Jedynie prawda jest ciekawa

Chrapanie jest skutkiem otyłości

10.05.2014

Otyłość to główny powód chrapania w czasie snu, a to groźne bo doprowadza do bezdechu sennego, który skutkuje wieloma poważnymi chorobami - twierdzą eksperci, uczestniczący w zakończonym w sobotę sympozjum w Białymstoku.

Było to pierwsze w Polsce interdyscyplinarne sympozjum o leczeniu zaburzeń oddychania podczas snu.

Uczestniczyli w nim specjaliści z kraju i zagranicy.  Sympozjum zorganizowała Klinika Otolaryngologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. 

Szef tej kliniki prof. Marek Rogowski podkreślał, że dotychczas o tej tematyce lekarze rozmawiali w Polsce na różnych konferencjach, ale po raz pierwszy zorganizowano sympozjum z udziałem specjalistów z wielu dziedzin, bo takiego podejścia wymagają te schorzenia. Chodzi współpracę laryngologów z pulmonologami czy specjalistami leczącymi choroby metaboliczne. Lekarze pracują nad wspólnym podejściem do leczenia, jednolitym nazewnictwem.
"Problem narasta z powodu otyłości, obciążeń życia (...) Szczupły człowiek, niepalący, właściwie odżywiający się, nie ma problemu z chrapaniem. Zdrowe życie sprzyja pozbyciu się dolegliwości" - mówił Rogowski.

Przytoczył światowe dane, z których wynika, że około 20 proc. mężczyzn i 5 proc. kobiet ma problemy z chrapaniem czy bezdechem sennym. "Kiedyś ludzie sobie nie uświadamiali problemów: chrapie, to chrapie, a okazuje się, że pacjent, który chrapie ma bezdechy, krócej żyje, ma zawały częściej niż inni ludzie, ma udary, szereg innych dolegliwości. To jest porównywane do zespołu metabolicznego, gdzie uszkodzone są wszystkie ważne elementy, które decydują o zdrowiu pacjenta: od płuc po serce, po ośrodkowy układ nerwowy" - podkreślił Rogowski. 

Specjalista leczenia zaburzeń oddychania w czasie snu prof. Bhik Kotecha z Londynu wskazał, że ok. 40-50 proc. populacji chrapie, a u ok. 10 proc. rozwinie się problem bezdechu w czasie snu. 

Eksperci zwracali uwagę, że wzrasta świadomość społeczna nt. skutków zaburzeń oddychania w czasie snu i coraz więcej pacjentów trafia do lekarzy. 

Specjaliści podkreślali, że chrapanie i bezdechy powodują niewłaściwe dotlenienie mózgu. "To tak, jakby ktoś komuś położył poduszkę na twarz i kazał mu walczyć o każdy oddech, kiedy zapadają się ściany drogi oddechowej. Tak ci pacjenci często się zachowują" - mówił Rogowski.

ansa/PAP

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook