Jedynie prawda jest ciekawa

Niemiecki strach nosi imię islam

13.01.2013

Niemcy zaczynają się poważnie obawiać o swoje bezpieczeństwo. Policja niemiecka właśnie opublikowała raport, z którego wynika, że najbardziej radykalne odłamy muzułmańskich fanatyków, znalazły sobie wygodną przystań w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Ugrupowanie islamskie, które spędza sen z oczu niemieckich służb specjalnych i policji to salafiści. Gdy okazało się, że 20 członków tego ugrupowania z nich nagle zniknęło, w urzędach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju wybuchał panika. Poszukiwania dały wreszcie rezultat. Salafiści z niemieckimi paszportami odnaleźli się jesienią ubiegłego roku w obozach szkoleniowych Al-Kaidy w Pakistanie. Władze obiecują, że zostaną oni zatrzymani, gdy tylko znajdą się na terenie Niemiec.

Szef Bundesamt für Verfassungsschutz (Urzędu Ochrony Konstytucji) z Nadrenii - Burkhard Freier, stwierdził niedawno na forum komisji spraw wewnętrznych landtagu, że trzeba liczyć się tym, że ugrupowanie salafistów będzie rosło w siłę. I tak naprawdę nie wiadomo, jak z tym walczyć, gdyż jak dotąd jedyną akcją tego radykalnego islamskiego ugrupowania było... rozdawanie na ulicach miast darmowych egzemplarzy Koranu.

Niemieckie służby nie mają jednak wątpliwości, że to tylko zasłona dymna. Mają bowiem zebrane dowody na liczne powiązania niemieckich salafistów, których jest w RFN około tysiąca, z komórkami terrorystycznymi w krajach muzułmańskich.

Aż 10 procent salafistów to konwertyci, głównie młodzi Niemcy z patologicznych rodzin, którzy znaleźli u nowych „braci” sens życia. Służby nie mają wątpliwości, że mają oni tak „wyprane mózgi”, że z łatwością zdecydują się na wykonanie samobójczego zamachu jeśli dostaną taki rozkaz. Jako Niemcy z urodzenia i wyglądu będą nie do rozpoznania w przez nic nie przeczuwający tłum.

Slaw/ Deutsche Welle

[FOTO: deutschewelle.de]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook