Jedynie prawda jest ciekawa

Ostatni dzień kampanii wyborczej

08.05.2015

Kandydaci w wyborach prezydenckich w piątek oficjalnie podsumowali kampanię wyborczą. O północy rozpocznie się cisza wyborcza.

Prezydent Bronisław Komorowski ostatni dzień kampanii wyborczej spędził w Gdyni, gdzie zwiedził amerykański okręt USS Jason Dunham.

Według prezydenta Komorowskiego, fakt, że amerykański niszczyciel przypłynął do Gdyni to „ważny sygnał solidarności wewnątrz NATO”. - Solidarności okazywanej, a nawet demonstrowanej ze względu na zaistniałą, niełatwą sytuację na wschód od naszych granic, ze względu na sytuację zmniejszonego poczucia bezpieczeństwa w wyniku zachowań Rosji w naszym regionie - dodał.

- Tu widać nie tylko potęgę USA, bo ten okręt, który przypłynął do Gdyni ma ogromne możliwości, ale to także jest cząstka systemu ogólnonatowskiego, którego także jesteśmy liczącym się elementem - mówił prezydent.

Komorowski wyraził także satysfakcję, że „w ostatnim czasie udało się w sposób widoczny, efektywny, a nie tylko efektowny, zwiększyć obecność sił sojuszniczych na terytorium państwa polskiego".

Z kolei kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda złożył kwiaty przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Dudzie przy Grobie Nieznanego Żołnierza towarzyszyła szefowa jego sztabu wyborczego Beata Szydło oraz córka Kinga.

- W rocznicę zakończenia II wojny światowej jesteśmy tutaj (...), by uczcić polskich żołnierzy poległych na wszystkich frontach II wojny światowej, polskich żołnierzy, którzy zginęli za swoją ojczyznę, swoich rodaków po to, aby można było godnie i bezpiecznie żyć w wolnej Polsce - powiedział polityk PiS.

Jak mówił, to dzień zadumy nad grobami poległych. - Można powiedzieć, że w zasadzie każda polska rodzina straciła kogoś w czasie II wojny światowej. Cześć ich pamięci - powiedział Duda.

Kandydat PiS spotkał się także dzisiaj z rodziną wielopokoleniową w Otrębusach.

Kandydatka SLD Magdalena Ogórek oficjalnie podsumowując swoją kampanię zaapelowała do Polek, by wsparły ją 10 maja.

Dziękowała ona także za wsparcie Polkom i Polakom, którzy „prowadzili z nią na polskich ulicach wiele inspirujących rozmów” i odnosili się do jej postulatów. Dziękowała też SLD - za to, że partia ta pomogła jej wystartować. - Zgodzili się mi pomóc i w ten oto sposób stałam się jedyną kobietą w tym wyścigu prezydenckim. Chciałam to podkreślić, bo to bardzo duża odwaga ze strony SLD, by wspomóc kobietę - stwierdziła.

Według Ogórek, trudno się dziwić, że jest jedyną kobietą w wyścigu o urząd prezydenta. Powołała się w tym kontekście na dane Komisji Europejskiej, z których wynika, że Polki przez 59 dni w roku pracują za darmo. - Mieszkamy w kraju, gdzie wiele stanowisk decyzyjnych jest zarezerwowanych tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Oczywiście oficjalnie kobieta może nawet wystartować w wyborach prezydenckich, natomiast natychmiast jest poddana zmasowanemu atakowi. Ta kampania najlepiej to wyraziła i pokazała - powiedziała kandydatka.

Jak mówiła, bardzo by chciała, aby ta kampania przetarła szlak dla kobiet, które w przyszłości będą wpływały na losy naszego kraju.

Kandydat Ruchu Narodowego na prezydenta Marian Kowalski zapowiedział dziś, że jeśli zostanie wybrany to „nie dopuści do pielęgnowania relacji z banderowską Ukrainą”.

Kowalski powiedział, że w sobotę grupa polskich motocyklistów, która chciała wjechać z Białorusi na Ukrainę została na granicy zatrzymana przez ukraińskie służby graniczne. - Strona ukraińska ich nie wpuściła, żądając wyjaśnień, po co tam jadą. Zaznaczam, że to legalny przejazd zorganizowanej grupy 20-osobowej – powiedział kandydat na konferencji prasowej zwołanej pod siedzibą konsulatu ukraińskiego w Lublinie.

- O ile na Białorusi byli przyjęci w sposób właściwy i wszelkie sprawy formalne zostały dochowane, to strona ukraińska postąpiła wobec polskich motocyklistów nieuczciwie. To potwierdza moją tezę, że obecny reżim kijowski, banderowski, jest wrogi wobec Polski – dodał Kowalski.

Jego zdaniem ten incydent „każe wyciągnąć jak najdalej idące wnioski”. - Jeżeli będziemy nadal milczeć, jeżeli linia polityczna obecnego prezydenta, Platformy Obywatelskiej, ale i jego kontrkandydata, pana Andrzeja Dudy i Prawa i Sprawiedliwości, będzie nadal pro banderowska, to być może w ciągu paru lat będziemy osaczeni przez wrogów ze wszystkich stron. Na to zgody nie ma, jako prezydent nie dopuszczę do pielęgnowania relacji z banderowską Ukrainą - mówił. Zdaniem Kowalskiego państwa sąsiadujące z Ukrainą „powinny zająć wspólne stanowisko”.

Kandydat KNP na prezydenta Jacek Wilk, apelował w ostatni dzień kampanii, o „reformę wymiaru sprawiedliwości”.

- Musimy wprowadzić w Polsce reformę wymiaru sprawiedliwości, bo jest duże poczucie niesprawiedliwości, poczucie, że ani sądy, ani prokuratura nie działają sprawnie, że nie można dochodzić swoich praw. To trzeba zmienić - mówił Wilk przed budynkiem Sądu Najwyższego w Warszawie.

Polityk Kongresu Nowej Prawicy podkreślił, że jego zdaniem „z trójpodziału władz to władza sądownicza jest tą najważniejszą”. - Dobre funkcjonowanie państwa i poczucie sprawiedliwości wśród zwykłych obywateli jest prostym efektem tego, czy władza sądownicza funkcjonuje dobrze czy źle - argumentował.

Według niego w Polsce „mamy duże zaniedbania pod tym względem”, na co wskazują przede wszystkim bardzo przewlekłe postępowania, i wiele sądowych wyroków, które „budzą wątpliwości”. - Musimy władzę sądowniczą uzdrowić - ocenił.

Polityk mówił też, że zawód prokuratora musi stać się zawodem zaufania publicznego, a prokuratorzy powinni działać na własny rachunek jak np. komornicy czy notariusze.

Kandydat na prezydenta Paweł Kukiz poinformował natomiast, że choć z powodów osobistych odwołał kilka spotkań wyborczych nie wycofuje się z wyborów prezydenckich. Jego sztab w Lubinie (Dolnośląskie) podsumował kampanię wyborczą kandydata.

Szef sztabu wyborczego Kuzkiza Patryk Hałaczkiewicz powiedział, że w jego kampanii uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób. To wolontariusze, którzy m.in. zbierali podpisy i rozdawali ulotki.

Kukiz w oświadczeniu dla mediów napisał m.in., że wynikające z osobistych powodów odwołanie kilku spotkań w końcówce kampanii jeden z programów telewizyjnych „wykorzystał do rozpowszechniania informacji o tym, że wycofał się z wyborów”.

„Program ten, który dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski nazwał dopieszczoną technicznie telewizją Korei Północnej, nie zrobił tego przez przypadek. Zrobił to po to, aby u części naszych – nie moich, a naszych wyborców, wzbudzić wątpliwość i skłonić do pozostania w domu. Ewentualnie by zachęcić ich do głosowania na innego kandydata” - napisał Kukiz.

„Temu celowi służy również nagłe pojawienie się artykułów i programów telewizyjnych stylistycznie przebijających te rodem z PRL-u o tym, jakim fatalnym systemem wyborczym są jednomandatowe okręgi wyborcze. Nie mam złudzeń. Beneficjenci obecnego patologicznego systemu właśnie zorientowali się, jakie stanowimy zagrożenie. I zaczęli się bać” - podkreślił.

Kandydat Twojego Ruchu na prezydenta Janusz Palikot, podsumowując swoją kampanię powiedział, że jest 10 dobrze znanych powodów, by na niego głosować.

Piątkowy briefing Palikota odbył się przy pomniku Józefa Piłsudskiego pod Belwederem w Warszawie. - Jest 10 powodów, dla których trzeba głosować na mnie, na Janusza Palikota - podkreślił polityk. - Te powody są powszechnie znane. To właśnie te powody: Kowalski, Duda, Korwin, Jarubas, Wilk, Komorowski, Kukiz, Tanajno, Braun, Ogórek. 10 bardzo dobrze znanych powodów, dla których warto głosować na mnie - mówił Palikot, wskazując na wizerunki swoich konkurentów.

- Udało się zebrać tłumy zwolenników, którzy głęboko wierzą, że potrzebne są zmiany – to kandydat na prezydenta Janusz Korwin-Mikke uznał za swój największy sukces w kończącej się kampanii wyborczej.

- Najgorsze, co może nas spotkać to to, że Korwin nie wygra i te 1,5 mln ludzi za miesiąc - dwa wyjedzie. W Polsce zostaną tylko emeryci, urzędnicy państwowi i ludzie żyjący z zasiłków społecznych – powiedział Korwin-Mikke podczas konferencji prasowej podsumowującej kampanię w Katowicach.

Zdaniem kandydata, jeśli Bronisław Komorowski zostanie wybrany na kolejną kadencję, będzie to oznaczać „to samo co dzisiaj - stagnację, powolny upadek, większe zadłużanie”. - Boją się – mnie, Kukiza, wszystkich, którzy chcą zmienić tę zakłamaną, skorumpowaną RP, rządzoną przez garstkę oszustów – mówił Korwin-Mikke.

- Ludzie mają dość i mogą się albo zbuntować, albo wyjechać za granicę. Reżim powinien to zrozumieć, że powinien się podać do dymisji i oddać władzę tym, którzy wiedzą jak rządzić, a nie wiedzą, jak kraść. Teraz rządzą ludzie, którzy wiedzą tylko jak kraść, podlizywać się obcym mocarstwom, w ich imieniu grozić wojną światową. Trzeba to zmienić. Ludzie, którzy za mną głosują, głosują za zmianą – dodał.

Podał w wątpliwość wiarygodność sondaży przedwyborczych twierdząc, że „robią je ludzie, którzy są na usługach reżimu”.

PAP/mmil

[Fot. wPolityce.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook