Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Hiszpański kryzys: emigracja i protesty

15.10.2012

Coraz więcej Hiszpanów wyjeżdża w poszukiwaniu pracy za granicę. Przez kraj przetaczają się demonstracje przeciwko cięciom oszczędnościowym rządu.

Kryzys gospodarczy skłania coraz więcej Hiszpanów do emigracji. W pierwszych dziewięciu miesiącach br. za granicę przeniosło się ich prawie 55 tys., o 21,6 proc. więcej niż w analogicznym okresie ub.r. - poinformował urząd statystyczny INE.

Jak donosił niedawno „Dzienika Gazeta Prawna”, coraz więcej zdesperowanych Hiszpanów szuka pracy także i w Polsce. Znajdują u nas zatrudnienie m.in. hiszpańscy architekci (kryzys w branży budowlanej sprawił, że w Hiszpanii ok. 90 proc. architektów jest bezrobotnych). Wielu Hiszpanów zgłasza się również do pracy w polskich szkołach językowych.

Hiszpanię opuszczają też, i to znacznie liczniej, cudzoziemcy, którzy tam mieszkali. W pierwszych trzech kwartałach br. wyjechało ich z tego kraju ponad 365 tys. (Liczba ludności Hiszpanii wynosi obecnie 46 milionów.)

Stopa bezrobocia zbliża się w Hiszpanii do 25 proc. Rząd wprowadza dotkliwe przedsięwzięcia oszczędnościowe, reformy finansów i rynku pracy, starając się zredukować deficyt budżetowy i uspokoić obawy inwestorów o stan hiszpańskiej gospodarki.

Strefa euro przyznała Hiszpanii pożyczkę wysokości 100 miliardów euro na pomoc dla banków, które najbardziej ucierpiały, kiedy zawalił się sektor budowlany. Gospodarka hiszpańska przeżywa recesję. Prognozy na ten rok mówią o spadku gospodarczym o 1,5 proc., a w roku 2013 spadek ma wynieść 0,6 proc.

Naciskany przez europejskich partnerów konserwatywny rząd Mariano Rajoya musi zredukować w tym roku deficyt budżetowy do 6,3 proc. PKB, następnie do 4,5 proc. PKB w 2013 roku i do 2,8 proc. w 2014 roku. Pod koniec września hiszpański rząd przyjął projekt budżetu na rok 2013 przewidujący oszczędności w wysokości 40 mld euro.

W wielu miastach hiszpańskich regularnie dochodzi ostatnio do demonstracji przeciwko polityce oszczędnościowej rządu.

W ostatnią sobotę kilkanaście tysięcy Hiszpanów przemaszerowało w proteście madryckim bulwarem Castellana. Demonstranci nieśli plakaty z napisem "Nie jesteśmy winni, nie będziemy płacić".

Kryzys gospodarczy dodatkowo wzmocnił żądania separatystyczne, zwłaszcza w Katalonii.  65 tys. osób wyszło w piątek na ulice Barcelony, domagając się - wbrew tej tendencji - zachowania jedności kraju.

Przeciwko cięciom w budżecie na edukację i podwyżkom czesnego protestowali z kolei barcelońscy studenci. Ich niedawny marsz liczył według mediów do ok. 3,5 tys. osób. Z Placu Uniwersyteckiego w centrum Barcelony skierował się pod gmach giełdy. Protestujący obrzucili go pociskami z różową farbą oraz podpalili kilka śmietników. Mijając banki i instytucje państwowe tłumy skandowały: "Winni!" iwymachiwały flagami z hasłem manifestacji: "obywatelska ignorancja rodzi zwycięstwo tyrana".

Przed tygodniem fala demonstracji przetoczyła się przez  56 hiszpańskich miast. Protesty przeciwko polityce oszczędnościowej prowadzonej przez konserwatywny rząd i projektowi przyszłorocznego budżetu, który uznano za antyspołeczny, zorganizowało 150 organizacji zrzeszonych w tzw. Szczycie Społecznym.

Przez centrum Madrytu przemaszerowało około 60 tys. osób. Niesiono m.in. transparent, na którym widniało hasło: "Więcej bezrobocia, więcej oszczędności, mniej ochrony. Chcą zrujnować kraj! Trzeba ich powstrzymać!". W pochodzie szli m.in. przedstawiciele dwóch głównych central związkowych UGT i CCOO, a także organizacji i partii lewicowych.

W tłumie, wśród czerwonych i czarnych flag związkowych, widać było tabliczki ze słowem "Nie" i wizerunkiem nożyczek - symbolu cięć budżetowych.

PAP/JKUB

[fot. PAP/EPA]
Słowa kluczowe:

Hiszpania

,

Madryt

,

emigracja

,

kryzys

,

bezrobocie

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook