Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Budżet 2015 racjonalny? Przeczytaj nasz raport

08.10.2014

Budżet na 2015 r. jest racjonalny i oszczędny, ale jednocześnie niepozbawiony wrażliwości - mówił minister finansów Mateusz Szczurek. Swojego ministra broni premier Ewa Kopacz, jednak politycy PiS mają poważne obiekcje wobec planów rządu i zamierzają zagłosować za odrzuceniem projektu.

"Ten budżet jest racjonalny, oszczędny, ale niepozbawiony wrażliwości" - mówił minister w środę podczas pierwszego czytania projektu budżetu na 2015 r. Jak przekonywał, przyszłoroczny budżet nie ma charakteru wyborczego, bowiem w 2015 r. wydatki publiczne względem PKB po raz kolejny osiągną poziom najniższy w historii - poniżej 40 proc. PKB. "Nie jesteśmy rozrzutni, wydając pieniądze polskiego podatnika (...). Jesteśmy krajem oszczędnym" - dowodził. Mówił, że rząd ogranicza zbędne i nieefektywne wydatki publiczne, aby móc zwiększać wydatki inwestycyjne i prorozwojowe. Ministerstwo rozpoczęło też proces przeglądu jakości wszystkich wydatków państwa.

Szczurek powiedział, że konstruując budżet, stanął przed dylematem, jak znaleźć bezpieczną równowagę pomiędzy stabilnością finansów publicznych, a oczekiwaniami obywateli.

Przedstawiając uwarunkowania makroekonomiczne projektu, wyjaśnił, że rząd oczekuje, iż w tym roku wzrost gospodarczy wyniesie 3,3 proc., a w przyszłym 3,4 proc. Podkreślił, że będzie to jeden z najwyższych poziomów w UE. Podał, że w ciągu ostatnich 7 lat wzrost gospodarczy w Polsce wyniósł 20 proc., "podczas gdy średnia unijna była poniżej zera". Co więcej - dodał - "nie był to wzrost na kredyt".

Dodał, że PKB na głowę w Polsce, po uwzględnieniu siły nabywczej, wyniesie 71 proc. średniej unijnej, podczas gdy w 2003 roku było to 49 proc., a w ubiegłym roku 68 proc. "Jeszcze nigdy w historii doganianie poziomu naszego dochodu nie było tak szybkie, jak w ciągu ostatnich lat" - zaznaczył.

Podstawowym czynnikiem odpowiedzialnym za przyspieszenie tempa wzrostu PKB - zdaniem Szczurka - jest wzrost popytu krajowego do 3,5 proc. w 2014 r. "Zakładamy, że w przyszłym roku wzrost popytu krajowego przyspieszy do 3,8 proc., a to dzięki dalszej poprawie na rynku pracy, ale także dzięki działaniom rządu, m.in. zwiększeniu waloryzacji emerytur i rent oraz zwiększeniu pomocy państwa dla rodzin z dziećmi w ramach ulgi podatkowej" - przekonywał Szczurek.

Jak przypomniał, "w budżecie państwa na 2015 rok zostały przewidziane środki na wyższą waloryzację (rent i emerytur), która obejmie tych emerytów i rencistów, których świadczenie jest niższe od 3300 złotych. Co ważne, przy tym sposobie waloryzacji nie straci żaden emeryt".

Sporo uwagi poświęcił kwestii zachęcania do posiadania dzieci. Poinformował, że w budżecie zagwarantowano środki na zwiększenie dostępności ulgi podatkowej z tego tytułu. "Przez zapowiadane zmiany zwiększamy efektywnie kilkukrotnie tzw. kwotę wolną od podatku dla mających dzieci" - zaznaczył.

Według Szczurka na zmianach skorzysta ponad milion rodzin, w których wychowuje się około dwóch milionów dzieci. "Rodzina z trójką dzieci i z dochodem 65 tysięcy złotych rocznie nie zapłaci ani grosza podatku dochodowego" - podkreślił.

Szczurek zwrócił też uwagę, że w przyszłorocznym budżecie zapewniono pieniądze na zwiększenie

dotacji na budowę żłobków o 50 mln zł. Wydatki na oświatę i wychowanie mają wynieść prawie 45 mld zł, co oznacza, że będą wyższe o 710 mln zł niż w 2014 r. Minister wskazał, że na kontynuację działań upowszechniających wychowanie przedszkolne zaplanowano 1,6 mld zł, na bezpłatny dostęp do podręczników i ćwiczeń 290 mln zł, a na wyprawkę szkolną 65 mln zł.

Jak zaznaczył, wraz z poprawą koniunktury rząd oczekuje też systematycznego zmniejszania się bezrobocia. Ocenił, że prognozowane 12,5 proc. bezrobocia na koniec tego roku to "bardzo konserwatywna prognoza i jest spora szansa, że ten wynik będzie lepszy". Dodał, że na koniec 2015 r. założono 11,8 proc. bezrobocia.

W ocenie ministra finansów do poprawy sytuacji gospodarstw domowych przyczyniać się będzie także dalszy systematyczny wzrost przeciętnego realnego wynagrodzenia. Będzie temu sprzyjać bardzo niska inflacja. "W tym roku średnioroczna inflacja będzie bliska zeru; w porównaniu do 0,9 proc. w roku ubiegłym" - dodał. Zgodnie z prognozami rządu w przyszłym roku wzrost cen ma wynieść 1,2 proc.

Minister zapowiedział ponadto trzeci etap podwyżek dla pracowników szkolnictwa wyższego. Wskazał, że wydatki na naukę mają wynieść prawie 8 mld zł (o 700 mln zł więcej niż w tym roku i dwa razy więcej niż w 2007 r.), a wydatki z Krajowego Funduszu Drogowego na budowę dróg krajowych wyniosą prawie 14 mld zł (ok. 6 mld zł więcej niż w tym roku). Natomiast na modernizację kolei mamy wydać ok. 11 mld zł (o 5 mld zł więcej niż obecnie).

Minister zapowiedział, że Polska nie będzie oszczędzać na obronności. "W 2015 roku przeznaczymy na ten cel prawie 2,3 proc. PKB, a od 2016 roku wydatki na obronność będą zwiększane do 2 proc. PKB" - podkreślił. Szczurek poinformował też, że w nadchodzącym roku budżety służb specjalnych zostaną zwiększone o 17,3 proc.

Natomiast - według niego - czynnikiem niesprzyjającym wzrostowi gospodarczemu w Polsce będą niekorzystne okoliczności związane z przedłużającą się stagnacją w UE. "Stanowi nie lada wyzwanie dla polskich firm, a przez to i gospodarstw domowych, jednostek samorządu terytorialnego i budżetu państwa" - mówił.

Szef resortu finansów powiedział, że podstawą przygotowywania przyszłorocznego budżetu było wykonanie ustawy w tym roku. Poinformował, że w tegoroczny deficyt może być niższy o ponad 13 mld zł od dopuszczonego i wyniesie 34 mld zł. To zasługa wyższych o 8 mld zł dochodów i niższych o ok. 5 mld zł wydatków.

Deficyt sektora finansów ma wynieść w tym roku ok. 3,4 proc PKB, a w przyszłym będzie poniżej 3 proc. PKB. Do obniżenia deficytu przyczyni się zastosowanie stabilizującej reguły wydatkowej, której podlega budżet. Minister zaznaczył, że obejmuje ona prawie cały sektor instytucji rządowych i samorządowych. Dzięki niej deficyt sektora finansów publicznych liczony według unijnej metodologii ESA 2010 wyniesie w tym roku ok. 3,4 proc. PKB, a w przyszłym roku spadnie do 2,6 2,7 proc. PKB w przyszłym roku.

"Jednocześnie tempo ograniczania wydatków i deficytu, dyktowane przez regułę, nie tylko zapewnia bezpieczeństwo i stabilność sektora finansów publicznych, ale też przez jej antycykliczny charakter wspiera rozwój gospodarczy kraju" - dodał minister finansów.

Posłowie przystąpili w środę do pierwszego czytania projektu przyszłorocznej ustawy budżetowej. Zgodnie z nim dochody budżetu państwa w roku 2015 r. zaplanowano w wysokości 297 mld 252 mln 925 tys. zł (wobec 277 mld 782,2 mln zł zaplanowanych na bieżący rok), a wydatki w kwocie 343 mld 332 mln 925 tys. zł (wobec 325 mld 287,4 mln zł przewidzianych w tym roku). Resort finansów założył, że w przyszłym roku deficyt nie powinien przekroczyć 46 mld 80 mln zł.

Kopacz: Budżet racjonalny i stabilny

Budżet na przyszły rok jest bardzo odpowiedzialny i stabilny, ale też niepozbawiony elementów prospołecznych - powiedziała premier Ewa Kopacz dziennikarzom w środę w Sejmie. Zapowiedziała, że w toku prac nad projektem nie przewiduje "rozdawnictwa regionalnego".

Jak podkreśliła szefowa rządu, przyszłoroczny budżet, nad projektem którego debatuje w środę Sejm, jest oszczędny. "Nie (jest) budżetem, który mógłby być określony jako budżet wyborczy, czyli budżet rozdawnictwa" - oceniła.

Premier oceniła, że projekt ustawy budżetowej na 2015 r. został w środę w Sejmie "bardzo konkretnie" zaprezentowany przez ministra finansów Mateusza Szczurka.

Pytana, czy przewiduje jeszcze jakieś zmiany w projekcie, odparła: "Jesteśmy przed procedowaniem budżetu w komisjach, a potem oczywiście przyjęciem go (...). Myślę, że nie będzie niespodzianek".

Kopacz wyjaśniła, że poprawki do projektu - np. dotyczące dofinansowania z budżetu jakiejś regionalnej inwestycji - są zgłaszane podczas prac komisji. Zaznaczyła jednak, że tak jak w przypadku poprzednich budżetów będzie obowiązywała zasada "bardzo restrykcyjnej polityki". "Nie ma rozdawnictwa regionalnego" – podkreśliła.

"Budżet ma być realizowany tak, jak został wydyskutowany na Radzie Ministrów" – wskazała.

Resort finansów założył, że w przyszłym roku deficyt nie powinien przekroczyć 46 mld 80 mln zł.

Zgodnie z projektem w przyszłym roku dochody budżetu państwa zaplanowano w wysokości 297 mld 252 mln 925 tys. zł (wobec 277 mld 782,2 mln zł zaplanowanych na bieżący rok), a wydatki w kwocie 343 mld 332 mln 925 tys. zł (wobec 325 mld 287,4 mln zł przewidzianych w tym roku).

Opracowując projekt MF założyło, że polska gospodarka będzie się rozwijać w tempie 3,4 proc., a średnioroczna inflacja wyniesie 1,2 proc.

Według resortu finansów najważniejszą zmianą systemową, której efekty wpłyną zarówno na przyszłoroczne dochody państwa z PIT, jak i na budżety gospodarstw domowych, ma być zwiększenie o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka. Zmiana ta ma też umożliwić wykorzystanie pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, aby w pełni ją rozliczyć.

Istotne znaczenie po stronie wydatkowej budżetu będzie też miała zapowiedziana przez byłego premiera Donalda Tuska waloryzacja emerytur i rent o wskaźnik w wysokości 101,08 proc., wraz z gwarantowaną podwyżką nie mniej niż 36 zł.

Rząd po raz kolejny zdecydował się natomiast na zamrożenie funduszu płac w sferze budżetowej. Do istotnych dla budżetu i podatników zmian zaliczono także nowe zasady odliczania podatku VAT od samochodów osobowych i innych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony oraz innych wydatków związanych z tymi pojazdami. Zmiany te zostały wprowadzone w 2014 r. z tym, że niektóre będą miały zastosowanie od 1 lipca 2015 r.

Przewidziano także obniżenie stawek akcyzy od paliw silnikowych w zależności od rodzaju paliwa odpowiednio o 25 zł/1000 l lub 25 zł/1000 kg. Kierowcy nie zauważą jednak różnicy w cenach paliw na stacjach benzynowych, bowiem obniżenie akcyzy wiąże się z jednoczesnym podwyższeniem stawek opłaty paliwowej dla poszczególnych paliw o te same wartości.

Zgodnie z konstytucją parlament może pracować nad budżetem cztery miesiące. Senat ma na zgłoszenie swoich poprawek 20 dni od dnia przekazania ustawy przez Sejm. Jeżeli w ciągu czterech miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi projektu budżetu ustawa nie zostanie przedstawiona prezydentowi do podpisu, może on w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu.

Prezydent ma siedem dni na podpisanie ustawy budżetowej; może też - przed jej podpisaniem – zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności budżetu z konstytucją. Trybunał musi orzec w tej sprawie w ciągu dwóch miesięcy.

PiS zagłosuje za odrzuceniem projektu

Klub PiS złożył wniosek o odrzucenie projektu przyszłorocznego budżetu w pierwszym czytaniu. Wiceprezes partii Beata Szydło przekonywała w środę w Sejmie, że to budżet psujący finanse publiczne i oznaczający stagnację. Zarzuciła też rządowi zadłużenie państwa.

"Nie możemy poprzeć budżetu, bo nie możemy poprzeć stagnacji, apatii i bierności państwa. Nie możemy popierać obojętności państwa na sprawy Polaków. Chcemy Polaków słuchać i razem z nimi zmieniać Polskę. Zmiana będzie możliwa, kiedy usuniemy najpoważniejszą przeszkodę, a jest nią trwająca koalicja Platformy i PSL" - oświadczyła posłanka podczas pierwszego czytania projektu budżetu.

I krytykowała: "Wam i członkom waszych partii żyje się dobrze, usłyszeliśmy to na „taśmach prawdy”. Ale wy to nie cała Polska". Jak mówiła, Polska, która "chce się rozwijać, której trzeba dać realny i spójny program, plan wykorzystania najbliższych 10 lat w taki sposób, by dorównać do najlepszych", "przekracza możliwości i wyobrażenia" rządu. "A ten budżet jest tego najlepszym dowodem" - skwitowała.

Ironizowała również, że słuchając przedstawicieli PO, można odnieść wrażenie, że "żyjemy w kraju jak z powieści Harlequin", a - jej zdaniem - "realnie żyjemy tymczasem w kraju raczej jak z filmu katastroficznego".

Szydło zwróciła uwagę, że to siódmy autorski budżet rządu PO-PSL. "Siódmy, w którym nie ma odpowiedzi na najważniejsze bolączki Polaków, siódmy, który psuje finanse publiczne, wreszcie siódmy, który nie oznacza rozwoju, tylko oznacza bierność, stagnację i niezdolność do równania się z najlepszymi" - mówiła.

Według posłanki PiS to budżet, który nie daje nadziei na rozwój, "budżet samozadowolenia z trwania, bierności, obliczony na małe aspiracje, zaspokajający jedynie oczekiwania rządu PO i PSL, czyli dotrwania do wyborów". "(To) typowy budżet wyborczy" - oceniła.

Szydło zarzuciła też rządowi, że przez siedem lat rządów proponował, by kraj "rozwijał się w najprostszy, a zarazem najbardziej destrukcyjny z możliwych sposobów - czyli poprzez zadłużanie". "W stosunku do bogatszych krajów UE przypominamy raczej zabiedzonego dłużnika ze smutną miną. W ciągu ostatnich siedmiu lat zadłużyliście nasze państwo niemiłosiernie" - wytykała posłanka PiS. Według posłanki zadłużenie jest znakiem firmowym rządzącej koalicji PO i PSL.

Posłanka oceniła, że wybiórcze przedstawianie wskaźników i statystyk co - jej zdaniem – zrobili minister finansów Mateusz Szczurek i Krystyna Skowrońska (PO) to "sposób, żeby wmówić Polakom, że jest inaczej niż jest w rzeczywistości".

"Polska za czasów waszych rządów stała się jednym z liderów spośród światowych dłużników; jesteśmy zadłużeni po uszy" - krytykowała. Jak podkreśliła, nikt z PO nie wspomina np. o fatalnej międzynarodowej pozycji inwestycyjnej Polski. "To jest wskaźnik, którego nie pokazujecie i specjalnie się nim nie chwalicie, bo nie jest tak korzystny, żeby móc waszą narrację o zielonej wyspie szczęśliwości snuć" - dodała.

"Wasi propagandyści przekonują, przytaczając różne statystyki, że Polakom dobrze się żyje.

Tylko tyle, że to tak oddaje rzeczywistość, jakbyśmy powiedzieli, że ktoś wychodząc do parku z psem, ma statystycznie trzy nogi - że on i pies mają po trzy nogi" - powiedziała.

Uznała ponadto, że projekt budżetu został napisany pod dyktando kampanii wyborczej. "Donald Tusk na odchodne mówił o nadwyżce, która miałaby stanowić dodatkowe środki do podziału. Gdzie jest owa nadwyżka? Czy to minister tak sprytnie ukrył ją przed światem? Czy to Donald Tusk oszukał na do widzenia nas wszystkich?" - pytała posłanka. "Ja tej nadwyżki nie dostrzegam. Widzę za to rosnący kolejny rok z rzędu deficyt" - dodała.

Tymczasem - wskazała - obecna koalicja, jak żaden rząd do tej pory, dysponuje ogromnymi środkami unijnymi. "Te pieniądze miały dać rozwój, to miało być koło zamachowe polskiej gospodarki, to miała być nasza szansa na przyszłość. W większości te pieniądze zostały przejedzone" – stwierdziła.

PAP, lz

[fot: PAP/Jakub Kamiński]

Słowa kluczowe:

Budżet państwa

,

Ewa Kopacz

Warto poczytać

  1. hacker-1569744960720 19.01.2017

    Coraz więcej cyberataków na NATO

    Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział w czwartek w wywiadzie dla "Die Welt", że liczba cyberataków przeciwko Sojuszowi była w 2016 roku o 60 proc. większa niż rok wcześniej. Za większością tych ataków stały zdaniem ekspertów inne państwa.

  2. ZK2311201608 18.01.2017

    CBOS: Coraz niższa ocena pracy posłów

    Prawie 70 proc. Polaków negatywnie ocenia pracę posłów.

  3. money-256282960720-1 16.01.2017

    Niepewna sytuacja finansowa artystów

    Największa niepewność związana z sytuacją finansową dotyka artystów plastyków; najmniejsza - m.in. literatów, dziennikarzy.

  4. mid-17113038-1 14.01.2017

    800 osobom pomaga CPMiU w Warszawie

    800 obcokrajowców korzysta ze wsparcia Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Archidiecezji Warszawskiej prowadzonej przez Caritas Polska.

  5. up-chrobry-1163461960720 13.01.2017

    Co sprawdzić przed wysłaniem dziecka na zimowisko?

    Wybierając dla swojego dziecka zimowisko czy obóz narciarski, należy zadbać przede wszystkim o sprawdzenie wiarygodności organizatora - radzi MEN przed rozpoczynającymi się w sobotę feriami w szkołach. Przypomina, że informacje o organizatorach można znaleźć w publicznej bazie wypoczynku.

  6. rosary-12110641280 12.01.2017

    CBOS: Sondaż zasad moralnych Polaków

    21 proc. respondentów stwierdziło, że należy mieć wyraźne zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować.

  7. jakfajniebyctatayoutube 11.01.2017

    Fundacja Mamy i Taty: Głęboki kryzys ojcostwa

    "Jako kraj zajmujemy jedno z ostatnich miejsc, jeżeli chodzi o dzietność" - podają organizatorzy kampanii "Jak fajnie być tatą".

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook