Jedynie prawda jest ciekawa

W Chinach nie chcą Trumpa

04.05.2016

Chińskie władze mają nadzieję, że mieszkańcy USA w perspektywie wyborów prezydenckich "rozsądnie i obiektywnie" zanalizują relacje łączące oba kraje - pisze w środę Reuters. To reakcja na możliwą nominację prezydencką Donalda Trumpa z ramienia Republikanów.

We wtorek Trump, kontrowersyjny amerykański miliarder, zdecydowanie zwyciężył w prawyborach w stanie Indiana, co skłoniło jego rywala Teda Cruza do wycofania się z dalszej walki o nominację Partii Republikańskiej w listopadowych wyborach prezydenckich. Rzecznik chińskiego MSZ Hong Lei zapytany o ewentualną nominację Trumpa oświadczył, że wybory prezydenckie to sprawa polityki wewnętrznej USA, której nie może komentować. "Należy podkreślić, że istotą chińsko-amerykańskiej handlowej i biznesowej współpracy jest obopólna korzyść" oraz interes każdej ze stron - powiedział Hong. 

"Mamy nadzieję, że ludzie rozsądnie i obiektywnie ocenią te relacje na każdym polu" - dodał. Dla Trumpa Chiny są prawdziwym i najważniejszym wrogiem USA, ma on więc zamiar walczyć z Pekinem środkami ekonomicznymi. Kandydat na prezydenta zaproponował m.in., żeby podnieść cła na towary importowane z Chin nawet o 45 proc. Jego zdaniem Pekin prowadzi z Waszyngtonem wojnę gospodarczą, zabierając Amerykanom miejsca pracy - zauważa Reuters. 

Z kolei chińska agencja Xinhua w swoim raporcie oceniła, że "Trump atakuje Chiny, by zyskać głosy wyborców". Choć chińskie władze unikają jawnej krytyki pod adresem Trumpa, w Państwie Środka pojawiały się niebezpośrednie negatywne oceny jego poglądów, m.in. propozycji zakazu wjazdu muzułmanów na teren USA czy słów o wojnie gospodarczej. 

Reuters zauważa też, że w zeszłym miesiącu minister finansów Lou Jiwei skomenował propozycję podniesienia cła na chińskie towary, nazywając Trumpa "nieracjonalnym typem". Chiny to najważniejszy partner handlowy Stanów Zjednoczonych. Z kolei w marcu chiński tabloid "Global Times" oskarżył amerykańskiego miliardera o rasizm, zauważając jednocześnie, że "inni ekstremiści, jak Benito Mussolini czy Adolf Hitler, także byli u władzy".

kk/PAP

[fot. EPA/TANNEN MAURY]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook