Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zniszczył stocznie. Teraz czas na polskie łupki

29.06.2012

Aleksander Grad, były minister skarbu, zrezygnował z bycia posłem. Według wstępnych informacji ma zająć ważne stanowisko w którejś ze spółek skarbu państwa. Z nieoficjalnych informacji wynika, że może chodzić o jedną ze spółek zajmujących się wydobyciem gazu łupkowego.

Aleksander Grad, poseł PO i  minister skarbu, z  wykształcenia inżynier geodeta, w latach 2007–2011 był jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci rządu Donalda Tuska. W tym czasie opozycja zarzucała mu m.in. doprowadzenie do upadku przemysłu stoczniowego.

Przypomnijmy: minister mówił o  pozyskaniu kupca na zakup akcji Stoczni Gdańskiej. Ministerstwu zarzucano ustawianie przetargu pod jeden koncern. Miał nim być tajemniczy inwestor z Kataru. Ostatecznie do żadnej transakcji nie doszło, a  Stocznia Gdańska była
zmuszona ogłosić upadłość.

Grad został też krytycznie oceniony przez samego szefa rządu. Po drugiej z rzędu wygranej Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych jesienią 2011 r. Tusk zdecydował, że Grada zastąpi Mikołaj Budzanowski.

Wczoraj Aleksander Grad złożył do marszałek Sejmu Ewy Kopacz wniosek o wygaszenie mandatu. – Decyzja Aleksandra nie zaskoczyła mnie. Przyjąłem ją naturalnie – mówi „Codziennej” poseł Waldy Dzikowski (PO). Zaznacza jednak, że nie wie, jakie były powody rezygnacji Grada z  mandatu posła.

Ze źródeł zbliżonych do PO wynika, że były minister może zostać szefem spółki budującej elektrownię atomową w Polsce. Pojawiły się też pogłoski o tym, że Aleksander Grad miałby pracować w jednej ze spółek wydobywających gaz łupkowy w Polsce. – Pojawia się wiele plotek, sprzeczne wersje wydarzeń, więc ciężko je komentować. Jednak to, że Aleksander Grad miałby zająć się którąś ze strategicznych gałęzi gospodarki, jest niepokojący – uważa poseł Piotr Naimski (PiS), były wiceminister gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. – Aleksander Grad był kiepskim ministrem. Jako osoba odpowiedzialna za spółki skarbu państwa wykazał się brakiem kompetencji – dodaje polityk PiS-u.

– Kierował trudnym resortem. Często musiał podejmować decyzje niepopularne i trudne. Umiał twardo stać na swoim stanowisku – broni partyjnego kolegi Waldy Dzikowski. Zastrzega jednak, że jego ocena może nie być obiektywna – Znamy się od wielu lat. Jesteśmy dobrymi kolegami. Mogę więc zbytnio idealizować Olka jako polityka – dodaje poseł PO.

"Gazeta Polska Codziennnie"
[fot.PAP/Andrzej Hrechorowicz]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook