Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ciężkie życie młodego pracownika

22.02.2013

Korporacja dla młodych, szukających pracy, wcale nie musi okazać się Mekką. Codzienność dla osób pracujących w korporacjach, to niskie zarobki, stres, brak szans na awans i umowa śmieciowa. A biuro jest często ciasne i brzydkie - informuje "Dzennik Gazeta Prawna".

Właśnie skończyli studia, mają ambicje, plany, wymagania, jednak rynek pracy je weryfikuje – tak zapowiadany jest serial „Underemployed”, czyli „Niskozatrudnieni”, wyprodukowany w ubiegłym roku przez amerykańską MTV. Historia jest klasyczna: piątka przyjaciół kończy studia i zaczyna dorosłe życie. Zakochują się i odkochują, ktoś ma dziecko, ktoś inny problemy z rodzicami. Podobnych seriali amerykańskie stacje telewizyjne wyprodukowały już dziesiątki. Tym razem jednak opowieść jest inna, bo w życiu młodych bohaterów najważniejsza jest praca - informuje DGP.

Jednak nie jest to przygoda, szybka i imponująca kariera prawnika czy realizacja fascynujących artystycznych projektów. To jest mozolna robota, która po prostu pozwoli się utrzymać. Choćby była poniżej kwalifikacji, choćby niemal za darmo, pełna upokorzeń, ale żeby była. Podobnie sytuacja młodych Polaków wygląda w naszym kraju.

Stany Zjednoczone, prawie cała Europa, w tym i Polska, przeżywają właśnie ogromny problem z młodymi pracownikami. Ludzie, którzy pokończyli studia, bo ich do tego nakłaniano, mają teraz poważny problem z odnalezieniem się na rynku pracy. Są albo za słabo wykształceni i bez doświadczenia w zawodach, w których są deficyty, albo są za dobrze wykształceni, by pracować fizycznie, w handlu czy usługach – mówi "DGP" psycholog biznesu Izabela Kielczyk. – W efekcie spora ich część ląduje na stanowiskach teoretycznie biurowych, ale w rzeczywistości nierozwojowych, słabo opłacanych, niedających szans na zrobienie kariery – dodaje Kielczyk.

Taka jest właśnie obecna posada 28-letniej Joanny, absolwentki germanistyki na Uniwersytecie Łódzkim. – Ani etatu, ani rozwoju. To po prostu wklepywanie danych. Wprawdzie ludzie są mili, firma ma biuro, mamy swoje biurka, ale niewiele ma to wspólnego z prawdziwą korporacją. Nie przywiązujemy się do kolegów z pracy, bo nikt tu nie zostaje na długo, dziś jest, jutro już może go nie być. Nie ma szansy na robienie czegoś ciekawszego ani na większe profity. Praca z rodzaju: zrobić i zapomnieć – opowiada "DGP" germanistka.

Dziewczyna ma duże doświadczenie, zna biegle niemiecki i angielski, nieźle rosyjski. To jednak nie otworzyło jej drogi do międzynarodowej kariery. Jej pierwszym pracodawcą, jeszcze przed obroną, było call center DHL, potem dwa razy była asystentką prezesa (w branży reklamowej i w polskim oddziale niemieckiej firmy), zarządzała administracją i tłumaczeniami przy niemieckiej inwestycji w Łodzi, była kelnerką w Berlinie, a od kilku miesięcy w jednej z warszawskich firm zajmuje się wprowadzaniem danych do systemu. – Call center były okropne: odmóżdżająca nudna robota. Jedyny plus, że wtedy jeszcze zatrudniali na etat i że były w miarę elastyczne godziny pracy. Nadawało się to na pierwszą pracę, coś na start tylko dla pieniędzy, które zresztą nie są za dobre. Dlatego nie traktowałam poważnie pracy na słuchawce w DHL, gdzie plusem była moja znajomość niemieckiego. Po trzech miesiącach wiedziałam, że dłużej to nie ma sensu – wspomina Joanna. Jednak do tej pory jej sytuacja na rynku pracy niewiele się zmieniła.

Podobnie o swojej McKorporacji, czyli dużej warszawskiej firmie outsourcingowej oferującej usługi finansowe, mówi 26-letnia Karolina, absolwentka stosunków międzynarodowych. Była na stażu w Brukseli, u jednej z łódzkich posłanek, chce specjalizować się w gospodarce Azji, uczy się chińskiego i robi doktorat. Ambitna, wykształcona i z doświadczeniem. I co z tego? Na razie karierę robi w firmie, którą sama pieszczotliwie nazywa kopalnią. – Wykonuję małpią robotę, która sprowadza się do klepania faktur. Robię powtarzalne czynności, codziennie to samo. Na szczęście przy biurku siedzę tylko osiem godzin, potem wychodzę i mogę zająć się swoimi sprawami – mówi dziewczyna. Ale i tak nie jest w takiej złej sytuacji. Zarabia trzy tysiące złotych miesięcznie i – co rzadko się zdarza – ma etat. Joanna pracuje tylko na umowie-zleceniu i właśnie śmieciówki to najczęstszy rodzaj umowy, jaki dostają pracownicy McKorporacji.

Termin „niskozatrudnieni” coraz częściej pojawia się w poważnych analizach rynku edukacji i pracy. Dosyć szeroko kategorię tę traktuje Eurostat. Jego ostatnie dane dla Europy za III kw. 2012 r. mówią o 3,7 proc. wszystkich pełnoletnich pracowników określonych właśnie jako „underemployed”. Jednak te statystyki nie oddają rozmiarów problemu. Obejmują tylko „part-time workers”, czyli albo pracujących na część etatu, albo na śmieciówkach. W ciągu roku przybyło ich w Unii 0,2 pkt proc. Blisko co trzecia z tych osób ma wyższe wykształcenie.

Za niskozatrudnionych należałoby jednak uważać raczej tych, którzy pracują, gdziekolwiek się da, bo nie znaleźli pracy zgodnej z wyuczonym zawodem. W analizie przygotowanej dwa lata temu na zlecenie KPRM „Młodzi 2011” termin „niskozatrudnieni” jeszcze się nie pojawiał, ale ludzie, którzy do niego pasują, zostali zauważeni. – W naszych badaniach poza zawodem pracowało blisko dwóch na pięciu młodych, którzy w ogóle posiadali pracę. Spośród nich dwie trzecie nie znalazło innego zajęcia – mówi socjolog prof. Krystyna Szafraniec, która była głównym redaktorem analizy. W dzisiejszych warunkach, gdy bezrobocie wśród absolwentów wynosi ponad 28 proc., oznaczałoby to, że szacunkowo co piąty młody to właśnie „underemployed”. To oznacza, że kilkaset tysięcy Polaków pracuje sporo poniżej własnych kwalifikacji: w usługach, handlu, pseudo – korporacjach, czasem jako pracownicy fizyczni czy na trwających latami praktykach i stażach.

– W ogromnej części to osoby, które choć z wyższym wykształceniem, to jednak nie mają zawodu figurującego w klasyfikacji zawodów i specjalności. Są to socjolodzy, politolodzy, absolwenci stosunków międzynarodowych, administracji czy szeroko rozumianych pedagogik – tłumaczy "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Krystyna Szafraniec.

Jak to brutalnie określił kiedyś premier Donald Tusk – w odróżnieniu od poszukiwanych na rynku spawaczy, na politologów nikt z pracą nie czeka. Doskonale przekonała się o tym 28-letnia Anna, absolwentka nauk politycznych jednego z największych w Polsce uniwersytetów. Dziewczynie marzy się dziennikarstwo, ale na razie zamiast pisać, pracuje na słuchawce i nagania klientów.

– To praca pod presją czasu, gdzie liczą się tabelki, a człowiek jest tylko liczbą. Dopóki się wyrabiam z limitem i przynoszę dochód, jestem doceniana, ale jeśli trafi się gorszy miesiąc, mogę wylecieć na bruk. Nie ma sentymentów. Satysfakcja z pracy? Oj nie – przyznaje.

Jeszcze na studiach Anna pracowała w kinie, potem wylądowała w firmie sprzedającej Cyfrowy Polsat jako handlowiec. Odeszła po tym, jak wyszło na jaw, że jej współpracownicy naciągają klientów i oszukują pracodawcę. Wtedy pracowała na śmieciówce i zarabiała do 3 tys. zł. – Ale najlepsi na machlojach wyciągali nawet 14 tys. zł na rękę – mówi Ania. Teraz, uwzględniając prowizje, w najlepszym wypadku zgarnia 2 tys. zł na rękę. Ale twierdzi, że i tak jest szczęściarą, bo ma etat i trafiła na odpowiedni team. A nie wszyscy pracownicy jej firmy mają tak dobrze, bo Eniro ma fatalną opinię. W sieci aż roi się od opisów mobbingu i skrajnego wykorzystywania pracowników. Ania przyznaje, że z kulturą pracy bywają problemy. – „Ku..., weź się wreszcie do roboty i zacznij zapierdalać” – cytuje jednego z przełożonych.

Jej koledzy i koleżanki z oddziału to przeważnie młodzi ludzie, do 30–35 lat. Większość z nich obowiązuje dzienna norma, czyli jedna zawarta umowa o wartości 600 zł netto i co najmniej dwie godziny rozmów na słuchawce. Nie zawsze jest łatwo wyrobić limit. – To zależy od wykazu firm, jaki dostajemy. Od tego, czy zdobywamy nową firmę, czy namawiamy starych klientów do przedłużenia umowy – mówi Ania.

Możliwości awansu? Teoretycznie są. Na specjalistę ds. telesprzedaży, który ma po prostu większe normy do wyrobienia, ale i lepszy materiał do obsługi, bo nie dostaje niezadowolonych klientów, którzy zgłosili, że nie chcą przedłużać umowy. Na sprzedawcę VIP, menedżera i supervisora. Ania właśnie bierze udział w konkursie na menedżera i stara się dostrzegać pozytywne strony swojej pracy.

Ani Ania, ani wielu jej kolegów, którzy tak jak ona marzą o pracy w mediach, nie zdaje sobie sprawy, że szklane wieżowce i widziane w telewizji supernowoczesne studia telewizyjne to również nic innego jak McKorporacje. Bo produkcja newsów niewiele różni się od pracy przy fabrycznej taśmie. Szeregowi pracownicy koncernów medialnych, portali internetowych, dużych telewizji – poza grupą prezenterów, którzy występują na wizji, i publicystów na eksponowanych stanowiskach – to niskopłatni mediaworkerzy od brudnej i nudnej roboty. Wykonują setki telefonów, zbierają dane statystyczne, szukają bohaterów do materiałów dziennikarskich czy metodą kopiuj – wklej publikują na portalach artykuły Polskiej Agencji Prasowej. – Prestiż? To słowo straciło na znaczeniu. W dziennikarstwie tego typu już go nie ma, jest za to przewalanie widłami g... – mówi "DGP" 29-letni Karol, redaktor, który rozstał się z TVN 24.

Sęk w tym, że dla wielu młodych ludzi taka praca wcale nie jest zajęciem tymczasowym. – Zakres zadań w McKorporacjach jest znacznie poniżej kompetencji pracowników, a to prędzej czy później budzi w nich frustrację – mówi "DGP" psycholog Izabela Kielczyk. – Wówczas młodzi jeszcze ludzie popadają w marazm i na lata zakopują się w takich miejscach, tłumacząc się sami przed sobą, że przecież tu coś zarabiają, że jest ciężko na rynku, że mają za słabe doświadczenie i nikt inny ich nie zatrudni. Albo zbierają się w sobie i szukają innej, czasem jakiejkolwiek pracy, byle by nie zagrzebać się w takim niestwarzającym żadnych szans miejscu.

Młodzi bardzo często przestraszeni trudną sytuacją na rynku na lata zakopują się w pracy, z której nie są zadowoleni. Eksperci nie mają wątpliwości: dopóki McPraca jest pierwszą pracą lub przejściową w czasie poszukiwania lepszego zajęcia zapewniającego rozwój, nie jest to złe wyjście. – Uczy młodych rygoru, działania w zespole, z przełożonymi i jest co ważne źródłem zarobku – wylicza prof. Szafraniec, która uważa, że nie można całkiem dyskredytować McKorporacji. – Gorzej, gdy z pracy tymczasowej staje się wieloletnim czy wręcz już stałym zajęciem. Ale niestety w sytuacji, gdy podaż osób z danym wykształceniem jest znacznie większa niż popyt na ich pracę, a do tego duża ich część nie ma innych kompetencji zawodowych, inne opcje zawodowe mogą się stać niemal niedostępne – dodaje socjolog.

Jedyną ucieczką z kieratu McKorporacji dla młodych niskozatrudnionych stają się własne firmy. – Nawet jeżeli nie wyjdzie, lepsza taka nieudana próba własnych sił niż tkwienie w wyniszczającej, także intelektualnie McKorporacji – podsumowuje w DGP Kielczyk, psycholog biznesu.

DLOS/"Dziennik Gazeta Prawna"

[Fot. Sxc. hu]

Słowa kluczowe:

studia

,

rynek pracy

,

Polacy

,

Europa

,

USA

Warto poczytać

  1. MK5121600IMG3055t586780b1m800xc3aa13db 23.05.2017

    Rekordowe oceny polskiej gospodarki

    Tak dobrych wyników oceny polskiej gospodarki jeszcze w historii nie było. Według najnowszego badania CBOS aż 42 procent Polaków dobrze ocenia sytuację gospodarczą w Polsce.Ocena ta wzrosła od początku roku aż o 11 proc.

  2. imigranci-fdshfbsdjhfbj 22.05.2017

    Miliony uchodźców w 2016 r.

    "Osoby te w końcu będą musiały szukać schronienia gdzie indziej, jeśli nie zostanie im ono zapewnione w ich własnym kraju"

  3. student-849822960720 20.05.2017

    Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni

    - Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni - wynika z sondażu przeprowadzonego przez międzynarodową korporację finansową Fidelity Investments.

  4. gielda-rfdersd 19.05.2017

    Spada liczba giełdowych dłużników

    Zadłużenie spółek notowanych na głównym rynku GPW wyniosło 27,3 mln zł.

  5. pieniadze-edswe 18.05.2017

    Długi alimentacyjne Polaków rosną

    Na koniec kwietnia wyniosły prawie 10,5 mld zł, a kwota ta przyrasta o ok. 100 mln zł miesięcznie.

  6. IMK4ERW1704MG4021 17.05.2017

    Polacy zadowoleni z 500+

    Większość rodaków uważa, że program pomógł rodzinom.

  7. MK9bt17059013IMG5251t59189a4bm800xd1b32dc7 16.05.2017

    Coraz lepsze wyniki polskiej gospodarki

    PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł realnie w pierwszym kwartale 2017 r. o 4,0 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem poprzedniego roku - poinformował we wtorek w tzw. szybkim szacunku Główny Urząd Statystyczny.

  8. weapon-424772stef 15.05.2017

    Im więcej przemocy w szkole, tym słabsze wyniki w nauce mają uczniowie - raport PISA

    W Polsce istnieje większe zagrożenie przemocą w szkole niż w innych krajach OECD.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook