Jedynie prawda jest ciekawa

ZUS nie ma pieniędzy na emerytury

26.10.2011

Cięcie OFE nie pomogło, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych zabraknie 65 miliardów złotych rocznie na wypłatę świadczeń - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna". Co prawda wypłatę świadczeń gwarantuje państwo, ale i jego sytuacja finansowa nie jest według gazety najlepsza. A będzie gorzej. Według ekspertów, pomogą tylko zmiany w systemie emerytalnym.

W latach 2013-2017 na wypłatę emerytur zabraknie w ZUS 239 miliardów złotych - wynika z opublikowanej najnowszej prognozy wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Jak czytamy w "Dzienniku", łącznie w FUS, który jest administrowany przez ZUS, zabraknie w tym czasie na wszystkie świadczenia - według wariantu najbardziej realnego - astronomicznej kwoty 325,7 miliarda złotych. To ponad 65 miliardów rocznie. Okazuje się - podkreśla gazeta - że mimo cięcia składki do OFE fundusz, z którego są wypłacane emerytury, wciąż ma ogromne kłopoty. Jest wprawdzie nieco lepiej niż pokazują wyniki ostatniej prognozy - ZUS wyliczał w marcu 2010 roku, że w latach 2011 - 2015 na emerytury będzie brakować 259 miliardów złotych - ale poprawa jest minimalna. W skali pięciu lat tylko 20 miliardów.

Eksperci wyliczają, że każda osoba pracująca poza rolnictwem dopłaca do dziury w ZUS ponad 3 tysiące złotych rocznie. Konieczne są więc strukturalne zmiany, które spowodują, że emerytury będą finansowane w większej części ze składek, a nie zabiegi, które odkładają tylko problem wypłacalności naszego systemu emerytalnego w czasie.

Konieczne zmiany

O komentarz w tej sprawie Stefczyk.info poprosił Macieja Rapkiewicza, eksperta Instytutu Sobieskiego w obszarze finansów publicznych.

Nasz rozmówca zauważa, że obecnie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, którym zarządza ZUS, musi wypłacić na emerytury ok. 110 mld zł rocznie. Dofinansowanie tych wypłat kosztuje budżet państwa ok. 40 mld zł rocznie. – Konieczne są zatem strukturalne zmiany w systemie ubezpieczeń, a jednym z powodów jest sytuacja demograficzna – wskazuje ekspert. – Na dzień dzisiejszy nie jest ona jeszcze tak zła, ale za 8–10 lat na emeryturę przejdzie powojenny wyż demograficzny, i sytuacja będzie już naprawdę poważna, natomiast kolejny wyż demograficzny w latach 2040–2045 sprawi, że sytuacja – o ile nie zostaną podjęte poważne kroki – stanie się więcej niż dramatyczna – podkreśla.

Ekspert Instytutu Sobieskiego wskazuje, że jednym ze sposobów ratowania sytuacji będzie zapewne sięgnięcie po tak niepopularne rozwiązania, jak wydłużenie wieku emerytalnego. – Rząd, aby dofinansować ZUS, wybiera na razie pieniądze z funduszu demograficznego – w 2010 r. było to 7,5 mld zł, w roku bieżącym 4 mld zł, a w projekcie budżetu na rok przyszły założono kolejne blisko 3 mld zł – jednak to droga donikąd – tłumaczy Maciej Rapkiewicz.

Jeśli państwowy system ubezpieczeń ma w ogóle przetrwać i wypłacać ludziom emerytury, bez poważnych zmian strukturalnych się nie obejdzie – podkreśla rozmówca Stefczyk.info.


IAR/"Dziennik Gazeta Prawna"/RoJ

[fot.sxc.hu]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook