Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ziemiec: nie zabierać babci!

27.11.2011

Stefczyk.info: W swoim expose premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd zamierza podwyższyć ulgę prorodzinną o 50 proc. na każde trzecie i kolejne dziecko. Jednocześnie zamożniejsi Polacy, którzy mają jedno dziecko, nie będą otrzymywali tzw. becikowego. Jak pan, jako ojciec trójki dzieci, ocenia te zmiany?

Krzysztof Ziemiec, dziennikarz TVP, ojciec trójki dzieci: To oczywiście nie jest  żadna reforma, a jedynie przemodelowanie obecnego systemu. To rozwiązanie z ulgami jest dość sensowne, bo premiujące ludzi z większą gromadką dzieci. Także zabranie becikowego najbogatszym, w sytuacji kryzysu,  jest rozwiązaniem dobrym - dla wielu ludzi te pieniądze nie znaczyły wiele, a z kolei dla rodzin biednych to często jest prawdziwy ratunek, bez tych pieniędzy młoda rodzina by sobie nie poradziła. Więc uzależnienie tej pomocy od dochodów ma sens.

Ale na tym koniec, bo to wszystko to nadal nie jest żadna polityka prorodzinna.  A przecież w kampanii wszystkie partie obiecywały skupienie się na polityce prorodzinnej.  Oczekiwałbym głębszych zmian, bardziej długofalowych. W kilku gminach wprowadzono np. karty dużych rodzin, które dają zniżki na komunikację, kino, muzeum, pływalnię - to jest bardzo potrzebne.  Nawet ja, choć sporo zarabiam, mam z tymi wydatkami problem. Często chodzimy z żoną z dziećmi do kina na zmiany, żeby obniżyć koszty. Filmy dziecięce to dziś często filmy 3D, te koszty są naprawdę duże.

Stefczyk.info: Bo tak naprawdę, nie oszukujmy się, rodzina na przykład z trójką dzieci nie ma poczucia, że państwo za nią stoi. To jest raczej polityka pt. masz dzieci, masz problem, radź sobie sam. Bo przecież tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale o opiekę...

Tak jest, masz dzieci, masz problem. Np. choć moje dzieci chodziły do państwowych, teoretycznie bezpłatnych przedszkoli, to jednak miesięcznie kosztowało nas to co najmniej 400-500 złotych na dziecko. A jeszcze dodatkowe lekcje, języki - kolejne pieniądze. Wychowanie dzieci spada wyłącznie na rodzinę. Nikt nie patrzy na problem całościowo. Rodziny wielodzietne postrzega się bardzo stereotypowo, i - co szczególnie niepokoi - tak myślą często młodzi ludzie. Pewnie wynika to z prądów kulturowych, które wieją. To trzeba zmieniać, trzeba uświadamiać, że dzieci to korzyść dla wszystkich, to inwestycja w przyszłość. Bo jeżeli nie będzie dzieci, nie będzie np. emerytur.

No właśnie, jak sprawić, by politykę prorodzinną postawić w centrum państwa? Demografia to dziś największy problem i Europy, i Polski. Jak wywrzeć presję?

Są fundacje, organizacje  - Stowarzyszenie Rodzin 3+, Fundacja Republikańska - które o to walczą, są jednak chyba za bardzo rozproszone. Siła nacisku jest za mała, a dodatkowo premier Tusk chyba nie za bardzo czuje ten problem. Politycy - i to nie tylko rządzący - traktują ten problem jako piąte koło u wozu. Dopóki nie będzie presji oddolnej, nie będzie polityki prorodzinnej. Może coś zmienią młodzi politycy, którzy chyba lepiej czują ten problem. Trzeba o tym mówić w parlamencie, trzeba głośno wołać. W sumie boję się, że teraz, w kryzysie, problem polityki prorodzinnej znów zostanie zepchnięty na dalszy, nawet nie drugi, a trzeci plan.

Rząd wprowadza też reformę emerytalną. Docelowo kobiety mają pracować do 67 roku życia. To będzie miało jeden skutek, o którym mało się mówi - rodziny z dziećmi nie będą mogły liczyć na pomoc dziadków, zwłaszcza babć. To poważny cios, wyjęcie babci z tego nieformalnego systemu pomocy rodzinom.

To jest ogromny problem, i rzeczywiście, za mało się o tym mówi. Sam na własnej skórze doświadczam tego problemu. Jednak z "naszych" babć już nie może pomagać ze względu na wiek, a druga pracuje. Od lat nie mamy żadnej pomocy w postaci babć, a widzę po innych znajomych, jak wiele im to daje. W sytuacji, w której kobiety musiałyby pracować do 67 roku życia, dla rodziny będzie to ogromny kłopot. Babcie zostaną wyjęte z tego systemu. To będzie prawdziwy dramat. Bo także, pamiętajmy, dziadkowie to ważny czynnik w kształceniu dzieci, oni przekazują doświadczenie, wartości. Wyjęcie dziadków oznacza przerwanie sztafety pokoleń.

Nasz system emerytalny wymaga zmian, ale z drugiej strony nie może być tak, że kobietom - i tak obciążonym obowiązkami domowymi - każe się pracować do późnej starości, często zapewne do śmierci. Trzeba szukać innych rozwiązań. PSL zaproponowało, by wiek emerytalny był niższy w przypadku kobiet mających dzieci. To nie jest zły pomysł. Zacznijmy dyskusję, bo stawka jest wysoka.

Jak
[fot. Gim]

 

 

 

 

 

Słowa kluczowe:

Ziemiec

,

rodzina

,

emerytura

Warto poczytać

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook