Jedynie prawda jest ciekawa

26 tys. mężów zaufania PiS

21.10.2015

Komitet Wyborczy PiS w niedzielnych wyborach parlamentarnych będzie miał swoich członków w ponad 27 tys. obwodowych komisji wyborczych oraz ponad 26 tys. mężów zaufania - poinformował w Rzeszowie Marek Kuchciński (PiS), który jest krajowym koordynatorem Korpusu Ochrony Wyborów.

Przedstawicielka Korpusu z woj. podkarpackiego Kamila Piech podkreśliła, że Korpus Ochrony Wyborów to nie jest organizacja partyjna, ale ruch społeczny, który przez kilka miesięcy istnienia na terenie całego kraju ma kilkadziesiąt tysięcy osób.

Kuchciński przypomniał, że liczba obwodowych komisji wyborczych w wyborach do Sejmu i Senatu na terenie kraju wynosi 27˙860, w tym 250 obwodów za granicą.

"Naszym celem jest, aby ani jeden głos oddany przez obywateli Rzeczpospolitej nie zmarnował się, był oddany w sposób taki, jak wyborcy tego sobie życzą. Nam zależy, żeby nikt nie zmarnował głosu" - podkreślił w środę na konferencji prasowej Kuchciński. Niezależnie od tego, na którą partię miałyby być to oddane głosy - zaznaczył.

Według polityka PiS w miejscach newralgicznych, gdzie w czasie ostatnich wyborów samorządowych była największa liczba oddanych głosów nieważnych, będzie prowadzona kampania informacyjna. Tam także PiS będzie zgłaszać więcej niż jednego męża zaufania. Jak wyjaśnił przepisy pozwalają na to, aby każdy komitet wyborczy miał jednego męża zaufania i jednego tzw. zastępcę męża zaufania. Chodzi o to, aby wymieniali się po kilku godzinach.

"Przez 14 godzin (głosowania) uważna obserwacja przebiegu wyborów wymaga dużego wysiłku i umysłowego i fizycznego, a potem jeszcze kilka godzin obecności przy liczeniu głosów. To jest wysiłek duży i jedna osoba nie zawsze potrafi to znieść" - tłumaczył Kuchciński.

Mężowie zaufania to przede wszystkim członkowie PiS oraz sympatycy. W czasie wyborów będą pracować jako wolontariusze. Kamila Piech podkreśliła, że są to osoby przygotowane do swojej funkcji i przeszkolone z przepisów prawa w oparciu o kodeks wyborczy i uchwałę PKW.

W dniu wyborów będą oni pilnować, aby wybory przebiegały zgodnie z prawem. W praktyce - jak wyjaśniła - będą oni pouczać wyborców, zwłaszcza ludzi starszych oraz osoby młode, które pierwszy raz głosują, że można postawić tylko jeden "krzyżyk" przy nazwisku kandydata do Sejmu i jeden - do Senatu.

"To nie jest niezgodne z prawem. Niezgodne z prawem byłoby, gdyby wskazywali wyborcom, na którą listę mają zagłosować" - wyjaśniła Piech. Jak dodała, członkowie komisji wyborczych powinni objaśniać sposób głosowania niezależnie od tego, czy wyborca zapyta o instrukcję, czy nie.

Kuchciński ocenił, że podobnie jak w ubiegłorocznych wyborach samorządowych, tak i przy obecnych wyborach wyborcy, zwłaszcza ludzie starsi, nie są w sposób jasny i zrozumiały pouczani o sposobie głosowania.

"Obecne przepisy i kodeks wyborczy w wielu miejscach jest źle sformułowany, są źle przyjęte przepisy, które wielokrotnie mogą utrudnić podejmowanie decyzji i mogą ułatwiać podejrzenia o fałszowanie wyborów. Nie mówię, że ułatwiają, ale mogą ułatwić, czy też w niezbyt precyzyjnych informacjach nie ułatwiają rozumienia procesu wyborczego" - stwierdził wicemarszałek Sejmu.

Chodzi głównie o to, że karta do głosowania do Sejmu jest wielostronicowa (tworząca "książeczkę"), przez co wyborcy mogą być zdezorientowani i zaznaczać nazwiska kandydatów na więcej niż na jednej liście.

Polityk oszacował, że unikając błędów popełnionych w wyborach w 2014 roku, i biorąc pod uwagę obecny wzrost poparcia dla PiS, w niedzielnych wyborach ugrupowanie to może uzyskać o jeden mandat więcej niemal w każdym okręgu w kraju.

"Biorąc pod uwagę obecną popularność PiS wychodzi nam, że w całym kraju, jeżeli przypilnujemy solidnie wyborów, to PiS otrzymało by dodatkowo po jednym mandacie w okręgu" - wyliczył Kuchciński.

PAP/frost

[Fot. fratria]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook