Jedynie prawda jest ciekawa

Wysoki koszt multi-kulti

24.03.2016

"Szokujący jest fakt, że przez długie tygodnie Abdeslam funkcjonował w społeczności, która nie składa się przecież z samych terrorystów i ich sympatyków, a jednak udawało mu się ukrywać przed belgijskimi służbami".

Kolejne zamachy terrorystyczne każą spojrzeć na kwestię kryzysu migracyjnego i rosnącej siły społeczności muzułmańskich w Europie w szerszym kontekście. Europejczycy powinni się moim zdaniem bać nie tyle samych zamachów, ile zastraszenia i osłabienia swoich społeczeństw, które sprawi, że będą musieli rezygnować z licznych swobód a z czasem i zdobyczy socjalnych – przestrzega ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Michał Kuź.

- W kontekście tragedii w Brukseli należy dostrzec fakt, że przez kilka miesięcy w muzułmańskiej dzielnicy Molenbeek ukrywał się Salah Abdeslam, schwytany niedawno mózg zamachów w Paryżu. To aresztowanie najprawdopodobniej przyspieszyło decyzję jego współpracowników o podjęciu zamachu. Szokujący jest zaś fakt, że przez długie tygodnie Abdeslam funkcjonował w społeczności, która nie składa się przecież z samych terrorystów i ich sympatyków, a jednak udawało mu się ukrywać przed belgijskimi służbami. Przecież jego sąsiedzi widząc go, patrzyli w drugą stronę. To pokazuje, że podział, nieufność i brak solidarności pomiędzy różnymi etnicznie społecznościami Belgii jest już realnym problemem – zwraca uwagę Kuź.

- Te podziały już teraz w bardzo namacalny sposób uderzają w swobody obywateli. Zachodnie miasta, które mają najliczniejszą społeczność muzułmańską, stają się jałową i pustą przestrzenią publiczną. Mistrzostwa Europy w piłce nożnej mogą być rozgrywane przy pustych stadionach. Podobnie jak poprzednio odwoływano liczne zabawy sylwestrowe i świąteczne. Dziś w Brukseli mieszkańcy mówią, dziennikarzom, że boją się nawet pójść do restauracji. Patrole policji, niekończące się stany wyjątkowe, puste trybuny, zakazy imprez masowych. Chyba nie tak miała wyglądać ta różnorodność o którą wciąż zażarcie walczy nowa lewica i cześć liberałów? – pyta retorycznie ekspert.

- Okazuje się, że też społeczeństwa bardziej zróżnicowane są zdecydowanie mniej solidarne i zdolne do walki o swoje prawa np. w sporze na linii elity – przeciętni obywatele. Daron Acemoglu i James A. Robinson, wybitni specjaliści z zakresu ekonomii politycznej zauważyli, że w „pluralistycznych społeczeństwach” – rozumianych jako podzielone na wiele mniejszych grup – standardem jest mniejszy stopień redystrybucji dóbr i słabsze świadczenia socjalne, co potwierdzają też liczne inne badania empiryczne znanych ekonomistów i politologów – przekonuje Kuź.

- Kulturowe ubogacanie i niekontrolowane przyjmowanie przybyszów „rozpuszcza” solidarność społeczną tworząc nowe podziały. Paradoksalnie więc konsekwencją imigracji i terroryzmu będą nie tylko zmiany społeczne, ale też głębszy kryzys demokracji i polityczności rozumianej w sposób republikański. Liberalne państwo opiekuńcze w stylu zachodnioeuropejskim może po prostu nie przetrwać zwiększającego się zróżnicowania społeczeństw. Skutki rozmontowywania europejskich systemów socjalnych, wyjaławiania przestrzeni publicznej i rosnącej frustracji obywateli odczuwać będziemy w dłuższej perspektywie znacznie dotkliwej, niż same zamachy czy też bezpośrednie koszty migracji – podsumowuje ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

TK

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook