Jedynie prawda jest ciekawa

Polacy chcą mieć prawo wyboru

04.07.2013

Najnowsze badanie CBOS, wykazuje, iż 56 proc. Polaków uważa, że coraz większa liczba unijnych regulacji prawnych ogranicza wolność ich wyboru oraz utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej przez firmy w Polsce.

Przeciwnego zdania jest 25 proc. Polaków, a żadnej odpowiedzi w tej sprawie nie udzieliło 19 proc. ankietowanych.

Bartosz Bartczak z Instytutu Globalizacji, przedstawiając wyniki badania na czwartkowej konferencji prasowej, podkreślił, że większą ingerencję przepisów unijnych w wolność obywateli zauważają częściej mężczyźni niż kobiety, odpowiednio: 61 proc. i 53 proc. Również częściej tak myślą osoby uczestniczące w praktykach religijnych kilka razy w tygodniu (84 proc. ankietowanych), mające poglądy prawicowe (71 proc. respondentów) oraz będące w wieku 45-54 lat (65 proc. badanych).

Z badania CBOS wynika, że 68 proc. Polaków uważa, że ograniczenie dostępności używek nie prowadzi do zaprzestania ich stosowania. Przeciwnie, legalne produkty są zastępowane nielegalnymi, pochodzącymi z czarnego rynku lub przemytu. Odmiennego zdania jest 20 proc. respondentów. Poglądu w tej sprawie nie wyraża 12 proc. ankietowanych.

Bartczak wyjaśnił, że przeciw ograniczeniu dostępności używek częściej opowiadają się mężczyźni niż kobiety, odpowiednio: 72 proc. i 66 proc. Częściej tak sądzą też mieszkańcy dużych miast (72 proc. badanych). Przeciwnikami prohibicji są również częściej kierownicy i specjaliści z wyższym wykształceniem, właściciele firm i osoby dobrze zarabiające.

Zdaniem 66 proc. Polaków Unia Europejska niewystarczająco konsultuje z obywatelami wprowadzanie regulacji prawnych, które mają wpływ na ich życie. 15 proc. Polaków nie zgadza się z tym stwierdzeniem, a 19 proc. ankietowanych nie ma zdania. Zwolennikami debaty publicznej są częściej mężczyźni, niż kobiety. Konsultacji społecznych domagają się głównie osoby w średnim wieku, zatrudnieni w administracji oraz pracujący na własny rachunek.

Dr Tomasz Teluk z Instytutu Globalizacji zwrócił uwagę, że instytucje unijne uchwaliły w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku ponad 400 aktów prawnych, z czego większość stanowią rozporządzenia Parlamentu Europejskiego, Rady Europy i Komisji Europejskiej oraz dyrektywy KE. Ocenił, że Unia Europejska jest "fabryką przepisów prawnych". Jak mówił, z szacunków Instytutu wynika, że ok. 90 proc. stanowionego prawa w Polsce ma swoje źródło w Brukseli. "Dlatego powinny być badane skutki wprowadzania takich regulacji" - powiedział.

W opinii mec. Michała Legierskiego z Instytutu Globalizacji wyniki badania CBOS wskazują, że Polacy mają poczucie przeregulowania systemu prawnego. Jak mówił, nie chodzi o liczbę stanowionych aktów prawnych, ale o słabą jakość prawa. Jego zdaniem, jest ono nieprecyzyjne, zbyt często zmieniane, nie rozwiązuje problemów obywateli, a dodatkowo Polacy muszą ponosić dodatkowe koszty dostosowania się do tych przepisów.

Prezes Polskiego Instytutu Myśli Gospodarczej Zbigniew Pisarski mówił o prowadzonej przez jego Instytut kampanii "Prawo dla ludzi". Ma ona piętnować złe przepisy europejskie jeszcze na etapie ich powstawania. "Jeżeli pojawiają się ograniczenia, które niszczą naszą gospodarkę, to trzeba się temu sprzeciwiać" - zaznaczył.

Badanie CBOS przeprowadzono 21-30 czerwca br. Wzięło w nim udział 1000 dorosłych Polaków. 

PAP, lz

[fot: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

Polacy

,

wybory 2011

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook