Jedynie prawda jest ciekawa

Pozwy zbiorowe nie wywołały rewolucji w polskim prawie

22.09.2011

Wprowadzenie do polskiego prawa możliwości składania pozwów zbiorowych nie spowodowało rewolucji, ale zmiana okazała się krokiem poprawiającym realny dostęp obywateli do sądu - wynika z zaprezentowanego w czwartek raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Jednocześnie - jak wskazali uczestnicy debaty w Fundacji Helsińskiej, poświęconej raportowi - ustawa, wbrew wcześniejszym obawom, nie okazała się dolegliwa dla przedsiębiorców. Według szacunków przytoczonych w raporcie 70 proc. pozwów zbiorowych w naszym kraju kierowanych jest przeciwko Skarbowi Państwa i samorządom, a jedynie 30 proc. przeciw firmom.

Z opracowania fundacji wynika też, że instytucja pozwu zbiorowego do tej pory nie jest zbyt popularna i często wykorzystywana w polskim systemie prawnym. Na mocy przepisów o postępowaniu grupowym, jak ujawniło Ministerstwo Sprawiedliwości, do połowy sierpnia do sądów wpłynęły 42 sprawy. Obecnie 18 z nich jest w toku. "Większość spraw na etapie formalnym została odrzucona lub nastąpił zwrot pozwu do uzupełnienia; nie jest to więc zbyt duży materiał badawczy do przeprowadzenia analizy" - mówiła reprezentująca resort sprawiedliwości sędzia Joanna Zaporowska.

Możliwość składania pozwów zbiorowych pozwalających osobom, które poniosły szkodę, dochodzić roszczeń w jednym grupowym postępowaniu cywilnym, przewidziała ustawa, która weszła w życie w  połowie lipca ubiegłego roku. Według tych przepisów pozew zbiorowy może złożyć przynajmniej 10 osób; warunkiem jest oparcie go na jednakowej podstawie faktycznej. "Nadal jest za wcześnie, aby formułować ostateczne wyroki, ale ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym powinna być oceniana pozytywnie, bo jest zawsze pewnym ułatwieniem drogi do wymiaru sprawiedliwości" - ocenił mec. Marek Niedużak, autor raportu fundacji oceniającego pierwszy rok funkcjonowania tego rodzaju pozwów. Dodał, że prawo o pozwach zbiorowych wymaga jednak zmian i modyfikacji.

Jak wskazali uczestnicy debaty, jednym z problemów są niedopracowane przepisy dotyczące rzeczników konsumentów. Według wprowadzonych rozwiązań, zbiorowe powództwo powinien złożyć reprezentant grupy, którym może być jeden z jej członków lub - w przypadku spraw konsumenckich - lokalny rzecznik konsumentów.

"Rzecznicy konsumentów podlegają samorządom i każdy wydatek obciąża samorząd, często rzecznik, który wytoczył powództwo ma problem z uzyskaniem delegacji na podróż, jeśli rozprawy odbywają się w innym mieście" - mówiła stołeczna rzecznik konsumentów Małgorzata Rothert. Dodała, że w Polsce jest blisko 370 rzeczników konsumentów, ale wielu nie pracuje w wymiarze całego etatu, a kwestie pozwów zbiorowych stały się dla nich dodatkowym zadaniem do wypełnienia.

Innym z braków ustawy jest wyłączenie spod jej zakresu kwestii dóbr osobistych. Na ostatnim etapie prac legislacyjnych w końcu 2009 r. w przepisach doprecyzowano bowiem, że "ustawa ma zastosowanie w sprawach o roszczenia o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych".

"To de facto wybicie zębów tej ustawie, niezrozumiała sytuacja i tutaj jest potrzebna nowelizacja przepisów" - zaznaczył Niedużak. Dodał, że negatywne skutki przyjęcia takiego rozwiązania już są widoczne, gdyż w kwietniu warszawski sąd okręgowy odrzucił właśnie z tego powodu pozew zbiorowy złożony przez część poszkodowanych w katastrofie hali MTK w Katowicach w 2006 r. Postanowienie to jeszcze nie jest prawomocne, wkrótce ma się nim zająć sąd apelacyjny.

Ze względu na rangę spraw rozpatrywanych w trybie powództwa zbiorowego postępowania te są prowadzone jedynie przed sądami okręgowymi i rozpoznawane w składzie trzech sędziów zawodowych. Wszczęcie postępowania grupowego nie wyklucza jednak indywidualnego dochodzenia roszczeń przez osoby, które nie przystąpiłyby do grupy.

Wprowadzona rok temu ustawa zakłada, że uczestnicy sami muszą zgłosić swój akces do grupy i wybrać jej reprezentanta. Ma to pozwolić na uniknięcie znanych z USA praktyk, gdzie prawnicy mogą wytaczać powództwa w imieniu bliżej nieokreślonej grupy poszkodowanych. Wynagrodzenie prawnika reprezentującego grupę - jak uzupełniono w ustawie w trakcie prac legislacyjnych - nie może przekroczyć 20 proc. zasądzonej przez sąd kwoty.

Marcin Jabłoński (PAP)

fot.PAP/Baczkowski


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook