestem bardzo zawiedziony i chcę przeprosić wszystkich, którzy wiązali z moim występem większe nadzieje. Zabrakło mi siły na 20 km. Postaram się odbić to sobie w sprincie i biegu na 10 km" - powiedział Kubica.  

Bieg na 20 km niewidomych i niedowidzących wygrał 37-letni Brian McKeever, który zdobył tym samym 11. złoty medal igrzysk, przechodząc do historii paraolimpiady. Chorąży kanadyjskiej reprezentacji triumfował wcześniej dwukrotnie w Salt Lake City 2002 i Turynie 2006 oraz trzykrotnie w Vancouver 2010 i Soczi 2014.  

Na tym samym dystansie, ale w innej kategorii niepełnosprawności, Witold Skupień (KS Obidowiec Obidowa) zajął piąte miejsce. Jak ocenił "była szansa na medal, ale przegrałem z pogodą i zbyt płaską trasą. Jest we mnie spory niedosyt, choć mam świadomość, że dałem z siebie wszystko. Wiadomo, że z taką niepełnosprawnością jak moja nie mam szans na takim terenie, gdzie pomaga odpychanie kijami lub choć jednym".  

Jak poinformował attache prasowy polskiej reprezentacji Michał Pol, zapadła decyzja, że parasnowboardzista Wojciech Taraba (Beskidzkie Zrzeszenie Sportu i Rehabilitacji Start Bielsko-Biała) będzie operowany w Korei. Zabieg zostanie przeprowadzony w ciągu najbliższych dni w szpitalu olimpijskim.  

Zawodnik doznał groźnego upadku na pierwszym treningu i od soboty przebywa w szpitalu w Gangneung. W niedzielę odwiedzili go prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Łukasz Szeliga i szef misji Romuald Schmidt. 

"Okazało się, że poturbowany Taraba, choć niepocieszony, że igrzyska skończyły się dla niego zanim się zaczęły, przynajmniej leży w doskonałych warunkach. Umieszczono go na oddziale wydzielonym dla rodziny olimpijskiej. Ma do dyspozycji pojedynczą salę (Koreańczycy leżą po sześciu) i własną pielęgniarkę. Na życzenie jest też karmiony wyłącznie kuchnią wegańską. Lekarze i pielęgniarki porozumiewają się z nim za pomocą specjalnej aplikacji, tłumaczącej koreańskie słowa na polski. Nie zawsze obie strony rozumieją co do siebie mówią i dochodzi do zabawnych sytuacji" - przekazał attache prasowy.  

Dodał, że poszkodowanym sportowcem zajmie się jeden z najlepszych chirurgów plastycznych w Korei. Zadba, żeby uratować nerwy twarzowe. 

Taraba ocenił, że popełnił szkolny błąd wychodząc z tzw. kickerów. "Na stromej ściance należało docisnąć tylną nogę, a docisnąłem przednią i zamiast wylądować na desce wylądowałem na twarzy".

 Adrenalina buzowała w nim tak bardzo, że kiedy zwieziono go na dół, chciał nakładać kask oraz gogle i wracać do góry, żeby odbyć dwa przepisowe przejazdy. Siłą zmuszono go, żeby zamiast wyciągiem do góry, dał się odwieść do ambulatorium.  

"Prześwietlenia wykazały, że złamałem kość szczękową, tę która jest jednocześnie dolną kością oczodołu. Czeka mnie operacja, żeby ją zespolić. Do tego mam ucisk na nerw przez co nie czuję połowy twarzy. Można by mnie tu kłuć szpilką, ciąć twarz żyletką, a ja niczego bym nie poczuł. Dlatego tuż po wypadku nie czułem bólu. Podobno tak może być nawet przez trzy miesiące" - mówił Taraba.  

Opowiadał, że pierwszego dnia po wypadku miał też problemy ze wzrokiem i widział podwójnie, ale teraz jest już w porządku. Choć stan gałki ocznej lekarze muszą monitorować, bo jest ona zagrożona. Uszkodził też kostkę. Lekarze zalecili wykonanie rezonansu stawu skokowego. 

We wtorek z biało-czerwonej ekipy rywalizować będą w narciarstwie alpejskim: Maciej Krężel (WSSiRN Start Katowice) z przewodniczką Anną Ogarzyńską oraz Igor Sikorski (Start Bielsko-Biała), a w biathlonie chorąży reprezentacji Kamil Rosiek (ZSON Start Nowy Sącz), Garbowski i Iweta Faron (KS Obidowiec Obidowa). 


(PAP)

Warto poczytać

  1. stadion14062018 15.07.2018

    Francja czy Chorwacja? Już dzisiaj finał mundialu

    O godz. 17 czasu polskiego na moskiewskich Łużnikach odbędzie się najważniejszy międzypaństwowy mecz piłkarski od 2014 roku, kiedy w finale mistrzostw świata w Brazylii Niemcy pokonały Argentynę. W tegorocznym mundialu w Rosji o trofeum zagrają Francja i Chorwacja.

  2. 1270brzeczek 12.07.2018

    Marek Rzepka: nie wierzę, że Boniek podjął decyzję lekkomyślnie

    Były reprezentant Polski i piłkarz Lecha Poznań Marek Rzepka uważa, że wybór Jerzego Brzęczka na selekcjonera reprezentacji niesie pewne ryzyko. Jego zdaniem ma zbyt małe doświadczenie trenerskie, chociaż w Wiśle Płock pokazał, że zna się na fachu.

  3. avantiultras12072018 12.07.2018

    FIFA zakazuje zdjęć kobiet w transmisjach mundialu. „To poważniejszy problem od rasizmu”

    Według działaczy Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej na trybunach piłkarskich jest zbyt wiele… pięknych kobiet. Zdaniem FIFA, są one zdecydowanie zbyt często eksponowane w transmisjach z wielkich imprez sportowych.

  4. zlatko-dalic-12072018 12.07.2018

    Awansował do finału, jednak cały sukces zawdzięcza Bogu. Piękne wyznanie selekcjonera

    Wczorajszy półfinał pomiędzy Chorwacją, a Anglią zakończył się dość niespodziewanym triumfem ekipy z Bałkanów

  5. jagger12072018 12.07.2018

    Mick Jagger nie przyniósł szczęścia Anglii. Komu jeszcze?

    „Pojechałem zobaczyć Anglię, ale Anglia przegrała” - śpiewa w jednej z piosenek lider The Rolling Stones Mick Jagger. W środę kibicował swoim rodakom w półfinale mistrzostw świata w Moskwie i… znowu przegrali - z Chorwacją 1:2 po dogrywce.

  6. windsurfing11072018 11.07.2018

    Sukces polskich windsurferów. Wracają z mistrzostw europy z medalami

    Zakończyły się rozgrywane w Pucku pierwsze w historii światowego żeglarstwa regaty o randze mistrzowskiej w klasie Formuła Windsurfing Foil. Wśród medalistów wyróżniają się Polacy.

  7. vida-11072018 11.07.2018

    Chorwacki defensor znów obraził Serbów i Rosjan? Krzyczał „Sława Ukraine” i „Belgrad płonie”

    Domogoj Vida stał się bohaterem mediów społecznościowych po nagraniu krótkiego filmu, w którym komentował zwycięstwo reprezentacji Chorwacji nad Rosją.

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook