Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Czas zadbać o szkolnictwo techniczne

31.01.2012

Szkolnictwo zawodowe i techniczne w Polsce wymaga pilnej reformy. Obecnie jest ono nieefektywnie zarządzane, relatywnie niedofinansowane i niedostosowane do rynku pracy.

Według danych Ministerstwa Edukacji w Polce istnieje 1411 szkół zawodowych i 1907 techników. Wiele z nich funkcjonuje w ramach zespołów szkół. Uczy się w nich nieco ponad 700 tys. uczniów; ze środków publicznych wydajemy na ten cel ok. 20 miliardów złotych rocznie.

Ogromny wzrost popularności wykształcenia wyższego w ostatnim dwudziestoleciu skoncentrował uwagę interesujących się edukacją głównie na liceach ogólnokształcących, a po reformie edukacji także na gimnazjach. Szkoły zawodowe i techniczne pozostawiono w dużej mierz e samym sobie, co nie sprzyja optymalnemu wykorzystaniu ich możliwości.

Fundacja Republikańska zdecydowała się przyjrzeć bliżej temu co dzieje się ze szkołami zawodowymi i technicznymi. Sytuacja nie jest łatwa do oceny choćby tylko dlatego, że nikt właściwie w sposób systematyczny i ciągły nie zbiera i nie przetwarza danych o ich funkcjonowaniu. Niemniej jednak udało się sformułować szereg wniosków, które warto krótko zarysować.

Problem braku zarządzania

Obecna sytuacja szkolnictwa zawodowego i technicznego jest efektem dwóch istotnych reform – reformy samorządowej i reformy edukacji. Politykę edukacyjną formalnie prowadzi Ministerstwo Edukacji (Departament Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego), jednak w rzeczywistości organami prowadzącymi dla szkół ponadgimnazjalnych są powiaty. Rodzi to sytuację „dwuwładzy”. Ministerstwo Edukacji wpływa na działanie szkół przede wszystkim poprzez inicjowanie kolejnych zmian przepisów ustawy o systemie oświaty, która reguluje działanie wszystkich szkół. Ministerstwo reguluje edukację techniczną także przez wydawanie szczegółowych rozporządzeń dotyczących podstaw programowych nauczania, klasyfikacji zawodów czy reguł przeprowadzania egzaminów zawodowych i technicznych. Ministerstwo ma również wpływ na wydatkowanie części środków unijnych, np. z programu operacyjnego Kapitał Ludzki. Wydawane są one na różne szkolenia, badania, konferencje i warsztaty.

Do powiatów z kolei należy władza decydowania o utrzymaniu, łączeniu bądź likwidacji szkół oraz o tym ile dostaną one pieniędzy. Taki podział zadań powoduje, że cały system kształcenia zawodowego i technicznego jest w zasadzie niesterowny i państwo poza utrzymaniem go w ruchu nie jest zdolne prowadzić skoordynowanej polityki edukacyjnej – nie jest bowiem możliwe zarządzanie szkołami wyłącznie poprzez zmiany przepisów, w oderwaniu od wpływu na dyrektorów i na pieniądze. Dla powiatów natomiast szkoły techniczne i zawodowe są problemem, bo są droższe w utrzymaniu od szkół ogólnokształcących. Ponadto, podobnie jak wszystkie inne szkoły, są trudne w zarządzaniu bo skrępowane gorsetem ministerialnych rozporządzeń i Kartą Nauczyciela.

Problem niedofinansowania

W założeniu szkoły w Polsce finansowane są z budżetu państwa poprzez przekazywaną samorządom część oświatową subwencji ogólnej. Wysokość subwencji obliczana jest wg skomplikowanego algorytmu, w którym bierze się pod uwagę typy szkół, ilość i rodzaj uczniów etc. W praktyce kwoty, które otrzymują samorządy są zbyt niskie. W uproszczeniu można powiedzieć, że wysokość przekazywanej subwencji wystarcza na koszty osobowe prowadzenia szkół i bieżące utrzymanie szkół, a koszty inwestycyjne, takie jak remonty, modernizacje i doposażanie szkół są pokrywane przez samorządy z dochodów własnych i ze środków europejskich.

W obowiązującym obecnie algorytmie rozdziału subwencji oświatowej uczeń szkoły technicznej ma nieco wyższą wagę niż uczeń szkoły ogólnokształcącej, niemniej różnica ta jest zbyt niewielka by pokryć różnicę w kosztach kształcenia. Prowadzi to do dekapitalizacji bazy techniczno-dydaktycznej szkół zawodowych i technicznych oraz spadku atrakcyjności i nowoczesności kształcenia w nich, jeśli samorządu nie stać na dopłacanie wystarczająco dużych pieniędzy. Z badań ankietowych przeprowadzonych przez MEN na przełomie lat 2010 i 2011 wynika, że:

•    Tylko co piąta szkoła deklaruje, że otrzymuje od powiatów środki umożliwiające finansowanie wszystkich swoich potrzeb.
•    4% szkół deklaruje, że jest na tyle mocno niedofinansowana, że nie są w stanie normalnie funkcjonować we wszystkich aspektach swojej działalności.
•    40% samorządów deklaruje, że na finansowanie szkół technicznych i zawodowych wydaje ponad połowę wszystkich środków na kształcenie ponadgimnazjalne.
•    Dwóm trzecim powiatów subwencja nie wystarcza na pokrycie kosztów funkcjonowania szkół technicznych (w przypadku miast powyżej 100 tys. liczba ta rośnie do trzech czwartych).
•    W przypadku wyczerpania środków europejskich dla większości szkół zniknie główne (obok dochodów własnych powiatów) źródło finansowania wydatków inwestycyjnych.
Mimo powyższych okoliczności 34% powiatów nie zbiera danych o kosztach wykształcenia pojedynczego ucznia w szkołach technicznych i zawodowych, a MEN nie prowadzi kompleksowego monitoringu kosztów prowadzenia szkół. Cytowane wyżej badania[2] wykazały także problem z odtwarzaniem kadry nauczycielskiej od przedmiotów technicznych o zadowalającym poziomie kompetencji. Starsi, doświadczeni nauczyciele odchodzą na emeryturę, a praca nauczyciela na obecnych warunkach w szkołach zawodowych i technikach nie jest atrakcyjną propozycją dla młodych inżynierów.

Problem niedostosowania do rynku pracy

W sytuacji braku zarządzania szkolnictwem technicznym w skali kraju i braku środków po stronie samorządowej, proporcja uczniów kształconych w różnych zawodach wynika z inercji całego systemu i jest w pewnym stopniu wynikiem przypadku. Samorządy z reguły podtrzymują funkcjonowanie szkół stworzonych jeszcze w PRL i nie decydują się na radykalne zmiany ich profili czy tworzenie od zera nowych szkół w miejsce likwidowanych.

Efektem jest niedostosowanie oferty dydaktycznej do potrzeb rynku pracy. Zbyt wiele młodzieży uczy się w szkołach o profilu mechanicznym, gastronomicznym, ekonomicznym, fryzjerskim, rolniczym czy hotelarskim. Za mało natomiast jest absolwentów znających się na transporcie i gospodarce magazynowej, drogownictwie i instalacjach budowlanych.

Problem zaniknięcia roli techników jako szkół przygotowujących do studiów inżynierskich

Spadek poziomu kształcenia i niedofinansowanie najlepszych niegdyś techników spowodował upadek ich prestiżu i odpływ zdolnych uczniów do liceów. Tam przygotowują się oni do matury z przedmiotów ścisłych by później studiować na najlepszych uczelniach technicznych. Równocześnie uczelnie techniczne mają ciągły problem z kiepskim przygotowaniem studentów pierwszego roku do nauki przedmiotów inżynierskich i z niewystarczającą popularnością studiowania na kierunkach inżynierskich. Ministerstwo Nauki zareagowało na ten problem uruchamiając program dofinansowania tzw. kierunków zamawianych (do 2013 r. na ten cel zamierzano wydać ponad 1 miliard zł).  W jego ramach finansowano dodatkowe zajęcia z przedmiotów ścisłych i wspierano takie kierunki jak np. informatyka, elektrotechnika czy mechanika. Nie towarzyszyło temu jednocześnie żadne doinwestowanie kształcenia o takim profilu w szkołach technicznych, co wydawać się powinno oczywistym uzupełnieniem polityki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Problem „resortowości” części szkół

Nie dla wszystkich szkół średnich organem prowadzącym jest powiat. Około 120 szkół średnich w Polsce przetrwało dotychczasowe reformy podlegając bezpośrednio konkretnym resortom. Pod Ministerstwo Rolnictwa podlega np. 45 zespołów szkół rolnych, a pod Ministerstwo Środowiska 11 techników leśnych. Szkoły te mają dużo większą, niż w przypadku podlegania pod powiat, gwarancję swojego istnienia i lepsze warunki finansowania, jako że ministerstwa mogą im przekazywać dodatkowe środki, nie krępując się algorytmem rozdziału subwencji oświatowej. Jest to niesprawiedliwe względem innych szkół technicznych, tym bardziej że w takiej uprzywilejowanej pozycji nie znalazły się szkoły jakkolwiek związane z perspektywicznymi dla gospodarki i pożądanymi na rynku pracy kierunkami kształcenia.

Rekomendowane rozwiązania

Przygotowanie kompleksowej koncepcji odbudowy i unowocześnienia szkolnictwa technicznego i zawodowego bez przeprowadzenia szczegółowych badań nad ich finansami i funkcjonowaniem nie jest możliwe. Zdecydowaliśmy się jednak przedstawić kilka rekomendacji, które mogą być punktem wyjścia do opracowywania szczegółowego programu naprawy sytuacji:

•    Przywrócenie roli państwa jako regulatora struktury kształcenia technicznego i zawodowego
•    Stworzenie i przyjęcie Wieloletniego Planu Rozwoju Szkolnictwa Technicznego opartego m.in. o środki z nowej perspektywy finansowej UE na lata 2014-20
•    Skoordynowanie polityk edukacyjnych na poziomie kształcenia wyższego i kształcenia średniego, przeniesienie mechanizmów oddziaływania państwa takich jak Kierunki Zamawiane na średni poziom edukacji
•    Umożliwienie uczniom uzyskiwania wraz z zaliczeniem egzaminu zawodowego lub technicznego wszystkich niezbędnych uprawnień do wykonywania zawodu
•    Kontynuacja pogłębiania współpracy szkół zawodowych z pracodawcami
•    Korekta algorytmu rozdziału subwencji oświatowej na korzyść szkół technicznych
•    Stworzenie nowych narzędzi finansowych wspierających edukację techniczną, takich jak możliwość odpisania kosztu zatrudnienia pracownika oddelegowanego do nauki zawodu od przychodów w wartości większej niż 100%, możliwość amortyzowania sprzętu przekazanego szkole przy neutralności służb skarbowych czy rządowy konkurs grantowy na doposażenie szkół w stanowiska do nauki przedmiotów technicznych

•    Stworzenie odrębnej polityki rządowej dla wyselekcjonowanej grupy elitarnych techników pod specjalnym nadzorem Ministerstwa Nauki i we współpracy z uczelniami

 

 CAFR

[fot.sxc.hu]

Warto poczytać

  1. photography-700138960720 28.05.2017

    Polskę w 2017 r. odwiedziło 17,5 mln turystów

    Do Polski przyjechało w ubiegłym roku 17,5 mln, czyli o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej, turystów zagranicznych.

  2. mother-and-daughter-2078075960720 26.05.2017

    GUS dzieli się danymi nt. polskich matek

    Polskie mamy w większości mają wyższe wykształcenie, na pierwsze dziecko decydują się przeciętnie w wieku 27 lat. Matki z rodzin wielodzietnych są na ogół aktywne zawodowo - wynika z danych GUS i Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus". W piątek obchodzimy Dzień Matki.

  3. protest-4646161280 25.05.2017

    CBOS: Młodzież bez zaangażowana w politykę

    Ponad połowa najmłodszych badanych (od 18 do 24 roku życia) deklaruje się jako niezaangażowani (52 proc.) w politykę.

  4. economy-2245121stef 24.05.2017

    W maju wyraźna poprawa nastrojów konsumenckich

    Obliczane przez GUS wskaźniki ufności konsumenckiej osiągnęły rekordowy poziom.

  5. MK5121600IMG3055t586780b1m800xc3aa13db 23.05.2017

    Rekordowe oceny polskiej gospodarki

    Tak dobrych wyników oceny polskiej gospodarki jeszcze w historii nie było. Według najnowszego badania CBOS aż 42 procent Polaków dobrze ocenia sytuację gospodarczą w Polsce.Ocena ta wzrosła od początku roku aż o 11 proc.

  6. imigranci-fdshfbsdjhfbj 22.05.2017

    Miliony uchodźców w 2016 r.

    "Osoby te w końcu będą musiały szukać schronienia gdzie indziej, jeśli nie zostanie im ono zapewnione w ich własnym kraju"

  7. student-849822960720 20.05.2017

    Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni

    - Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni - wynika z sondażu przeprowadzonego przez międzynarodową korporację finansową Fidelity Investments.

  8. gielda-rfdersd 19.05.2017

    Spada liczba giełdowych dłużników

    Zadłużenie spółek notowanych na głównym rynku GPW wyniosło 27,3 mln zł.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook