Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polski projekt jądrowy wchodzi w nową fazę

12.09.2014

PGE EJ1 - spółka celowa powołana do budowy pierwszej elektrowni jądrowej, podpisała umowę z inżynierem kontraktu - wyłonioną w przetargu brytyjską firmą AMEC. Wartość umowy to ponad 1,3 mld zł netto.

Jak poinformowała dziś PGE EJ1, podpisana umowa podzielona została na zakres podstawowy oraz zakres opcjonalny i obejmuje okres co najmniej dziesięciu lat. Wykonanie zakresu podstawowego planowane jest do czasu rozstrzygnięcia postępowania zintegrowanego, które wyłoni m.in. partnera strategicznego, dostawcę technologii i ofertę finansowania.

„Od strategicznego partnera oczekujemy wspólnoty interesów, materialnego poziomu zaangażowania, potwierdzającego strategiczny dla niego charakter zainteresowania - powiedział wiceprezes PGE Dariusz Marzec. "To wiąże się z podziałem ryzyka, zainteresowaniem sprawną budową i konkurencyjnym kosztem końcowym energii" - wyjaśnił.

Chodzi o to, żeby to nie była prosta relacja handlowa, tylko wspólnota interesów od początku do końca, żeby partner był zainteresowany tym, aby np. cena tego, co nam sprzedaje była atrakcyjna - tłumaczył wiceprezes PGE. "Chodzi też o uniknięcie klasycznego konfliktu interesów kupujący - sprzedający" - zauważył Marzec. Jak twierdzi postępowanie to powinno zostać rozstrzygnięte do końca 2016 r. Wartość umowy to ponad 1,3 mld zł netto, w tym cena za zakres podstawowy to 204 mln zł netto.

"Ostatnie wydarzenia, m.in. umowa PGE SA z krajowymi partnerami biznesowymi, rozstrzygnięcie postępowania na wybór inżyniera kontraktu i wreszcie sprawne podpisanie umowy z wybranym wykonawcą, wzmacniają wiarygodność projektu i pozwalają na realizację kolejnych zaplanowanych zadań - powiedział prezes PGE EJ1 Jacek Cichosz. Spółka wyjaśniła, że inżynier kontraktu wspierać będzie organizację inwestora w przygotowaniu i realizacji projektu budowy elektrowni jądrowej. Umowa z AMEC obejmuje doradztwo w 13 obszarach, m.in.: kultura bezpieczeństwa, wsparcie inżynieryjne, zezwolenia i pozwolenia, zintegrowany system zarządzania, testowanie i rozruch, nadzór nad dostawcami i łańcuchem dostaw.

Zgodnie z planami rządu i PGE, do 2017 r. powinna zapaść zasadnicza decyzja co do budowy elektrowni jądrowej, właściwa budowa pierwszego bloku powinna ruszyć w 2020 r., a do końca 2024 r. miałby on zostać oddany do eksploatacji. Pierwsza elektrownia jądrowa ma mieć moc rzędu 3000 MW.

Dziś odbyła się w PAP debata pdt. "Elektrownia atomowa w Polsce - przygotowania i realizacja". Dotyczyła m.in. sposobów obniżenia ryzyk towarzyszących projektowi. Jak tłumaczył Ziemowit Iwański z GE Hitachi, o rozmiarach tych ryzyk daje pojęcie przedział kosztów budowy elektrowni jądrowej, jaką się podaje - od 40 do 60 mld zł.

"Ta różnica to właśnie ryzyko związane z przygotowaniem projektu, klasyczna skala niepewności kosztu realizacji" - wyjaśnił. Iwański ocenił, że zagadnienia techniczne i praktyczne nie niosą wielkiego ryzyka, natomiast z doświadczeń wynika, że im więcej jest znaków zapytania w kwestiach przygotowania warunków finansowania ze strony głównego inwestora, tym koszt oferty wzrasta.

Natomiast jego zdaniem największe ryzyko - to elementy społeczne i polityczne, czyli akceptacja i odporność gospodarki na takie wyzwania oraz podejście rządu do atomu. Jean-Andre Barbosa z koncernu Areva zauważył, że jeden z elementów obniżenia kosztów i ryzyk - to gwarancje rządowe, ale także udział doświadczonego partnera, oferującego sprawdzony produkt. "Koszt energii też zależy na końcu od ryzyk, więc i wybór partnerów też będzie miał wpływ na ostateczny koszt" - zauważył.

Jeśli w sumie w projekcie większość udziałów ma państwo poprzez kontrolowane przez siebie firmy, to należałoby spodziewać się gwarancji rządowych - ocenił z kolei Iwański. Podkreślił, że sama obecność firm z większościowym udziałem państwa nie daje gwarancji realizacji projektu, bo były np. przypadki, że wycofywały się one z projektów wiatrowych, zostawiając pozostałych inwestorów na lodzie.

Darisz Marzec, przyznając, że bez zaangażowania rządu projekt jądrowy się nie zrealizuje, zauważył, że każda instytucja finansowa żąda jak najsilniejszych gwarancji, czyli rządowych. Wskazał jednak, że jest wiele mechanizmów angażowania państwa. Dziś nie mówimy, że muszą to być gwarancje, bo to także ekonomiczna przewidywalność czy narzędzia, jak kontrakt różnicowy - powiedział.

Wojciech Hann z firmy doradczej Deloitte ocenił z kolei, że kontrakt różnicowy jest kwestią fundamentalną, ale też musi być gotowość zaangażowania kapitałów własnych inwestorów. Jak mówił, nie sposób przesądzić, która struktura finansowania jest optymalna i jaki jest najlepszy stosunek finansowania własnego do dłużnego. Przykład nowej brytyjskiej elektrowni Hinkley Point C wskazuje na większe zaangażowanie po stronie długu - zauważył.

Im więcej długu, tym mocniejszy musi być system wsparcia czy zabezpieczenia ryzyk - ocenił z kolei Rafał Hajduk z kancelarii Norton Rose Fulbright. Przypomniał też o ryzyku politycznym. W Wielkiej Brytanii będzie jeszcze kontrakt przewidujący rekompensatę dla inwestora w razie zmiany nastawienia politycznego rządu do atomu i to ryzyko rząd musi ponosić - podkreślił.

Ryb, PAP

Fot. [freeimages.com]


Słowa kluczowe:

atom

,

elektrownie

,

PGE

,

inżynier

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook