Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Esbeckie emerytury pozostaną wysokie

10.12.2014

Niemal do zera spadły szanse, by w tej kadencji dodatkowo obniżyć świadczenia funkcjonariuszy służb PRL – informuje „Rzeczpospolita”.

„Chodzi o przywrócenie sprawiedliwości. Jeśli państwo nie nagrodzi dobra i nie ukarze zła, młodzież będzie pytać, czy watro być przyzwoitym” - uważa Patryk Jaki z Solidarnej Polski. Jest on autorem projektu obniżającego emerytury byłym pracownikom aparatu bezpieczeństwa PRL. Złożono go 16 miesięcy temu, ale nie przeszedł jeszcze pierwszego czytania.

Według „Rz” jeszcze dłużej na rozpatrzenie czeka podobny projekt PiS złożony w 2011 r. na dzień przed 30. rocznicą stanu wojennego. Prawica uważa, że w przededniu kolejnej rocznicy projekty powinny zostać wyjęte z zamrażarki. Szanse są małe, bo nie chce tego rząd.

W Polsce byli funkcjonariusze MSW są wyjęci z powszechnego systemu emerytalnego. Nie wnoszą składek do ZUS, a ich świadczenia są wypłacane z budżetu państwa. Resortowa emerytura nie przysługuje jednak tym funkcjonariuszom, którzy w latach 1944–1956 dopuścili się przestępstw w związku z wykonywaniem obowiązków. PiS chce ten okres przedłużyć do 1989 r., bo Służbę Bezpieczeństwa zlikwidowano dopiero w maju 1990 r.

Jeszcze dalej idzie projekt Solidarnej Polski. Posłowie chcą wszystkim byłym funkcjonariuszom aparatu przymusu obniżyć świadczenia za każdy rok pracy w służbach o około dwóch trzecich. „Te osoby i tak dzięki dawnej pracy zgromadziły oszczędności i nieruchomości, które pozwalają im na komfortowe życie. Są w lepszej sytuacji niż osoby represjonowane” - mówi Jaki. Oba projekty utknęły w sejmowych komisjach odpowiedzialnych za politykę społeczną i sprawy wewnętrzne. Powód?

„Mamy na tapecie bardzo wiele projektów, a o te wnioskodawcy się szczególnie nie upominali” - wyjaśnia szef Komisji Spraw Wewnętrznych Marek Wójcik z PO. Jednak nie ukrywa, że decydujące były negatywne opinie rządu.

Projektowi PiS rząd wytknął „liczne błędy legislacyjne" (choć wskazał też, jak je usunąć), a Solidarnej Polski – brak uzasadnienia dla przyjętych wartości obniżonego wskaźnika służącego wyliczeniu świadczeń. Koronnym argumentem rządu było jednak to, że już raz w 2009 r. Sejm obniżył esbeckie emerytury.

Według „Rz” wskaźnik podstawy wymiaru emerytury ok. 40 tys. funkcjonariuszy zmniejszono wtedy z 2,6 do 0,7 proc. (SP chce, by było to 0,25 proc.). Obniżka emerytur dotyczyła też byłych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, ale w ich przypadku przepis uchylił Trybunał Konstytucyjny. Byli esbecy podobny wyrok próbowali uzyskać w Strasburgu, ale tamtejszy trybunał odrzucił skargi.

„Instytucje europejskie wskazały, że nasz tok rozumowania jest słuszny” - uważa Jaki. Dodaje, że obniżka z 2009 r. była „kosmetyczna", bo średnia esbecka emerytura w rzeczywistości spadła z 2735 do 2351 zł. W dodatku część osób w obawie przed obniżką przeszła na renty inwalidzkie. Zrobił tak m.in. były szef MSW Czesław Kiszczak. Zdaniem „Super Expressu" pobiera ok. 9 tys. zł renty.

„Platforma Obywatelska dąży w kierunku pozyskania postkomunistycznego elektoratu. To się udaje. Wyborcą PO okazał się Jerzy Urban” - zauważa Stanisław Pięta z PiS, który będzie „domagał się rozpoczęcia prac" nad obniżką esbeckich emerytur.

Poseł Wójcik obiecuje „ocenę projektów na posiedzeniu komisji", jednak do końca kadencji został tylko rok, a ich szanse obniża też opinia Biura Analiz Sejmowych. W odniesieniu do projektu Solidarnej Polski ostrzegło, że po jego uchwaleniu byli esbecy „zaczną spełniać kryteria osób ubiegających się o świadczenia z pomocy społecznej".

Ryb, Rz

Fot. [freeimages.com]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook