Jedynie prawda jest ciekawa

Zepsute szczepionki dla dzieci

26.07.2013

Jak ustaliła „Rzeczpospolita” pomimo wycofania serii, nawet 100 tys. dzieci mogło otrzymać szczepionkę Euvax B. Na szczęście, prawdopodobnie większość preparatów była całkowicie w porządku, a tylko pojedyncze przypadki preparatu były zepsute.

„Nie ma możliwości, aby pielęgniarka podała dziecku szczepionkę, zanim jej nie sprawdzi. A niekorzystne zmiany naprawdę nietrudno zauważyć” - mówi prof. Bożena Bucholc, kierownik Zakładu Badania Surowic i Szczepionek z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Dzięki temu zdecydowanie maleje szansa, że nikt nie podał zepsutych szczepionek dzieciom. Przyjęcie takiej szczepionki jest bardzo niebezpieczne dla organizmu.

Cała sytuacja związana jest z tym, że tydzień temu Główny Inspektorat Farmaceutyczny wycofał z obiegu dwie serie szczepionek dla dzieci: Euvax B przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby trybu B i Tripacel przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi. Prawdopodobnie przyczyną utraty homogenności było tzw. przerwanie ciągu chłodniczego. Ciąg chłodniczy związany jest z tym, że szczepionki pochodzenia naturalnego muszą być przechowywane w określonej temperaturze. Zarówno zbytne nagrzanie, czy ich ochłodzenie, trwające dłuższy czas, może być groźne dla preparatów.

Teraz trwa sprawdzanie, w którym momencie doszło do uszkodzenia szczepionek. Producent Euvaxu B zapewnia, że szczepionki opuściły magazyny w dobrym stanie. Także sanepid zapewnia, że podczas przetrzymywania preparatów w jego stacjach nie doszło do uszkodzenia. „Mamy nowoczesny sprzęt do przechowywania leków, dodatkowe źródła zasilania i nie ma szans, żeby szczepionka się zepsuła, bo np. zabrakło prądu” - tłumaczy Jan Bondar, rzecznik sanepidu. 

Nieoficjalnie mówi się, że błąd popełniła krakowska przychodnia, która prawdopodobnie przechowywała szczepionki w zwykłej lodówce kuchennej. „Można tak przechowywać leki pod warunkiem, że codziennie sprawdza się, czy na wszystkich półkach panuje odpowiednia temperatura” - mówi dr Magdalena Hurkacz, farmakolog kliniczny z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. 

Przychodnia podejrzewana o uszkodzenie ampułek nie chce komentować sprawy.  

mc,"Rzeczpospolita"

fot. sxc.hu


CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook