Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ile i kiedy Polska zarobi z gazu łupkowego

24.09.2011

„Komercyjne eksploatowanie gazu łupkowego przez Polskę nastąpi w 2014 r., a bezpieczeństwo energetyczne osiągniemy w 2035 r.” – zapowiedział w niedzielę premier Donald Tusk odwiedzając jeden z próbnych odwiertów prowadzonych przez PGNiG w Lubocinie koło Wejherowa. Na ile realne są te zapowiedzi?

- Jeżeli wszystko zagra jak tu w Lubocinie, bezpieczeństwo gazowe będzie polegało na naszym gazie. Po wielu latach możemy dzisiaj powiedzieć, że moje pokolenie dożyje tego, że będziemy samodzielni, jeśli chodzi o gaz to i my będziemy mogli dyktować warunki - powiedział premier. Wypowiedź Donalda Tuska jednych wprowadziła w zachwyt, a innych w zdumienie.

Kto kłamie? Premier czy jego minister?

Premier najwyraźniej nie wie, co w tej sprawie mówią jego ministrowie, np. wiceminister środowiska i główny geolog kraju Henryk Jezierski. – Jeszcze w maju wiceminister Jezierski mówił, że gaz łupkowy będzie najwcześniej za 10 albo 15 lat. Powstaje pytanie, kto kłamie, premier czy jego minister? – mówi portalowi Stefczyk.info prezes Fundacji Republikańskiej i kandydat do Sejmu RP z list PiS, Przemysław Wipler.

Ciekawe perspektywy

Optymizm Donalda Tuska tonuje też poseł PiS Dawid Jackiewicz. - Przed Polską otwierają się bardzo ciekawe perspektywy związane z zagospodarowaniem znajdujących się w jej ziemi bogactw. Na uzyskanie jednoznacznych i wiarygodnych informacji na temat możliwych do pozyskania technicznie i ekonomicznie ilości gazu należy poczekać, jak oceniają specjaliści, jeszcze kilka lat – mówi portalowi Stefczyk.info Jackiewicz były wiceminister skarbu.

I dodaje, że obecnie uwaga państwa powinna  skoncentrować się na wypracowaniu optymalnej strategii wykorzystania gazu ze złóż niekonwencjonalnych w Polsce. Musi ona zawierać cele oraz program operacyjny, który pomoże je osiągnąć. Zdaniem Jackiewicza w kontekście gazu łupkowego najważniejszą sprawą jest bezpieczeństwo energetyczne naszego państwa. Nowe złoża z gazu z łupków mogą zdywersyfikować nasze źródła energetyczne, których osią są dostawy gazu ziemnego.

Na ok. 14 mld m3 gazu ziemnego konsumowanego w Polsce około 10 mld  m3 pochodzi praktycznie z jednego kierunku, od jednego dostawcy i dostarczane jest za pomocą jednego środku transportu czyli gazociągów. - Powtarzające się w ostatnich latach konflikty gazowe między Rosją a Ukrainą narażały Polskę i pozostałe państwa środkowoeuropejskie na przerwy w dostawach tego surowca, a w konsekwencji na poważne zakłócenia w funkcjonowaniu gospodarki i niedogodności dla obywateli – wskazuje portalowi Stefczyk.info Dariusz Jackiewicz.

Państwo musi stworzyć warunki

Wobec danych np. Międzynarodowej Agencja Energii możemy stwierdzić, że Polskę obejmie „gazowa rewolucja” możliwa dzięki amerykańskiej technologii szczelinowania hydraulicznego.  – Dzięki rozwojowi segmentu LNG, możemy stać się atrakcyjnym dostawcą także dla z innych regionów Europy i świata – prognozuje Jackiewicz i jako ciekawostkę dodaje:, że przykładem państwa, w którym konsumpcja gazu w ostatnich latach gwałtownie wzrastała, średnio 6% rocznie, są Chiny. Międzynarodowa prognozuje, że przy takim tempie wzrostu zużycia Chiny w 2035 r. odpowiadać będą za jedną piątą globalnego popytu”.
Premier zapowiada, że „jeśli okaże się, że punktów bogatych w gaz będzie wystarczająco dużo, to we współpracy z Gaz-Systemem będziemy budowali sieć gazociągów, która doprowadzi ten gaz do powszechnego systemu gazowego". - To daje największe możliwości pracy z tym gazem – podkreślił premier i dodał, że „trwają również prace analityczne, które mają ocenić także wykorzystanie gazu punktowo, w postaci lokalnych skraplarni czy niedużych elektrowni gazowych. Nie zmienia to faktu, że mimo kuszących perspektyw w najbliższym czasie nie będzie nad Wisłą „gazowej rewolucji”.

Trzeba uporządkować nasze prawo

- Polityka fiskalna państwa powinna zmierzać do znalezienia takiego rozwiązania, które pozwoli firmom uzyskać satysfakcjonującą stopę zwrotu z poniesionych inwestycji i jednocześnie  zabezpieczy interesy skarbu państwa i gmin, na terenie których prowadzona będzie działalność eksploatacyjna. Obecnie źródłem dochodu Skarbu Państwa jest opłata eksploatacyjna za kopalinę wydobytą ze złoża. Przy obecnym sposobie ustalania jej stawki  dochody państwa z eksploatacji złóż gazu łupkowego będą nikłe – ocenia Dawid Jackiewicz.

Warto dodać, że na przełomie kwietnia i czerwca 2011 r. głosowany był w Sejmie projekt PiS mający regulować wydobycie gazu łupkowego. - Państwu chcemy zapewnić sprawiedliwy dochód, a firmom  przejrzyste reguły i godziwe zyski – tłumaczył wówczas Piotr Naimski, były wiceminister gospodarki. Wniosek został odrzucony, a wiceminister Jezierski tłumaczył to m.in. tym, że gaz łupkowy będzie w Polsce za kilkanaście lat.

Jak wskazują eksperci, aby osiągnąć cele strategiczne musimy uporządkować regulacje w zakresie wielu spraw takich jak: ochrona środowiska naturalnego, gospodarka wodna stworzenie Służby Geologicznej z prawdziwego zdarzenia. - Nie musimy w tych dziedzinach wykonywać zupełnie pionierskiej pracy. Funkcjonują gotowe, sprawdzone w praktyce rozwiązania w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Norwegii. Należy te przypadki dokładnie przeanalizować i wybrać rozwiązania najbardziej optymalne dla Polski – podpowiada Dawid Jackiewicz.

Mariusz Mikietyński
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook