Jedynie prawda jest ciekawa

Jak uchronić się przed owadami?

14.05.2013

Nie uchroni się przed nimi żaden miłośnik leśnego spaceru, kajakowego spływu, uczestnik grilla i pikniku. Już po południu atakują meszki, wieczorem - komary. Na kleszcze uważajmy nawet w środku miasta, na osy - jedząc na powietrzu owoce, słodkości czy pijąc soki.

Spotkanie z komarami to nic miłego - wiedzą o tym wędkarze, grzybiarze i inni miłośnicy relaksu na świeżym powietrzu. Komary znajdują nas bez trudu. Wabi je podwyższone stężenie dwutlenku węgla w wydychanym przez nas powietrzu oraz kwas mlekowy i inne składniki potu. Jako wrażliwe na temperaturę ciała, pędzą przede wszystkim do młodych mężczyzn, dzieci i kobiet w okresie owulacji.

Samce komarów żywią się nektarem kwiatów, nas atakują samice. Przykładają nam do skóry kłujkę, a potem puszczają w ruch szczęki w kształcie lancetu zaopatrzonego w haczyki. Do ranki wstrzykują ślinę, która zapobiega krzepnięciu krwi. Odlatują, kiedy nie są w stanie przełknąć już kropli więcej.

Tropikalne gatunki komarów mogą przenosić różne choroby, np. malarię, żółtą febrę czy dengę. W Polsce nie ma tego problemu. Ślina samicy zawiera jednak substancję chemiczną podrażniającą skórę, co może prowadzić do reakcji alergicznej. Po jej ukłuciu skóra czerwienieje, puchnie i swędzi. Pomagają na to chłodne okłady, łagodzące żele czy środki w rodzaju panthenolu. W przypadku poważniejszych problemów, zwłaszcza u dzieci, warto się zgłosić do lekarza, który zaleci np. wapno i leki przeciwhistaminowe.

Larwy komarów rozwijają się w środowisku wodnym, dlatego uciążliwość tych owadów odczuwają głównie mieszkańcy okolic podmokłych. Zdarzają się lata, kiedy - zwłaszcza wieczorami - całe chmary komarów patrolują łąki, okolice jezior i rzek. Czasami, np. po powodzi, ich występowanie może osiągać rozmiary plagi. Wtedy lokalne władze wdrażają programy masowego zwalczania komarów.

Przed dorosłymi, głodnymi komarami można się jednak chronić. Skuteczne są gęste siatki w oknach i moskitiery, przez które owady się nie prześlizną. Natomiast dźwiękowe odstraszacze nie są raczej godne polecenia, w przeciwieństwie do elektrycznych fumigatorów, podłączanych do gniazdka elektrycznego. W sklepach dostępne są też odstraszające spiralki (kadzidełka) oraz spraye, żele, sztyfty i płyny. Opinię najskuteczniejszych mają preparaty zawierające środek o nazwie DEET, jednak w wysokich stężeniach może on drażnić skórę. Preparaty lepiej zmyć ze skóry po kilku godzinach. W przypadku dzieci należy spryskiwać raczej odzież niż delikatną skórę i używać odpowiednich, łagodnych środków.

Wśród metod naturalnych wymienia się olejki eteryczne (np. z trawy cytrynowej, który odstrasza także muchy i meszki, goździkowy, z mięty pieprzowej, geranium, lawendowy czy bazyliowy). Po zmieszaniu ze zwykłym olejem lub alkoholem można nimi spryskać włosy albo ubranie (ale nie skórę, zwłaszcza u dzieci, gdyż mogą uczulać). Dość rozbieżne są opinie o skuteczności nacierania octem, witaminy B czy kamfory.

Utrapieniem letnich spotkań przy grillu, osób zbierających owoce w sadach i sklepów cukierniczych, są osy. Chętnie poszukują słodkości. Próbując się dostać do owoców, słodyczy, a nawet mięs, potrafią wlatywać do domów. Użądlenie osy w jamie nosowo-gardłowej oraz w układzie oddechowym, ze względu na obrzęk, może być bardzo niebezpieczne. Warto o tym pamiętać i zachować czujność, kiedy raczymy się owocami albo pijemy z butelki czy puszki, której zawartość trudno jest obserwować.

Osa może żądlić wielokrotnie i boleśnie. Panuje przekonanie, że aby wywołać śmierć dorosłego człowieka, potrzeba aż kilkuset użądleń. Wyjątkiem są osoby uczulone, u których jad może wywołać wstrząs anafilaktyczny. Aby unikać ukąszeń os (i pszczół), lepiej unikać perfum i zapachowych mydeł. Warto też unikać ubrań w jaskrawych kolorach. Jasne barwy i intensywne wonie zwracają uwagę owadów, które odżywiają się nektarem i są bardzo wrażliwe na bodźce kojarzące się z kwiatami.

Największym przedstawicielem osowatych w Europie Środkowej są szerszenie. Teoretycznie nie są groźniejsze od os, zazwyczaj bywają mniej od nich agresywne i trudniej je sprowokować do ataku. Kiedy jednak użądlą, pojawia się zaczerwienienie i silny obrzęk. Atak szerszenia jest boleśniejszy od innych użądleń z powodu większego żądła i toksycznego jadu, powodującego silne pieczenie. U osób uczulonych może to wywołać wstrząs anafilaktyczny.

O wiele częściej niż na spotkanie z szerszeniem jesteśmy narażeni na szarże meszek, których pełno jest na łąkach i w pobliżu wody. Tylko samice są żądne krwi. Chmarami potrafią napadać na zwierzęta gospodarskie i ludzi. Zazwyczaj atakują od maja, głównie za dnia, od godz. 14 do ok. 17. Meszki nie przenoszą chorób, ale ich ślina jest toksyczna i może powodować silne reakcje alergiczne. Ukłucia są bolesne i pozostawiają wyraźny ślad. W miejscach ukłuć powstają bolesne zmiany, utrzymujące się nawet ponad tydzień. Wiele osób jest na meszki uczulonych. Mogą u nich wystąpić duże obrzęki i wysoka gorączka. Gdy wystąpią objawy ogólne: bóle stawów, zaburzenia rytmu serca, dreszcze, podwyższona temperatura - należy się zgłosić do lekarza. Podobnie jak wtedy, gdy odczyny na skórze osiągną wielkość orzecha włoskiego, z ciemnym środkiem.

Najlepszą ochroną przed meszkami jest unikanie otwartych przestrzeni w okolicach ich wylęgu i osłonięcie okien moskitierami. Polecane są szczelne okrycie ciała i repelenty. Można próbować olejków eterycznych (waniliowy, goździkowy, miętowy itp.). Miejsca ukąszeń dobrze jest przemywać, a na ślady po ugryzieniach stosować chłodne okłady z roztworu wody i octu lub sody oczyszczonej. Tuż po ukąszeniu można stosować maści, dostępne w aptekach bez recepty.

Coraz bardziej popularne, a do tego stosunkowo groźne, są kleszcze, których z roku na rok przybywa. Opanowują okolice, w których dotychczas nie występowały, np. miejskie trawniki i parki. W każdym stadium rozwojowym (larwy, nimfy i postaci dorosłe), by dalej się rozwijać, kleszcz musi przynajmniej raz wyssać krew zwierzęcia kręgowego. Na ofiary czają się w trawie i na niskich krzewach. Najłatwiej je "złapać" na brzegach lasów, na błoniach nad rzekami i stawami, w zagajnikach z zaroślami, paprociami, czarnym bzem i leszczyną. Są wyjątkowo aktywne od maja do czerwca oraz od września do października.

Kleszcze uczestniczą w przenoszeniu chorób, np. boreliozy, kleszczowego zapalenia mózgu czy babezjozy. Można je zwalczać za pomocą okresowych oprysków (np. na placach zabaw w parkach). Na prywatnych posesjach, aby zmniejszyć ryzyko występowania kleszczy, właściciele wycinają krzewy i krótko koszą trawę.

Kleszcze można odstraszyć repelentami, zwłaszcza z permetryną i DEET. Zabezpiecza przed nimi odpowiedni ubiór (spodnie, długie rękawy, kryte buty). Po powrocie ze spaceru należy dokładnie obejrzeć całe ciało. Zaplątane w nim kleszcze przeżyją pranie, ale zabije je strumień gorącego powietrza z suszarki.

Wczepione pasożyty najlepiej usuwać przy pomocy pensety lub specjalnych urządzeń dostępnych w aptekach. Wbrew powszechnym opiniom kleszczy nie wolno zgniatać, przypalać ani niczym smarować. Miejsce po ukąszeniu należy obserwować i szybko zgłosić się do lekarza w razie rumienia, obrzęku lub pojawienia się objawów podobnych do grypowych.

PAP, lz  

[fot: sxc.hu]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook