Jedynie prawda jest ciekawa

Brakuje miejsc w przedszkolach

09.01.2013

Zaledwie 54,2 proc. wszystkich trzylatków kształci się w przedszkolach- informuje Dziennik Gazeta Prawna.

Pomimo ciągłych zapewnień strony rządowej o priorytetowym podejściu do polityki prorodzinnej, nie widać efektów, które mogą sygnalizować poprawę. Według danych jakie przygotował na prośbę DGP resort edukacji wynika, że do przedszkoli uczęszcza zaledwie 54, 2 proc. wszystkich trzylatków.

Plasuje nas to w ogonie Europy, jeżeli chodzi o liczbę maluchów, które rozpoczęły edukację. Z raportu „Education at a Glance 2012” przygotowanego przez OECD wynika, że w Wielkiej Brytanii, Belgii, we Francji czy w Norwegii do przedszkoli chodzi ponad 90 proc. trzylatków.

- czytamy w dzienniku.

Spada również ilość miejsc przedszkolnych w niektórych województwach, takich jak opolskie czy małopolskie. Samorządy tłumaczą to, brakiem miejsc:

Przedszkola nie są z gumy. W pierwszej kolejności musimy przyjmować 5- i 6-latki, bo to nasz ustawowy obowiązek. Siłą rzeczy dla najmłodszych nie wystarcza miejsc – mówią zgodnie. Trzylatki dostały rykoszetem w związku z niepowodzeniem reformy obniżenia wieku szkolnego. Ministerstwo Edukacji liczyło, że już w roku 2013/2014 wszystkie sześciolatki zasiądą w szkolnych ławach, dzięki czemu powstaną miejsca dla najmłodszych.

- informuje gazeta.

Według dziennika, Polska znajduje się w ogonie państw europy, w kwestii dostępu do miejsc w przedszkolach. Liczba dzieci kształcących się w przedszkolach w naszym kraju wynosi 226,5 tys., trzylatków, co daje wynik 54,2% łącznej liczby dzieci, gdzie w europie liczba ta kształconych dzieci wynosi około 90%.

W rzeczywistości nasze państwo zajmuje się maluchami jeszcze gorzej – do publicznych placówek uczęszcza tylko 162,6 tys., czyli niespełna 39 proc. trzylatków. Reszta, czyli niemal 64 tys. (ponad 15 proc.), dzieci chodzi do prywatnych. Co prawda dofinansowuje je państwo, ale i tak zdecydowaną część kosztów ponoszą rodzice.

- zauważa dziennik.

W rozwiązaniu problemu mają pomóc placówki niepubliczne. Resort edukacji od przyszłego roku chce wprowadzić dofinansowanie dla tych placówek nawet w wysokości 100%.

Musiałyby jednak uzgadniać wysokość czesnego pobieranego od rodziców z samorządem. Ministerstwo chce nawet dać na ten cel dodatkowe pieniądze – w II połowie 2013 r. będzie to 320 mln zł. W całym 2014 r. na ten cel ma iść już ponad miliard złotych.

- czytamy.

Problem tkwi jednak w kwestii zarządzania pieniędzmi i kontroli, a tym miałyby zajmować się samorządy. Jednak ich przedstawiciele twierdzą, że pieniądze oferowane przez resort to kropla w morzu potrzeb.

Dlatego finansowanie ze strony państwa powinno być znacznie wyższe – uważa Marta Zbrzeska z SPN. Jej zdaniem MEN zyskuje, włączając przedszkola niepubliczne do systemu, bo budowa nowej placówki to wydatek rzędu 10 mln zł. Natomiast rzeczniczka MEN Paulina Klimek przekonuje, że nowe przepisy znacznie obniżą opłaty za przedszkola dla rodziców i zapewnią stałe środki na tworzenie nowych miejsc w placówkach.

- relacjonuje Dziennik Gazeta Prawna.

Można więc śmiało stwierdzić, że nie tylko mamy jedną z najmniejszych liczb urodzeń dzieci w europie, ale również najgorzej nasze państwo radzi sobie z zapewnieniem im warunków kształcenia od najmłodszych lat.

Cały artykuł można przeczytać w Dzienniku Gazecie Prawnej

lz

[fot:sxc]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook