Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

OFE jednak przetrwają, a budżet zyska?

18.08.2014

4-6 funduszy pozostanie na rynku, więc jakoś dadzą sobie radę – uważa główny analityk Xelion Piotr Kuczyński komentując dane, że OFE wybrało ponad 2,5 mln osób, czyli nieco ponad 15 proc. ubezpieczonych. Przewiduje też, że fundusze będą się łączyć.


"Natomiast budżet już w tym roku zyska 3-4 mld zł, a w następnym roku może nawet około 10 mld zł. Będzie zatem usatysfakcjonowany, tym bardziej, że rząd - przeprowadzając tę reformę i szacując tegoroczny budżet - zakładał, że w OFE pozostanie 50 proc. ubezpieczonych, a okazało się, że jest to 15-16 proc." - podkreślił Kuczyński w rozmowie z PAP.

Jak ocenił, jeżeli chodzi o wartość składek, w OFE pozostanie "dobrze powyżej 20 proc. aktywów, bo fundusze częściej wybierali ludzie młodzi i lepiej zarabiający".

"Będzie to oznaczało wpływy do OFE rzędu 220-250 mln zł miesięcznie i ok. 2,5 do 3 mld rocznie. Na korzyść OFE będzie też działało to, że są one mocno zaangażowane w spółki, które wypłacają wysokie dywidendy, głównie spółki Skarbu Państwa" - mówił ekspert.

Nie spodziewa się więc, by w tej sytuacji politycy dążyli do kolejnych zmian w prawie dot. funduszy. "Do OFE trafiają na tyle niewielkie pieniądze, że politykom już się chyba nie opłaca o nie bić, lepiej dla nich pozostawić rynkowi to, czy OFE się utrzymają czy nie" - wskazał.

W dyspozycji funduszy pozostaje też nieco mniej niż połowa wcześniej pobranych składek osób, które nie zdecydowały się pozostać w OFE. Zdaniem Kuczyńskiego nie dojdzie jednak do przekazania tych środków do ZUS. "Takie decyzje podjęto na Węgrzech czy w Argentynie, jednak myślę, że nasi politycy woleliby nie podejmować decyzji, które mogą zostać obalone przez Trybunał Konstytucyjny" - powiedział Kuczyński.

I zaznaczył: "Wtedy dopiero byłaby afera pod tytułem: nacjonalizacja środków posiadanych przez obywateli. Poza tym taka operacja zakończyłaby się dramatycznym spadkiem indeksów giełdowych i z tego żaden polityk by się nie wytłumaczył".

Ekspert wyraził też opinię, że nie można dziś przewidzieć, który system - OFE czy ZUS – bardziej się opłaci przyszłemu emerytowi.

"Obie strony - i ta która mówi, że waloryzacja w ZUS da emerytowi lepszy efekt i ci, którzy przekonują, że o wiele bardziej intratne jest inwestowanie w akcje - opowiadają bajki" - przekonywał Kuczyński. Według niego prawda jest bowiem taka, że "nie ma takiego mądrego", który by potrafił przewidzieć, co będzie się działo z giełdą, czy jaka będzie waloryzacja z ZUS za 20, 30, 40 lat. "Dziś nie można określić, który system da ubezpieczonym lepszy wynik" - konkludował.

Jak dodał, można mówić o tym co było w przeszłości, co jednak absolutnie nie musi się pokrywać z przyszłością.

"W 1999 roku (gdy wprowadzono OFE - PAP) byliśmy dwa lata przed tzw. pęknięciem bańki internetowej - wówczas od 1980 roku giełdy permanentnie rosły. Wtedy można było opowiadać o tym, że z inwestowania składek na giełdzie będzie można osiągać szalone zyski" - zaznaczył ekspert.

Oceniając reformę z 1999 roku, która wprowadziła OFE, Kuczyński podkreślił, że jej dobrą stroną – z punktu widzenia budżetu państwa - było obniżenie emerytur o 30-40 proc.; przejście ze zdefiniowanej emerytury na zdefiniowaną składkę. "To było konieczne, choć bardzo bolesne" - przyznał. Skądinąd - zauważył - z tego obniżenia emerytur Polacy nie zdawali sobie wówczas sprawy.

"Jednak druga strona tej reformy, czyli wprowadzenie OFE, była zupełnie bezsensowna. A sposób w jaki zostało to wprowadzone z 10-procentowym haraczem dla OFE to był istny skok na kasę, to nie do wyobrażenia, by ktoś przymusowo dostawał ode mnie pieniądze i brał sobie z tego 10 proc. do kieszeni. Potem te prowizje powoli spadały, powoli się pod tym względem cywilizujemy, jednak początki były zupełnie dramatyczne - OFE zależało bowiem wyłącznie na tym, by mieć jak najwięcej członków, natomiast w ogóle nie zależało im na wynikach" - podsumował.

W poniedziałek poinformowano, że ZUS zarejestrował 2 mln 564 tys. 72 deklaracje osób, które chcą, by część ich składki emerytalnej nadal trafiała do otwartych funduszy emerytalnych - poinformował w poniedziałek rzecznik ZUS Jacek Dziekan. Ok. 2 proc. z tych wniosków będzie jeszcze weryfikowane.

PAP, rch

[Fot. YouTube]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook