Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prawie wszystko o francuskich wyborach

20.04.2012

Na dwa dni przed pierwszą turą wyborów prezydenckich we Francji przedstawiamy programy wyborcze faworytów: socjalisty Francois Hollande'a i ubiegającego się o reelekcję centroprawicowego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego.

Choć w niedzielnych wyborach startuje dziesięciu kandydatów, to według sondaży ci dwaj rywale mają największe szanse, by przejść do drugiej tury 6 maja.

W pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji na socjalistycznego kandydata Francois Hollande'a zamierza głosować w niedzielę 28 proc. wyborców, a 25 proc. na ustępującego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego - wynika z opublikowanego w czwartek sondażu CSA.

W tyle za dwoma głównymi rywalami do fotela prezydenckiego uplasowała się ultraprawicowa szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen, na którą gotowych głosować jest 16 proc. Francuzów (o 1 pkt proc. mniej niż dwa dni wcześniej) i przedstawiciel radykalnej lewicy Jean-Luc Melenchon z 14,5 proc. poparciem.

Sylwetki faworytów

Francois Hollande:
57 lat; wielki faworyt tegorocznych wyborów, choć krytycy zarzucają mu, że nigdy nie był nawet członkiem rządu i nie ma żadnego doświadczenia w polityce unijnej czy międzynarodowej.

W ostatnich wyborach prezydenckich w 2007 r., kiedy lewica we Francji przeżywała kryzys, nawet nie został kandydatem swojego ugrupowania; aprobatę Partii Socjalistycznej na kandydata w wyścigu do Pałacu Elizejskiego uzyskała wówczas długoletnia partnerka życiowa Hollande'a - Segolene Royal, która ostatecznie przegrała z Sarkozym.

Dzisiaj Hollande zapowiada, że "odmieni losy Francji" i "da na nowo nadzieję Francuzom". Jak sam mówi, jego głównym adwersarzem jest "świat finansów"; obiecał ukrócić wszystkie przestępstwa popełniane przez spekulantów i aferzystów.

Obiecał stworzenie w ciągu pięciu lat 60 tys. nowych etatów w edukacji publicznej, zastrzegając jednak, że ogólna liczba pracowników budżetówki nie zostanie zwiększona ze względu na trudną sytuację finansów publicznych.

Po wyborze na prezydenta obiecuje, że od razu obniży o 30 proc. pensję głowy państwa, premiera i ministrów oraz ustanowi nowe ograniczenia, jeśli chodzi o liczbę etatów ministerialnych, w celu zredukowania kosztów rządu.

Zapewnił również, że poprawi sytuację mieszkaniową we Francji i że da wszystkim legalnym imigrantom prawo głosowania w wyborach lokalnych.

Chce obłożyć 75-procentowym podatkiem osoby o dochodach co najmniej 1mln euro rocznie, dzięki czemu do skarbu państwa wpłynęłoby 200-300 mln euro.

Jest za zamrożeniem cen paliw na trzy miesiące oraz za tym, aby wysokość podatku nakładanego na producentów paliw, tzw. TIPP, była zmienna i dostosowywana do aktualnej ceny ropy naftowej.

Kolejnym punktem programowym Hollande'a jest sprzeciw wobec podwyższenia podatku VAT z 19,6 proc. do 21,2 proc. Podniesienie VAT obiecał Sarkozy, aby z tej podwyżki pokryć część wydatków socjalnych.

Socjaliści upatrują szansę Hollande'a w tym, że na początku kampanii Sarkozy wyraźnie zajmował coraz bardziej prawicowe pozycje. Chodzi o jego niedawne zaskakujące zapowiedzi referendów na temat ograniczenia nielegalnej imigracji i systemu zasiłków dla bezrobotnych.

W dziedzinie polityki zagranicznej socjalista zapowiedział, że pierwszą wizytę po wyborze na prezydenta złoży niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, po czym, po jakimś czasie zarzucił jej, że chce decydować w imieniu wszystkich Europejczyków.

W pierwszych dniach swojego urzędowania chciałby rozpocząć negocjowanie poprawek do paktu fiskalnego podpisanego w marcu przez 25 krajów UE (bez W. Brytanii i Czech), którego zadaniem jest wymuszenie większej dyscypliny finansowej państw strefy euro; pakt, forsowany przez niemiecką kanclerz, jest równocześnie centralnym elementem planu ratowania wspólnej waluty. Socjaliści uważają, że umowa ta jest niewystarczająca, gdyż nie przewiduje skoordynowanej walki z bezrobociem i zahamowaniem wzrostu gospodarczego. Hollande opowiada się właśnie za dodaniem klauzuli dotyczącej pobudzania wzrostu gospodarczego.

Zapowiedział wycofanie do końca 2012 r. francuskiego kontyngentu z Afganistanu, który liczy obecnie 3,5 tys. żołnierzy.

Obiecał, że jeśli zwycięży w drugiej turze wyborów, w ciągu 60 dni po wyborach wdroży swój plan polegający na zamrożeniu cen paliw, obniżeniu o 30 proc. uposażeń polityków i zwiększeniu zasiłków socjalnych dla rodzin.

Hollande zapowiedział, że chce zalegalizować małżeństwa homoseksualne oraz adopcję dzieci przez pary tej samej płci. Obecnie homoseksualiści nad Sekwaną mogą zawierać związki cywilne, które jednak nie dają wielu praw przysługujących małżeństwom, takich jak wspólna opieka nad dzieckiem.

Do roku 2025 zamierza zredukować o jedną czwartą do 50 proc. udział energii wytwarzanej we Francji przez elektrownie jądrowe, zrywając z obecną polityką Sarkozy'ego. Oznaczałoby to zamknięcie 24 z 58 działających obecnie reaktorów jądrowych.

Nicolas Sarkozy:
57 lat, urodził się w 1955 r. w Paryżu, w rodzinie węgierskiego imigranta. Ukończył prywatną, katolicką szkołę średnią, a później prawo na Uniwersytecie Paryskim i politologię w paryskim Instytucie Nauk Politycznych. Karierę polityczną rozpoczął bardzo wcześnie, bo w wieku 19 lat; merem został w wieku lat 28, deputowanym - w wieku 34 lat, po raz pierwszy ministrem - gdy miał lat 38, a szefem państwa jako 52-latek.

Jako przywódca rządzącej, centroprawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego(UMP) 6 maja 2007 r. w drugiej turze wyborów prezydenckich uzyskał 53,06 proc. głosów.

Tegoroczne wybory są dla niego testem popularności, zwłaszcza że większość Francuzów negatywnie ocenia jego prezydenturę, zarzucając mu słabe wyniki gospodarcze kraju oraz odczuwając zmęczenie gwiazdorskim stylem sprawowania urzędu.

Co prawda w sondażach przed pierwszą turą 22 kwietnia Sarkozy z Hollande'em idą łeb w łeb, ale już w drugiej prezydent pozostaje 8-12 pkt proc. za socjalistą.

Sarkozy próbuje od jakiegoś czasu zaskarbić sobie głosy skrajnej prawicy.

Zagroził, że jeśli układ z Schengen nie zostanie zreformowany i wzmocniony, to Francja z niego wyjdzie.

Według niego we Francji jest "zbyt wielu obcokrajowców", by system ich integracji działał dobrze. Zapewnił, że - w razie wygranej - będzie dążył do zmniejszenia liczebności imigrantów.

Wezwał też do przyjęcia przepisów skłaniających rządy europejskie dokupowania dóbr wyprodukowanych w UE. Domagał się kroków wzorowanych na przyjętym w 1933 r. przez Kongres USA akcie nakazującym amerykańskiej administracji federalnej preferencyjny zakup dóbr wyprodukowanych w USA (Buy American
Act).

Próbując zmniejszyć dystans dzielący go w sondażach od socjalistycznego kontrkandydata Sarkozy zadeklarował, że chce formalnego związania obywatelstwa Francji z płaceniem podatków na jej rzecz. Według niego wnoszenie przez obywateli wkładu w utrzymanie państwa to "kwestia moralna". Opodatkowanie obywateli szukających za granicą schronienia przed francuskim opodatkowaniem ich kapitału przyniosłoby - zdaniem Sarkozy'ego - skarbowi państwa 500 mln euro rocznie.

Na początku kwietnia zaprezentował swój przedwyborczy manifest, w którym obiecał zrównoważenie budżetu. Zapowiedział, że jego program wygeneruje nadwyżkę budżetową 0,5 proc. PKB w roku 2017, po osiągnięciu w roku 2016 równowagi budżetowej, a dług publiczny spadnie do 80,6 proc. z rekordowych w 2013 roku 89,4 proc.

Przy okazji prezentowania swoich zamierzeń Sarkozy skrytykował Partię Socjalistyczną, która według niego nie chce wziąć na siebie zobowiązań wynikających z międzyrządowego paktu fiskalnego. Zdaniem prezydenta wybór jego socjalistycznego rywala zgotuje Francji los Grecji lub Hiszpanii.

Traktat, który dyscyplinuje finanse publiczne, przewiduje tzw. złotą regułę, według której roczny deficyt strukturalny nie może przekroczyć 0,5 proc. nominalnego PKB. Kraje będą musiały ją wdrożyć do prawa narodowego, najlepiej konstytucji.

Sarkozy zapowiedział, że jeśli zostanie wybrany na drugą kadencję, głosowanie parlamentu nad złotą regułą budżetową odbędzie się jeszcze w lipcu br.

Przyrzekł jednocześnie, że zamrozi wkład Francji do budżetu UE, oszczędzając w ten sposób rocznie 600 mln euro.

Po śmierci w połowie stycznia czterech francuskich żołnierzy służących w Afganistanie Sarkozy zapowiedział wycofanie sił francuskich z tego kraju do końca 2013 r., podczas gdy dowodzone przez NATO Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) mają go opuścić do końca 2014 r.

Analitycy zauważają, że chociaż zabicie siedmiu osób w marcu przez 23-letniego dżihadystę na południu Francji zbulwersowało cały kraj, to nie miało to aż tak dużego ciężaru politycznego; aspekt bezpieczeństwa zadziałał z pewnością na korzyść urzędującego prezydenta, który jeszcze bardziej mógł uwypuklić swój wizerunek "obrońcy" w obliczu zaistniałego kryzysu.

W lutym na łamach prawicowego dziennika "Le Figaro", Sarkozy podkreślił, że jest przeciwnikiem zarówno małżeństw homoseksualnych, jak i adoptowania dzieci przez pary tej samej płci.

Podczas kampanii Nicolas Sarkozy obiecał, że zmieni styl sprawowania prezydentury i zapowiedział, jeśli przegra wybory, wycofa się z życia politycznego.Nicolas Sarkozy, który błyskotliwie wygrał wybory prezydenckie we Francji w 2007 r., ubiega się o reelekcję, gdy jest najmniej popularnym szefem państwa w historii kraju, a jego kadencję zdominował największy od lat kryzys gospodarczy i finansowy w strefie euro.

Komentatorzy zwracają uwagę, że w polityce zagranicznej administracja Sarkozy'ego ma na swoim koncie kilka spektakularnych, choć nie zawsze trwałych dokonań.

Przykładem może być znacząca rola Paryża w ubiegłorocznej międzynarodowej interwencji wojskowej w Libii, gdy Francja przyczyniła się do upadku reżimu Muammara Kadafiego. Część obserwatorów przypomina jednak, że ten sam Sarkozy jeszcze w grudniu 2007 r. przyjmował z wielką pompą w Paryżu libijskiego dyktatora w nadziei na lukratywne kontrakty. Wywołało to w owym czasie oburzenie lewicy i obrońców praw człowieka.

Polityka Francji wobec krajów afrykańskich toczyła się za obecnej kadencji ze zmiennym szczęście. W zgodnej ocenie obserwatorów, fiaskiem zakończył się wielki projekt początków kadencji Sarkozy'ego - Unia dla Śródziemnomorza. Jak komentuje "Le Monde", Pałac Elizejski chciałby dziś jak najszybciej zapomnieć, że w szczycie tej Unii w lipcu 2008 r. w Paryżu wzięli udział autokratyczni przywódcy - ówczesny prezydent Egiptu Hosni Mubarak i szef państwa syryjskiego Baszar el-Asad.

Pomimo rozlicznych kontaktów w Maghrebie Paryż spóźnił się też z reakcją na rozpoczętą w Tunezji arabską wiosnę. W pamięci wszystkich Francuzów zapisały się wakacje b. szefowej francuskiego MSZ Michele Alliot-Marie. Pod koniec grudnia 2010 r. podróżowała ona po Tunezji prywatnym samolotem tunezyjskiego biznesmena, uważanego za bliskiego człowieka obalonego prezydenta Ben Alego, podczas gdy trwały tam już gwałtowne zamieszki antyrządowe. Minister zapłaciła za ten urlop stanowiskiem, a Sarkozy - nadszarpnięciem swojej reputacji.

Za sprawą francuskiego prezydenta w kwietniu ub.r. Paryż aktywnie brał udział na Wybrzeżu Kości Słoniowej w obalaniu prezydenta Laurenta Gbagbo. Francja zaprzecza jednak informacjom zwolenników Gbagbo, jakoby francuscy żołnierze bezpośrednio wkroczyli na teren pałacu prezydenckiego i wzięli udział w pojmaniu afrykańskiego przywódcy.

Inną widowiskową akcją Sarkozy'ego - wówczas prezydenta państwa sprawującego prezydencję w Radzie UE - była jego misja w sierpniu 2008 r. na Kaukazie. Za sukces francuskiego przywódcy uważa się - jak przypomina agencja AFP - to, że wynegocjował wtedy porozumienie oferujące wyjście z twarzą obu stronom militarnego konfliktu rosyjsko-gruzińskiego. Tygodnik "L'Express" zwraca uwagę, że mediacja
Sarkozy'ego tylko na chwilę powstrzymała działania Rosji, która kontroluje dziś oderwane od Gruzji separatystyczne regiony: Osetię Płd. i Abchazję.

Za sprawą Sarkozy'ego Francja powróciła w pełni do zintegrowanych struktur militarnych NATO. W ten sposób położono kres wyjątkowej pozycji tego kraju w polityce obronnej, wywodzącej się jeszcze z czasów gen. Charlesa de Gaulle'a.

Koniec kadencji Sarkozy'ego to także zmiany we francuskiej aktywności militarnej na świecie. Kolejny atak talibów na czterech francuskich wojskowych w styczniu br. sprawił, że prezydent zapowiedział wycofanie francuskiego kontyngentu do końca 2013 r., na rok przed zakończeniem tammisji NATO.

Sarkozy był w ostatnich latach, wspólnie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, "kluczowym rozgrywającym" w UE. Francusko-niemiecki tandem zwany "Merkozy" doprowadził do przyjęcia obowiązującego od 2009 r. Traktatu Lizbońskiego, który wprowadził głęboką reformę instytucjonalną UE. Ten akt prawny zastąpił projekt unijnej konstytucji odrzucony w referendach w 2005 r. przez Francuzów i Holendrów.

Sarkozy odegrał istotną rolę w walce z kryzysem w strefie euro. Po wybuchu światowego kryzysu, na jesieni 2008 r., francuski prezydent pośpieszył z dużą determinacją na ratunek rodzimym i europejskim bankom. W opinii wielu komentatorów we Francji, od 2011 r. Sarkozy ulegał jednak zbyt mocno presji Merkel, która wzywała do surowego karania państw eurogrupy łamiących dyscyplinę budżetową.

"Jaki jest tego rezultat? Za plus można uznać to, że strefa euro się nie rozpadła i rynki się uspokoiły mimo obniżenia ratingu wielu państw, w tym Francji; minusem jest, że nie zostały rozwiązane głębokie problemy: zarządzanie strefą euro i mechanizmy pilnej pomocy w wypadku zapaści jakiegoś państwa" - podsumowuje "L'Express".

Także w polityce wewnętrznej na bilansie obecnej prezydentury zaważyło w ogromnej mierze nadejście kryzysu. Sarkozy, który wygrał wybory w 2007 roku pod hasłem "przełomu" i wielkich reform, musiał skupić się przede wszystkim na walce z recesją. Nawet niechętni prezydentowi komentatorzy podkreślają, że działał on w nadzwyczaj trudnych dla szefa państwa warunkach.

Do dzisiejszej niepopularności Sarkozy'ego wśród Francuzów przyczynia się rosnąca wciąż stopa bezrobocia (obecnie bliska 10 proc.) oraz dług publiczny sięgający niemal 90 proc. PKB. Do tego dochodzi niedawna utrata przez Francję najwyższej oceny wiarygodności kredytowej w notowaniu agencji ratingowej Standard and Poor's. Co prawda prezydent i rząd premiera Francois Fillona ogłosili w ub. r. dwa plany rygoru finansowego, ale działania te, zdaniem wielu ekspertów, nie wystarczą do ożywienia gospodarki.Prócz największych faworytów wyborów prezydenckich we Francji - socjalisty Francois Hollande'a i centroprawicowego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego - w wyścigu wystartuje jeszcze ośmioro kandydatów reprezentujących poglądy od skrajnie prawicowych po trockistowskie.

Lista outsaiderów

W związku z niedzielnymi wyborami prezentujemy pozostałych ośmioro kandydatów. Trzech pierwszych liczy na to, że będzie niespodzianką głosowania. Pierwsza tura wyborów 22 kwietnia.

Marine Le Pen:
43 lata; kierowanie skrajnie prawicowym Frontem Narodowym (FN) przejęła po ojcu Jean-Marie Le Penie. Adwokatka z zawodu, nie ma jednak tych talentów trybuna ludowego, które charakteryzowały jej ojca. Zachowała wszakże hasła, wokół których Jean-Marie Le Pen gromadził swój elektorat: walkę z imigracją, francuskimi elitami i instytucjami europejskimi, wzmocnienie bezpieczeństwa.

Walka z imigracją i wzmocnienie bezpieczeństwa to obszary, gdzie może jednak spotkać się z konkurencją ze strony Nicolasa Sarkozy'ego, który w tegorocznej kampanii przyjął taką samą strategię pozyskiwania potencjalnych głosów na skrajnej prawicy, co dało mu zwycięstwo w 2007 r.

Marine Le Pen prezentuje program zdecydowanie socjalny: obrona siły nabywczej Francuzów, rewaloryzacja emerytur, sprawiedliwość podatkowa.

W ostatnich sondażach utrzymuje trzecie miejsce z poparciem 14-17 proc. głosów. Córka Le Pena marzy o powtórzeniu wyniku ojca z 2001 r., kiedy ten, ku zaskoczeniu nie tylko Francji, ale i całej Europy, dostał się do drugiej tury wyborów prezydenckich, eliminując socjalistę Lionela Jospina. Następnie został pokonany przez Jacques'a Chiraca, na którego zagłosowali wyborcy o różnorodnych poglądach politycznych, aby tylko nie dopuścić Le Pena do Pałacu Elizejskiego.

Z badań TNS Sofres dla dziennika "Le Monde" wynika, że jedna trzecia wyborców zgadza się z polityką FN, postulującą wycofanie się Francji ze strefy euro i protekcjonizm w obronie francuskich przedsiębiorstw.

Według dyrektora TNS Sofres Edouarda Lecerfa FN pod kierownictwem Marine Le Pen jest obecnie bardziej do przyjęcia, zwłaszcza dla młodszych wyborców, niż za rządów jej ojca. 10 kwietnia "Le Monde" podał, że w niedzielę wyborczą 22 kwietnia zagłosowałoby na nią 26 proc. osób w wieku 18-24 lat, co jest najlepszym wskaźnikiem w tej grupie wiekowej wśród wszystkich innych kandydatów.

Jean-Luc Melenchon:
19 kwietnia skończył 61 lat; w 2008 r. wystąpił z Partii Socjalistycznej, uznając ją za zbyt miękką wobec liberalizmu. W latach 2000-2002 był ministrem ds. szkolnictwa zawodowego w rządzie Lionela Jospina (1997-2002). Obecnie eurodeputowany; jest szefem Frontu Lewicowego (FL), koalicji skrajnej lewicy.

FL, który zrzesza m.in. komunistów, odbiera potencjalnych wyborców Hollande'owi i spycha główny nurt socjalistów ku bardziej radykalnym hasłom. Jego zdaniem ubodzy nie są marginesem, lecz "sercem społeczeństwa kapitalistycznego".

USA uważa za "główny światowy problem"; prezydent Wenezuel Hugo Chavez jest według niego bohaterem, chińska inwazja na Tybet w latch 50. była usprawiedliwiona, a na Kubie nie ma dyktatury.

Marcowe sondaże dawały mu 11-procentowe poparcie, niemal dwukrotnie większe niż w styczniu. Teraz może liczyć na 13-15 proc. głosów, co daje mu czwarte miejsce. Przez niektórych obserwatorów nazywany dzięki takiemu skokowi w sondażach fenomenem kampanii.

Francois Bayrou:
60 lat; po raz trzeci kandyduje w wyborach prezydenckich ze swoim centrystycznym i proeuropejskim programem. W 2007 r. zdobył trzecie miejsce, uzyskując 18,5 proc. głosów. Ostatnie sondaże dają mu jednak zaledwie ok. 10-procentowe poparcie.

Chce przekonać Francuzów, że podział lewica-prawica, głęboko zakorzeniony w życiu politycznym, prowadzi kraj do impasu.

Wzywa, by "wydawać mniej, a lepiej służyć" społeczeństwu. Swych adwersarzy oskarża, że ukrywają przed Francuzami powagę sytuacji gospodarczej w kraju.

Jeszcze w grudniu Bayrou mógł liczyć jedynie na 7 proc. głosów, podczas gdy w połowie stycznia sondaże dawały mu już 14-procentowe poparcie, przez co zyskał miano "dynamicznego Bayrou". Badania pokazują, że większość Francuzów nie utożsamia się już ani z prawicą, ani z lewicą, co może być korzystne właśnie dla Bayrou, który ze swojej niezależności uczynił znak firmowy.

Jak pisał niedawno tygodnik "L'Express", zarówno Bayrou jak i Le Pen - dwoje outsiderów - mają "identyczny cel: bronić ludzi odrzuconych w dobie kryzysu gospodarczego".

Kandydaci bez szans na wybór:

Eva Joly:
69 lat; ekolożka, pochodząca z Norwegii eurodeputowana Zielonych. Sama ogłosiła się "jedyną kandydatką, która opowiada się za wizją federalnej Europy ze wzmocnionymi instytucjami" i za "prawdziwym wyborem szefa Komisji Europejskiej".

Nathalie Arthaud:
42 lata; nauczycielka, reprezentuje partię trockistowską o nazwie Walka Robotnicza.

Philippe Poutou:
45 lat; robotnik, reprezentuje konkurencyjną partię trockistowską - Nową Partię Antykapitalistyczną. Podobnie jak Arthaud jest przeciwny "dyktaturze kapitalizmu".

Nicolas Dupont-Aignan:
52 lata; prawicowy deputowany, określający się jako gaullista i eurosceptyk.

Jacques Cheminade:
71 lat; kandydat niezależny; deklarujący wolę walki ze "światowymi oligarchiami", bliski jest kontrowersyjnej postaci Amerykanina Lyndona LaRouche'a, deklarującego poglądy zarówno skrajnie prawicowe jak i skrajnie lewicowe oraz wolę walki z korporacjami.

PAP
[fot. sxc.hu]

Warto poczytać

  1. mother-and-daughter-2078075960720 26.05.2017

    GUS dzieli się danymi nt. polskich matek

    Polskie mamy w większości mają wyższe wykształcenie, na pierwsze dziecko decydują się przeciętnie w wieku 27 lat. Matki z rodzin wielodzietnych są na ogół aktywne zawodowo - wynika z danych GUS i Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus". W piątek obchodzimy Dzień Matki.

  2. protest-4646161280 25.05.2017

    CBOS: Młodzież bez zaangażowana w politykę

    Ponad połowa najmłodszych badanych (od 18 do 24 roku życia) deklaruje się jako niezaangażowani (52 proc.) w politykę.

  3. economy-2245121stef 24.05.2017

    W maju wyraźna poprawa nastrojów konsumenckich

    Obliczane przez GUS wskaźniki ufności konsumenckiej osiągnęły rekordowy poziom.

  4. MK5121600IMG3055t586780b1m800xc3aa13db 23.05.2017

    Rekordowe oceny polskiej gospodarki

    Tak dobrych wyników oceny polskiej gospodarki jeszcze w historii nie było. Według najnowszego badania CBOS aż 42 procent Polaków dobrze ocenia sytuację gospodarczą w Polsce.Ocena ta wzrosła od początku roku aż o 11 proc.

  5. imigranci-fdshfbsdjhfbj 22.05.2017

    Miliony uchodźców w 2016 r.

    "Osoby te w końcu będą musiały szukać schronienia gdzie indziej, jeśli nie zostanie im ono zapewnione w ich własnym kraju"

  6. student-849822960720 20.05.2017

    Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni

    - Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni - wynika z sondażu przeprowadzonego przez międzynarodową korporację finansową Fidelity Investments.

  7. gielda-rfdersd 19.05.2017

    Spada liczba giełdowych dłużników

    Zadłużenie spółek notowanych na głównym rynku GPW wyniosło 27,3 mln zł.

  8. pieniadze-edswe 18.05.2017

    Długi alimentacyjne Polaków rosną

    Na koniec kwietnia wyniosły prawie 10,5 mld zł, a kwota ta przyrasta o ok. 100 mln zł miesięcznie.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook