Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

40 lat od wyjaśnienia psychologicznej zagadki

24.08.2013

Dlaczego ofiary napadów i porwań przywiązują się emocjonalnie do swoich oprawców? Na to pytanie udało się odpowiedzieć po jednym z napadów w Szwecji.

Syndrom sztokholmski, polegający na emocjonalnym uzależnieniu się ofiary od oprawcy, zdefiniowano 40 lat temu, kiedy zakładnicy wzięci podczas napadu na bank w Sztokholmie po uwolnieniu bronili przestępców. Często słychać o nim w mediach, ale występuje rzadko.

Do napadu na Kreditbanken przy placu Norrmalmstorg w Sztokholmie doszło 23 sierpnia 1973 roku. Wyjaśniając zachowania uwolnionych po sześciu dniach zakładników szwedzki kryminolog i psychiatra Nils Bejerot stworzył termin: syndrom sztokholmski.

Określenie to najczęściej pojawia się - według BBC - w przypadkach głośnych uprowadzeń i przetrzymywania, zwłaszcza kobiet, z których najdobitniejszym przykładem była sprawa dziedziczki fortuny amerykańskiego magnata prasowego, Patty Hearst, porwanej na początku 1974 roku przez lewicową grupę rewolucyjną. Hearst zapalała sympatią do porywaczy, przystąpiła do nich i wzięła udział w napadzie na bank. Ujęta została we wrześniu 1975 roku i skazana. Jej obrońca w procesie tłumaczył jej działania syndromem sztokholmskim.

Najnowszym przykładem sztokholmskiego syndromu, przywoływanym przez media, była sprawa Nataschy Kampusch, porwanej w wieku 10 lat i przez kolejnych osiem przetrzymywanej w piwnicy. Kampusch miała płakać, kiedy dowiedziała się o śmierci swego porywacza Wolfganga Priklopila.

W latach 70. zaintrygowany zjawiskiem syndromu sztokholmskiego psychiatra Frank Ochberg, zdefiniował go na potrzeby FBI i Scotland Yardu. Według niego, by mówić o przypadku tego syndromu, muszą zostać spełnione następujące kryteria:

Nagłe doświadczenie czegoś przerażającego, zagrożenia życia, które pojawia się zupełnie znienacka i człowiek staje się pewien, że umrze. Następnie dochodzi do doświadczenia infantylizacji, kiedy jak dziecko, ofiary nie mogą samodzielnie nic - ani zjeść, ani mówić, ani skorzystać z toalety - jak dzieci. W tej sytuacji drobne przejawy uprzejmości ze strony agresora - jak danie porwanym czegoś do jedzenia - wywołują "prymitywny odruch wdzięczności".

"Więźniowie doświadczają potężnego, prymitywnego pozytywnego uczucia wobec porywacza. Wypierają, że znaleźli się w tej sytuacji właśnie przez tego człowieka" i reagują tak, jakby był "tą właśnie osobą, która pozwoli im przeżyć" - wyjaśnia Ochberg.

Badacz zastrzega jednak, że przypadki wystąpienia syndromu sztokholmskiego - odczuwania przez ofiarę pozytywnych uczuć wobec sprawcy, a negatywnych wobec osób próbujących ją wyzwolić - są rzadkie.

Także inni specjaliści, jak Hugh McGowan, który 35 lat pracował z policją nowojorską, zaznaczają, że do wystąpienia paradoksalnego utożsamienia się ze sprawcą przestępstwa dochodzi w rzeczywistości rzadko. Według McGowana termin wszedł do obiegowego użytku ze względu na jego interdyscyplinarność - zarówno w zakresie psychologii jak i wiedzy policyjnej - i zastosowanie w sztuce negocjowania z porywaczami.

Według profesor psychologii Ireny Pospiszyl syndrom sztokholmski to "paradoksalna reakcja obronna, charakteryzująca się pewnego rodzaju fascynacją osobą agresora i szukaniem ratunku właśnie u niego".

Co zatem wydarzyło się w sierpniu w Kreditbanken w Sztokholmie? Poza Szwecją nazwiska pracowników banku - Birgitty Lundblad, Elisabeth Oldgren, Kristin Ehnmark i Svena Safstroma zna mało kto. To właśnie ich jako zakładników wziął 32-letni Jan-Erik Olsson, do którego dołączył potem w banku jego były kolega z celi. Kiedy zakładników uwolniono sześć dni później, widoczne było, że nawiązali pozytywne relacje z przetrzymującymi ich przestępcami.

Najsilniejszą więź wobec Olssona wykształciła Kristin Ehnmark. Po napadzie na bank pojawiały się nawet nieprawdziwe doniesienia, że oboje się zaręczyli.

Kiedy podczas przetrzymywania w banku Ehnmark rozmawiała z ówczesnym premierem kraju Olofem  Palme, prosiła, by mogła opuścić bank razem z porywaczami. Olsson żądał wtedy podstawienia pod bank samochodu, którym mogliby uciec z zakładnikami. Władze odmówiły.

Mówiąc premierowi o swoim "rozczarowaniu" jego postawą, Ehnmark powiedziała: "Myślę, że siedzisz sobie tam i grasz w szachy naszym życiem. W pełni ufam Clarkowi i rabusiowi. Nie jestem zrozpaczona. Oni nam nic nie zrobili. Przeciwnie, byli bardzo mili. Ale wiesz, Olof, boję się, że policja zaatakuje, i to spowoduje, że umrzemy".

Amerykański dziennikarz Daniel Lang przeprowadził dla "New Yorkera" wywiady ze wszystkimi uczestnikami dramatu w rok po napadzie. Zakładnicy opowiadali, że Olsson traktował ich dobrze, i że uważali wówczas, zamknięci w bankowym skarbcu, że zawdzięczają swoje życie przestępcom.

Jeden z zakładników Safstrom mówił o Olssonie: "Kiedy dobrze nas traktował, myśleliśmy o nim jako o awaryjnym Bogu".

W przypadku syndromu sztokholmskiego nie ma powszechnie przyjętych kryteriów diagnostycznych i nie jest on ujęty w międzynarodowej klasyfikacji statystycznej chorób i problemów związanych ze zdrowiem (ICD) Światowej Organizacji Zdrowia.

Część psychologów używa jednak leżących u jego podłoża mechanizmów w odniesieniu do wyjaśniania przemocy domowej i przemocy wobec dzieci.

Według Kampusch syndrom sztokholmski to nic innego jak strategia przetrwania w sytuacji opresji, z której nie ma wyjścia. W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "The Guardian" Kampusch sprzeciwiła się stosowaniu w odniesieniu do niej tego terminu. Jej zdaniem nie uwzględnia on racjonalnych wyborów podejmowanych w szczególnych sytuacjach.

"Uważam, że to bardzo naturalne, że następuje przystosowanie i identyfikacja z porywaczem. Zwłaszcza jeśli spędza się z nim dużo czasu. To sprawa empatii i komunikowania się. Szukanie normalności w ramach określonego przestępstwa nie jest żadnym syndromem. To strategia przetrwania" - powiedziała.

TK,PAP
[Fot. asjhoffman/Sxc.hu]
Słowa kluczowe:

psychika

,

porwanie

,

syndrom

,

policja

Warto poczytać

  1. studia-dfdsffdsfsf 29.05.2017

    CBOS: wyższe wykształcenie jest masowe

    81 proc. badanych uważa, że kształcenie na wyższych uczelniach w Polsce jest masowe.

  2. photography-700138960720 28.05.2017

    Polskę w 2017 r. odwiedziło 17,5 mln turystów

    Do Polski przyjechało w ubiegłym roku 17,5 mln, czyli o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej, turystów zagranicznych.

  3. mother-and-daughter-2078075960720 26.05.2017

    GUS dzieli się danymi nt. polskich matek

    Polskie mamy w większości mają wyższe wykształcenie, na pierwsze dziecko decydują się przeciętnie w wieku 27 lat. Matki z rodzin wielodzietnych są na ogół aktywne zawodowo - wynika z danych GUS i Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus". W piątek obchodzimy Dzień Matki.

  4. protest-4646161280 25.05.2017

    CBOS: Młodzież bez zaangażowana w politykę

    Ponad połowa najmłodszych badanych (od 18 do 24 roku życia) deklaruje się jako niezaangażowani (52 proc.) w politykę.

  5. economy-2245121stef 24.05.2017

    W maju wyraźna poprawa nastrojów konsumenckich

    Obliczane przez GUS wskaźniki ufności konsumenckiej osiągnęły rekordowy poziom.

  6. MK5121600IMG3055t586780b1m800xc3aa13db 23.05.2017

    Rekordowe oceny polskiej gospodarki

    Tak dobrych wyników oceny polskiej gospodarki jeszcze w historii nie było. Według najnowszego badania CBOS aż 42 procent Polaków dobrze ocenia sytuację gospodarczą w Polsce.Ocena ta wzrosła od początku roku aż o 11 proc.

  7. imigranci-fdshfbsdjhfbj 22.05.2017

    Miliony uchodźców w 2016 r.

    "Osoby te w końcu będą musiały szukać schronienia gdzie indziej, jeśli nie zostanie im ono zapewnione w ich własnym kraju"

  8. student-849822960720 20.05.2017

    Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni

    - Kobiety są lepszymi inwestorami niż mężczyźni - wynika z sondażu przeprowadzonego przez międzynarodową korporację finansową Fidelity Investments.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook