Jedynie prawda jest ciekawa

Ściągnąć wrak procesem przed trybunałem haskim

16.04.2012

Musimy bez żadnych wątpliwości ustalić, czy doszło do zamachu. Jeśli to się potwierdzi, to będzie oznaczało, że mamy do czynienia z aktem terroru porównywalnym do ataku z 11 września. Nie chodzi o liczbę osób, ale o skalę. W cywilizowanym świecie nie było takiego wydarzenia, jak likwidacja całego przywództwa jakiegoś państwa - z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiają Katarzyna Gójska-Hejke i Tomasz Sakiewicz dla "Gazety Polskiej Codziennie".

Czy dopuszcza Pan hipotezę, że źródło lub pomysłodawca ewentualnego zamachu są  z Polski?
Uczciwe śledztwo powinno uwzględniać również taką wersję zdarzeń, bo tak też mogło być. Jednak do zbadania tego konieczne jest uchwalenie odrębnej ustawy.

Dlaczego?
Tylko specjalne prawo pozwoli na skuteczne i wnikliwe śledztwo. Musimy bez żadnych wątpliwości ustalić, czy doszło do zamachu, czy nie. Jeśli się to potwierdzi, to będzie oznaczało, że mamy do czynienia z aktem terroru porównywalnym do ataku z 11 września. Nie chodzi o liczbę osób, ale o skalę. W cywilizowanym świecie nie było takiego wydarzenia jak likwidacja całego przywództwa jakiegoś państwa.

Prokurator generalny twierdzi, że do tej pory nie znaleziono dowodów na to, że do katastrofy doszło w wyniku działania osób trzecich.
Takie wypowiedzi pana Andrzeja Seremeta, ale i wielu innych, które przekazał on opinii publicznej, to najlepszy argument za tym, że incydentalne prawo, na podstawie którego będzie przeprowadzone śledztwo w sprawie 10 kwietnia, jest wręcz konieczne.

Nietrudno się domyślić, jaka będzie reakcja drugiej strony - PiS chce specjalnej ustawy, by przydzielić śledztwo swoim prokuratorom.
Absolutnie nie. Chcemy ustawy, by dać odważnym prokuratorom szansę na śledztwo nieskrępowane strachem politycznym ich przełożonych.

Ale nawet gdyby w ewentualnym zamachu wzięli udział Polacy, to trudno sobie wyobrazić, że działaliby bez jakiejś pomocy rosyjskiej.
Prawdopodobnie tak.

Czy widzi Pan szansę na pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców katastrofy po stronie rosyjskiej?
Przyznam, że zwyczajem tego państwa jest niewyciąganie konsekwencji z działań nieskierowanych wobec jego obywateli. Jednak nie można wykluczyć, że w Rosji nastąpi taka dynamizacja sytuacji politycznej, która doprowadzi do rzetelnej współpracy naszych i rosyjskich instytucji śledczych przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Wielkich nadziei z tym nie wiążę, ale nie wykluczam.

Jakimi możliwościami dysponujemy już dziś, by wymusić na Rosjanach np. oddanie wraku samolotu?
Procesem przed trybunałem haskim. Przecież samolot jest naszą własnością. Gdy rząd Donalda Tuska twierdzi, że jesteśmy w tej sprawie bezradni, to kłamie. Poza tym jest jeszcze sfera walki wizerunkowej. Polska dyplomacja nie zrobiła nic, by zdjąć z nas odium po obelgach z konferencji MAK-u. Swoją biernością pozwoliła, by świat bezkrytycznie przyjął wersję zdarzeń gen. Anodiny, choć dziś już żaden polityk PO nie odważy się na mówienie o pijanym polskim generale. Ale świat ciągle zna tylko takie informacje.

niezalezna.pl/"Gazeta Polska Codziennie"
[fot.PAP/Gzell]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook