Jedynie prawda jest ciekawa

Odebranie dzieci to ostateczność

23.04.2014

W przypadku rodzin dotkniętych patologią urzędnicy coraz częściej sięgają po radykalne rozwiązanie, jakim jest odebranie dzieci i umieszczenie ich w placówce opiekuńczej. O tym, że w wielu przypadkach jest to nadużycie i że można inaczej, pisze na portalu pch24.pl psycholog Bogna Białecka.

Funkcjonująca w Polsce ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zawiera nieprecyzyjne sformułowania, które mogą być wykorzystywane przez nadgorliwych urzędników. Jednym z takich pojęć jest „środowisko zagrożone przemocą”,  które stwarza możliwość wszczęcia postępowania sądowego na podstawie niesprawdzonych pomówień.  Instytucje państwowe są zobowiązane do działania również przez Deklarację Praw Dziecka, która każe im interweniować, gdy tylko pojawi się cień podejrzenia, że łamane są prawa dziecka. - Rezultatem jest przyjęte przez urzędników państwa założenie, że lepiej kilka razy się pomylić i odebrać dziecko zdrowej rodzinie, niż być zbyt zachowawczym i pozostawić je w rodzinie dysfunkcjonalnej, zagrażającej zdrowiu i życiu najmłodszych - zauważa Białecka.

Jej zdaniem odebranie dzieci jest najłatwiejszym wyjściem, które jednak nie rozwiązuje istoty problemu. - Okazuje się, że nawet mocno zaburzoną rodzinę można jednak uratować. Zapewnić dzieciom właściwą opiekę, a rodziców wyciągnąć z patologii. Propozycję taką oferuje powstały w Nowej Zelandii, a działający w tej chwili w wielu krajach program Family Congerences Group – Rada Poszerzonego Kręgu Rodzinnego - czytamy na pch24.pl.

Idea programu opiera się na założeniu, że najlepsze wsparcie stanowią rodzina i przyjaciele. - Niezależny koordynator FGC (nie jest on pracownikiem socjalnym, a osobą naprawdę niezależną!) rozmawia z rodziną, której dotyczy problem. Przedstawia ideę rodzinnej narady i prosi o wskazanie osób, które warto w to włączyć. Potem udaje się do wskazanych osób, prosząc o poszerzenie kręgu – kogo jeszcze warto zaprosić? (...) Kto zalicza się do poszerzonego kręgu rodzinnego? Ciotki, wujkowie, teściowie, babcie, kuzyni, ale też przyjaciele, czasem sąsiedzi, czasem nawet życzliwi ludzie z pracy, czy członkowie wspólnoty religijnej (z parafii czy duszpasterstwa) - tłumaczy Białecka.

Zadaniem poszerzonego kręgu rodzinnego jest opracowanie planu wyjścia z kryzysu, którego realizację sprawdza pracownik socjalny. Program Family Congerences Group sprawdza się dużo lepiej niż rozwiązania "systemowe" chociażby dlatego, że autorami planu są sami zainteresowani. - Np. rodzinie grozi zabranie dzieci wskutek biedy, ojciec nie może znaleźć pracy, ale jest praca w innym zawodzie – pada propozycja konkretnego kursu pozwalającego na przekwalifikowanie - wyjaśnia psycholog.

- Konkretne przykłady rodzin, którym udało się pomóc są imponujące. Dlatego jest to podejście godne polecenia. Daje szansę ludziom, którzy w dotychczasowym systemie są skazani na wykluczenie. Możemy nie tylko zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, ale także zapewnić je zachowując ich prawo do własnej mamy i taty - podsumowuje Bogna Białecka.


zz/pch24.pl

[Fot. freeimages.com]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook