Jedynie prawda jest ciekawa

Grecja powinna wyjść ze strefy euro

28.03.2012

Wyjście ze strefy euro jest warunkiem koniecznym do poprawy sytuacji ekonomicznej w Grecji. Przy takiej słabości państwa greckiego nie można liczyć, że greckie władze będą w stanie przeprowadzić w szybkim tempie proces wewnętrznej dewaluacji.

Wśród ekonomistów i polityków dominuje przekonanie, że wyjście Grecji ze strefy euro nie jest dobrym rozwiązaniem ze względu na związane z tym perturbacje na rynkach finansowych.Ponadto, zdaniem niektórych komentatorów, powrót do drachmy, której wartość uległaby zapewne znacznemu osłabieniu, nie musi oznaczać, że sytuacja ekonomiczna w tym kraju ulegnie polepszeniu.

Opinię tę podziela przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich Ryszard Petru, czemu dał wyraz w tekście ”Grecja i tak będzie musiała być na kroplówce”[1]  opublikowanym 15.03.2012  na jego autorskim blogu. Z drugiej strony dotychczasowa strategia walki z kryzysem w Grecji nie przynosi oczekiwanych skutków. Mimo, że od oficjalnego początku kryzysu na peryferiach Europy minęło już prawie dwa lata (w maju 2010 Europejski Bank Centralny dokonał po raz pierwszy zakupu greckich obligacji państwowych), to dane ekonomiczne dla Grecji nie tylko nie napawają zbytnim optymizmem, ale pokazują, że sytuacja w tym kraju systematycznie się pogarsza. Czy opcja dotychczas wykluczana przez większość polityków i ekonomistów – wyjście Grecji ze strefy euro – mogłaby pomóc rozwiązać gospodarcze problemy tego kraju?

Dlaczego Grecja potrzebuje dewaluacji?

Grecja potrzebuje dewaluacji ze względu na skutki boomu inflacyjnego jaki ten kraj  doświadczył w dekadzie przed wybuchem kryzysu finansowego. Płace i ceny rosły w tym okresie dużo szybciej niż  w krajach rdzenia strefy euro, w szczególności w Niemczech. Na poniższym wykresie została przedstawiona dynamika jednostkowych kosztów pracy w wybranych krajach unii walutowej w latach 2000 – 2010[2] ( podobnego przegrzania gospodarki doświadczyły w strefie euro także Irlandia, Hiszpania i Portugalia, jednak niniejsza analiza skupia się na przypadku Grecji).

Jak pisze prof. Sinn „Od 1995 roku, kiedy stawki oprocentowania zaczęły się zrównywać, gdyż oczekiwano na wprowadzenie euro, do roku 2008, kiedy wybuchł kryzys, ceny w Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii wzrosły średnio o 23 proc. w porównaniu z cenami w innych państwach eurolandu.”[3]Grecja stała się zatem krajem relatywnie drogim przez co jej gospodarka mocno straciła na konkurencyjności. Dodatkowo, po wybuchu kryzysu, w szybkim tempie zaczął wycofywać się z tego kraju kapitał zagraniczny, który wcześniej finansował wysokie deficyty na rachunku bieżącym. Obecnie Grecja jest pogrążona także w kryzysie bilansu płatniczego, gdyż ze względu na brak dewaluacji ograniczenie nadwyżek importu nad eksportem przebiega bardzo powoli, a inwestorzy zagraniczni stracili wiarę w możliwość powrotu greckiej gospodarki na ścieżkę wzrostu.

Grecja posiada teoretycznie dwie możliwości wyjścia z ekonomicznej zapaści. Pierwsza, tzw. wewnętrzna dewaluacja, czyli manualna obniżka płac i cen przy jednoczesnym pozostaniu w strefie euro. Druga natomiast zakłada powrót do drachmy i automatyczne dopasowanie się wynagrodzeń i cen do możliwości greckiej gospodarki. Problem w tym, że Grecy nie są w stanie dokonać koniecznej obniżki wynagrodzeń i cen w unii walutowej. Jak zauważa cytowany już powyżej Sinn: „Po wybuchu kryzysu tylko w Irlandii doszło do znacznej rzeczywistej deprecjacji (mniej więcej aż o 12 proc.), co prawdopodobnie doprowadzi do tego, że w tym roku Irlandia po raz pierwszy od 10 lat odnotuje nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących. W Portugalii deprecjacja wyniosła zaledwie 1 proc., a w Hiszpanii i Grecji nie doszło do niej w ogóle. W porównaniu z innymi państwami ceny w Grecji wzrosły z powodu podwyżki podatku VAT, natomiast ceny netto wzrastały w takim samym tempie jak w handlujących z nią pozostałych państwach eurolandu.” Dlatego wyjście ze strefy euro wydaje się być jedyną realną opcją, dzięki której Grecja mogłaby zniwelować skutki boomu inflacyjnego jakiego doświadczyła.

Skutki wyjścia ze strefy euro

Ekonomista Ryszard Petru we wspomnianym we wstępie tekście, przekonuje, że silne osłabienie nowej greckiej waluty wcale nie musi poprawić sytuacji ekonomicznej tego kraju ze względu na niski wolumen greckiego eksportu (16 miliardów euro w 2010) roku oraz jego niekorzystną strukturę. Jak pisze autor „Maszyny i urządzenia stanowią jedynie 12 procent eksportu podczas gdy dominującą pozycję miały żywność i tekstylia.  Dla porównania w Polsce w tym samym roku maszyny i urządzenia stanowiły 41% podczas gdy żywności tylko 11 procent. Taka struktura greckiej wymiany handlowej pokazuje w jak beznadziejnej sytuacji znajduje się ta gospodarka”. Argumentacja Petru nie przekonuje z kilku względów. Po pierwsze sam fakt, że Grecja notuje bardzo niski wolumen eksportu wcale nie oznacza, że silne osłabienie greckiej waluty nie stworzy dodatkowych możliwości dla greckich przedsiębiorstw do ekspansji na rynki zagraniczne. Ponadto spadek wartości drachmy przyczyniłby się do ograniczenia importu, co złagodziłoby kryzys bilansu płatniczego. Po drugie z przytoczonego powyżej cytatu wynika, że deprecjacja drachmy miałaby niewielki wpływ na rozwój greckiego eksportu, ze względu na relatywnie wysoki udział w nim żywności i tekstyliów. Biorąc pod uwagę słabe prognozy wzrostu gospodarczego dla gospodarki światowej, a dla strefy euro w szczególności, taka struktura eksportu jest dla greckiej gospodarki, inaczej niż sugeruje ekonomista, raczej korzystna. W okresie spowolnienia gospodarczego popyt na artykuły żywnościowe i tekstylia ulega zazwyczaj znacznie mniejszej redukcji niż popyt na dobra inwestycyjne, jak maszyny i urządzenia. Poza tym ponad 21% greckiego eksportu, to eksport usług turystycznych.[4] Silniejsze osłabienie drachmy na pewno poprawiłoby wyniki w tym sektorze greckiej gospodarki, tak jak zdecydowanie słabsza korona ożywiła rynek turystyczny w pogrążonej w kryzysie Islandii. Po trzecie doświadczenia Argentyny pokazują, że dewaluacja peso względem dolara (w 2002 r.) połączona z bankructwem państwa wpłynęła na wyniki ekonomiczne tego kraju bardzo pozytywnie. Praktycznie w rok po dewaluacji peso argentyńska gospodarka zaczęła rozwijać się w bardzo szybkim tempie, a okres silnego wzrostu, jedynie z krótką przerwą związaną ze światowym kryzysem finansowym, trwa do dzisiaj. Stopa bezrobocia z ponad 20%, czyli z podobnego poziomu jak obecnie w Grecji, spadła o ponad połowę w przeciągu kilku lat. Poniżej zamieszczone są grafiki porównujące wybrane wskaźniki greckiej i argentyńskiej gospodarki.

Petru słusznie natomiast wskazuje na problem odpływu siły roboczej w przypadku wyjścia Grecji ze strefy euro. Jednak pozostawanie w unii walutowej wcale nie gwarantuje, że uda się ten proces zatrzymać. Wysokie bezrobocie i obciążenia fiskalne spowodowały, że odpływ najbardziej wartościowych pracowników tzw. drenaż mózgów (ang. „brain drain”) już się rozpoczął. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez grecki instytut badania opinii publicznej „Kapa Research” już w 2010 roku 70% osób z wyższym wykształceniem rozważało opuszczenie Grecji, a z pośród ponad 5000 ankietowanych prawie 40% już wtedy miało złożone odpowiednie wnioski o zezwolenie na pobyt w innych krajach.[5]Aby w rzeczywistości zatrzymać ten proces Grecja musiałaby opuszczając strefę euro jednocześnie wyjść ze strefy Schengen.

Oczywiście powrót Grecji do drachmy wymagałaby sprawnego zarządzania całym procesem, gdyż wyjście ze strefy euro wiązałoby się zapewne z dalszą restrukturyzacją długu. Jak trafnie zauważa Petru dotychczasowa redukcja greckiego zadłużenia, nie okazała się być „końcem świata,” więc i dalsza obniżka należności z tytułu greckich obligacji będzie dla sektora finansowego, przy ewentualnym wsparciu rządów państw i EBC, zapewne do udźwignięcia. Rozpowszechnionym mitem jest natomiast założenie, że wyjście ze strefy euro i głębsze bankructwo Grecji na wiele lat odetnie ją od dostępu do zagranicznego finansowania. Argentyna po niespełna pięciu latach od ogłoszenia bankructwa była w stanie sprzedać obligacje denominowane w dolarach przy oprocentowaniu nieco przekraczającym 8%.

Dewaluacja najpierw!

Dewaluacja ma także fundamentalne znaczenie dla perspektyw greckiej gospodarki w dłuższym terminie. Dzięki temu Grecja mogłaby stać się interesującym miejscem dla zagranicznych inwestycji. Te z kolei przyczyniłyby się do złagodzenia problemu wysokiego bezrobocia oraz kryzysu bilansu płatniczego. W przeciwnym razie uzdrowienie gospodarcze będzie skutecznie hamowane przez zbyt wysokie koszty odstraszające inwestorów. Grecja jest krajem pogrążonym w chaosie, zbiurokratyzowanym, o niezbyt dobrej infrastrukturze i posiadającym niesprawne instytucje. Te same problemy nękają przedsiębiorców w wielu krajach wschodzących. Jednak państwa te przyciągają inwestorów zagranicznych, bo są po prostu tanie! Ciężko sobie wyobrazić, aby Grecja mogła być realnym konkurentem w wyścigu po zagraniczne inwestycje chociażby z krajami Europy Środkowo-Wschodniej (w tym z Polską) gdzie płaca minimalna jest trzy-czterokrotnie niższa niż w Grecji. Poniżej zamieszczona jest grafika obrazująca różnice w płacy minimalnej w krajach europejskich.

Huczne zapowiedzi Evangelia Fragioudaki z greckiej agencji inwestycji („Invest in Greece”), o których donosi Małgorzata Grzegorczyk w tekście „Grecja ma nową ofertę dla inwestorów spoza sektora finansów”[6] z 16.03.2012, że Grecja dzięki specjalnemu pakietowi zachęt inwestycyjnych ma zamiar stać się najbardziej przyjaznym inwestycjom krajem na świecie, są tylko próbą zatarcia rzeczywistego obrazu sytuacji. W tekście dziennikarki Pulsu Biznesu znajdujemy tabelę opierającą się na danych „Invest in Greece” i zawierającą wybrane inwestycje w Grecji w latach w 2011-2012. Co ciekawe tylko w jednym przypadku na trzynaście mamy do czynienia z inwestycją, która zwiększa moce produkcyjne i daje nadzieję na wzrost zatrudnienia oraz poprawę zdolności eksportowych (przeniesienie produkcji z Niemiec do Grecji przez holenderska firmę). Reszta to dokapitalizowania i przejęcia, które nie odgrywają większej roli przy zażegnaniu kryzysu ekonomicznego  w dłuższej perspektywie.

Podsumowując, wyjście ze strefy euro jest warunkiem koniecznym do poprawy sytuacji ekonomicznej w Grecji. Przy takiej słabości państwa greckiego nie można liczyć, że greckie władze będą w stanie przeprowadzić w szybkim tempie proces wewnętrznej dewaluacji. Bez tego Grecja będzie skazana na długie lata chaosu ekonomiczno-politycznego, który będzie także obciążał życie gospodarcze w całej Europie. Oczywiście powrotu do drachmy i dewaluacji nie można traktować jako remedium na wszystkie ekonomiczne problemy tego kraju. Konieczne są dalsze, szeroko zakrojone i głębokie reformy. Jednak tak jak w przypadku Argentyny powiązanie z silnym dolarem, tak dla Greków powiązanie z silna walutą Niemiec czy Holandii jest zgubne i tak jak dewaluacja dla Argentyny była warunkiem koniecznym do powrotu na ścieżkę wzrostu gospodarczego, tak i opuszczenie strefy euro dla Grecji powinno stać się priorytetem strategii walki z kryzysem.

CAFR.pl

[fot.sxc.hu]
Słowa kluczowe:

Grecja

,

euro

,

strefa euro

,

Unia Europejska

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook