Jedynie prawda jest ciekawa

Zaskakująca niekonsekwencja

16.04.2014

Obserwować wybory mogą tylko zagraniczni obserwatorzy. Polacy rządowi przeszkadzają?

W mediach przychylnych rządowi trwa festiwal oburzenia, który zapoczątkowała zapowiedź stworzenia przez PiS alternatywnego systemu liczenia głosów. „Chcemy pomóc państwu, żeby ono było wiarygodne” - tłumaczył portalowi wPolityce.pl Maciej Wąsik, lider warszawskiego PiSu. Jednak pomysł głównie przedstawiano, jako dowód hucpy i kolejnej fazy paranoi wśród polityków PiS. Mało kto jednak wie, że wybory w Polsce są obserwowane. O co zatem chodzi?

„Jeśli ktoś podważa wiarygodność, uczciwość, rzetelność wyborów, godzi w reputację państwa polskiego” - mówił premier Donald Tusk, odnosząc się do pomysłów PiS. Tymczasem to jego środowisko rozpętało akcję monitorowania wyborów w 2007 roku. W ówczesnej aurze, oskarżeń wobec rządu PiS o praktyki totalitarne, te same media, które dziś atakują PiS były wśród środowisk promujących obecność obserwatorów OBWE. Wtedy również sugerowano, że wybory w Polsce są zagrożone, a jedynie obecność zagranicznych obserwatorów gwarantuje uczciwość rządu Jarosława Kaczyńskiego.

Gdy rząd odmówił pierwotnie wnioskowi OBWE o udział w wyborach, motywując to złą formą dokumentu skierowanego do Polski, rozpętała się w kraju burza. Media i ludzie związani z obecnym obozem rządowym załamywali ręce. Nieżyjący już Bronisław Geremek, który zasłynął manifestacyjnym łamaniem ustawy lustracyjnej, mówił: „Nie wyobrażam sobie, żeby Polska odmówiła współpracy z OBWE. Żaden kraj nie boi się takich misji. To, że wybory są obserwowane, nie oznacza przecież, że kraj jest niedemokratyczny”. Dodawał jednak, że „nie ma konieczności, by OBWE przysyłała misję”. Adam Rotfeld, były szef dyplomacji tłumaczył, że w braku zgody na misję OBWE w Polsce „chodzi o nadwrażliwość wynikającą z sytuacji wewnętrznej w Polsce”. Zaś prof. Andrzej Rzepliński, obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego wskazywał, że ważniejsze jest monitorowanie tego, co będzie się działo w czasie kampanii wyborczej. „Wcale nie chodzi o wykrycie oszustw przy liczeniu głosów, zdarzają się one rzadko. Najwięcej nieprawidłowości jest w kampanii, gdy wyborców nieuczciwymi metodami nakłania się do poparcia jakiejś partii” - tłumaczył. Presja była jednoznaczna: obserwowanie wyborów przez OBWE jest Polsce potrzebne. Rząd Jarosława Kaczyńskiego zaprosił misję obserwatorów OBWE, z tym nie było problemów. Wybory w Polsce zostały ocenione dobrze. Od tamtego czasu misja jest obecna w Polsce przy okazji wyborów. Jak się okazuje kontrola zza granicy nikomu nie przeszkadza.

Wspomniany już Bronisław Geremek mówił w 2007 roku: „Wolałbym, żeby sami Polacy monitorowali wybory”. Dziś koledzy polityczni Geremka właśnie z takim pomysłem walczą.

Czy Platforma Obywatelska boi się czegoś? Na pewno daje dowód poważnej hiPOkryzji.

Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski]

Słowa kluczowe:

Polska

,

polityka

,

wybory

,

wybory parlamentarne

,

PiS

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook