Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zmiany w armii zaskarżone do Trybunału

22.07.2013

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę reformującą systemu dowodzenia wojskiem. Armie podlegają ciągłym zmianom, pod wpływem doświadczeń wojennych lub siłą woli przełożonych, by być lepszym narzędziem na czas wojny lub kryzysu - mówił. Ustawa będzie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego.

Nowelizację ustawy o urzędzie ministra obrony Komorowski podpisał w poniedziałek w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Od początku 2014 r. zgodnie z nowelą zmienić się ma rola SG WP, kompetencje dowództwa operacyjnego zostaną rozszerzone, a w miejsce dowództw rodzajów sił zbrojnych ma powstać połączone dowództwo generalne.

Jak powiedział prezydent, ustawa to przykład niełatwego losu każdej armii w okresie głębokich zmian zachodzących w zasadach funkcjonowania państwa, któremu wojsko służy. "Armie podlegają ciągłym zmianom, będącym efektem nowych wyzwań, doświadczeń i potrzeb. Armia zmienia się albo pod wpływem doświadczeń wojennych, albo zmienia się siłą woli przełożonych, dowódców, aby była lepszym, sprawniejszym narzędziem na czas wojny albo innej potrzeby kryzysowej" - mówił prezydent.

Komorowski podkreślił satysfakcję z tego, że właśnie w Sztabie Generalnym WP podpisuje ustawę, która otwiera drogę do głębokiej, planowanej przez Sztab, zmiany w polskich siłach zbrojnych. "Jest to zmiana, która dostosowuje system dowódczy do realnych potrzeb, realnych możliwości i do realnych zadań stojących przed polskimi siłami zbrojnymi. Jest to zmiana, która pozwala na uzyskanie pełnej spójności polskiego systemu dowodzenia z systemem NATO-wskim" - zaznaczył prezydent.

W ocenie prezydenta reforma dostosuje struktury dowódcze do wielkich zmian, które już zaszły w siłach zbrojnych poprzez ich profesjonalizację i ograniczenie liczebności. Zmiana systemu dowodzenia - jak mówił Komorowski - jest też związana z planami modernizacji sił zbrojnych.

Opinie o potrzebie zmian w systemie dowodzenia i dopasowania go do warunków, w których przeważają operacje połączone, z udziałem żołnierzy różnych rodzajów sił zbrojnych, formułowano od kilkunastu lat. W 2011 r. mówił o niej prezydent Komorowski, a szef BBN Stanisław Koziej wskazywał, że zbyt rozproszony system dowodzenia oraz skupienie w Sztabie Generalnym WP funkcji planowania, dowodzenia i rozliczania z postawionych zadań przyczyniły się do tego, że w lotnictwie wojskowym zawiódł system nadzoru, a po katastrofie samolotu CASA doszło do katastrofy smoleńskiej.

Prezydent dziękował żołnierzom i pracownikom Sztabu Generalnego WP, byłemu i obecnemu szefowi tej instytucji gen. Mieczysławowi Cieniuchowi i Mieczysławowi Gocułowi, szefowi MON Tomaszowi Siemoniakowi oraz parlamentarzystom, którzy pracowali nad nowelą. Siłom zbrojnym życzył, by nowe dowództwa oznaczały nowe rozdanie zadań, ale i tą samą wierną służbę ojczyźnie.

Minister Siemoniak ocenił, że zmiany są bardzo potrzebne, zgodne z konstytucją i tworzą przejrzysty, dobry system. Podkreślił też, że reforma była szeroko konsultowana.

"Chciałbym zapewnić, że w nowej strukturze nie zabraknie miejsca dla żadnego dobrego, ambitnego oficera. Liczę bardzo na każdego z was, służących dzisiaj w centralnych instytucjach. Jesteście potrzebni siłom zbrojnym" - zapewnił minister. Podziękował prezydentowi za wsparcie i konsekwencję we wprowadzaniu zmian.

W miejsce czterech odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych od przyszłego roku powstaną dwa dowództwa połączone - dowództwo generalne, odpowiedzialne za przygotowanie armii do działań i jej funkcjonowanie w czasie pokoju, oraz dowództwo operacyjne, dowodzące (tak jak obecnie) siłami wydzielonymi do misji zagranicznych, a w razie potrzeby przejmujące dowodzenie w czasie kryzysu lub wojny. Po reformie prezydent na wniosek premiera będzie mógł wskazać osobę przewidywaną do roli naczelnego dowódcy na czas wojny.

Sztab Generalny Wojska Polskiego ma się zająć wyłącznie planowaniem rozwoju armii oraz doradzaniu prezydentowi, premierowi i ministrowi obrony w sprawach obronności.

Założenia reformy MON przygotował we współpracy z BBN.

Posłowie PiS zapowiedzieli, że zaskarżą do Trybunału Konstytucyjnego ustawę reformującą strukturę dowódczą. Jak argumentowali,  tak daleko idącej reformy nie można wprowadzać bez zmiany konstytucji, a ponadto wprowadza ona chaos w polskiej armii.  

Jak mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej wiceszef sejmowej komisji obrony Mariusz Antoni Kamiński (PiS), dysponuje dwiema ekspertyzami, które analizują, czy ustawa jest zgodna z art. 134 konstytucji, który przewiduje, że "prezydent mianuje Szefa Sztabu Generalnego i dowódców rodzajów sił zbrojnych". "Dwaj eksperci wprost stwierdzili, że ustawa jest niezgodna z art. 134 konstytucji i że tak daleko idącej reformy nie można przeprowadzić bez zmiany konstytucji" – podkreślił Kamiński.

"Dlatego, tak jak obiecaliśmy, klub PiS złoży wniosek do TK o zbadanie, czy ta ustawa jest zgodna z konstytucją. Ale zadaję publicznie pytanie, jaki będzie chaos w polskich siłach zbrojnych, jeśli ta ustawa wejdzie w życie z początkiem 2014 roku, a Trybunał orzeknie, że jest ona niezgodna z konstytucją; jakie straty poniesie wówczas polska armia i kto poniesie za to odpowiedzialność" - pytał poseł PiS.  

Jak zauważył, zmiany w ustawie "zlecił prezydent, przygotowało je BBN, współwykonywało ją z Ministerstwem Obrony Narodowej". "I to te konkretne osoby (z tych instytucji - PAP) będą ponosiły odpowiedzialność za fiasko tej reformy, jeśli okaże się, że jest ona niekonstytucyjna" – ocenił Kamiński.

Z kolei Antoni Macierewicz (PiS) powiedział, że "Polska będzie się przygotowywała nie do obrony kraju, ale do funkcjonowania takiego jak przy dowodzeniu kontyngentami". "To jest podporządkowanie obrony naszego terytorium zupełnie innej strukturze działania. To jest tworzenie armii ekspedycyjnej, niedostosowanej do zagrożeń, przed jakimi stoi Polska" - mówił Macierewicz. 

Jak podkreślił, sprawa zmian w armii jest "tak zasadnicza i fundamentalna, że musi być podejmowana w porozumieniu koalicji z opozycją". "Chcieliśmy rozmawiać na ten temat, ale PO preferuje zasadę dominacji i przeforsowywania swojego zdania, nawet jeśli jest ono sprzeczne z konstytucją" – dodał Macierewicz.

Prof. Mariusz Muszyński z Wydziału Prawa i Administracji UKSW w swojej analizie dla PiS podkreśla, że ustawa "dokonuje likwidacji stanowisk dowódców poszczególnych rodzajów wojsk", a "w ich miejsce powołuje jako konstytucyjnych dowódców rodzajów wojska dwa stanowiska: Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych". "W proponowanym kształcie jest to sprzeczne z konstytucją" - ocenia Muszyński.

Zauważa on także, że rozwiązania proponowane w ustawie "osłabiają istotę stanowiska Szefa Sztabu Generalnego poprzez bezpośrednie podporządkowanie nowo utworzonych stanowisk ministrowi obrony narodowej z pominięciem pośrednictwa szefa Sztabu Generalnego jako dowódcy naczelnego wojska na czas pokoju". To także - zdaniem prof. Muszyńskiego - jest sprzeczne z konstytucją.

Niezgodne z ustawą zasadniczą jest także - według eksperta z UKSW - tworzenie przez ustawę "osoby przewidzianej w przyszłości do mianowania na stanowisko Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych na czas wojny".    

Z kolei prof. Bogusław Banaszak z Uniwersytetu Wrocławskiego jest zdania, że niezgodne z art. 134 konstytucji są m.in. rozwiązania, które powołują jedynie Dowódcę Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Wskazuje on także, że reformy struktury dowodzenia nie można wprowadzić bez zmiany konstytucji.

Celem reformy jest konsolidacja systemu dowodzenia wokół trzech podstawowych funkcji – planowania strategicznego, bieżącego dowodzenia ogólnego i dowodzenia operacyjnego. System dowodzenia ma być taki sam w czasie pokoju i kryzysu lub wojny.

W miejsce czterech odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych od przyszłego roku powstaną dwa dowództwa połączone - dowództwo generalne, odpowiedzialne za przygotowanie armii do działań i jej funkcjonowanie w czasie pokoju, oraz dowództwo operacyjne, dowodzące (tak jak obecnie) siłami wydzielonymi do misji zagranicznych, a w razie potrzeby przejmujące dowodzenie w czasie kryzysu lub wojny.

Po reformie prezydent na wniosek premiera będzie mógł wskazać osobę przewidywaną do roli naczelnego dowódcy na czas wojny.

Zainteresował Cię artykuł? Śledź nas na Facebooku!


ll, PAP

[Fot. PAP/Jakub Kamiński]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook