Jedynie prawda jest ciekawa

Zarzuty za zabójstwo Jarosława Ziętary

26.11.2014

Dwóm mężczyznom podejrzewanym o udział w zabójstwie dziennikarza, przedstawiono zarzuty.

Zarzuty pomocnictwa w porwaniu i zabójstwie poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary przedstawiła krakowska prokuratura zatrzymanym we wtorek Mirosławowi R. i Dariuszowi L. - poinformowała w środę w komunikacie Prokuratura Apelacyjna w Krakowie.

"Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu i złożyli obszerne wyjaśnienia, których treści nie możemy ujawnić z uwagi na dobro śledztwa" - podał w komunikacie zamieszczonym na stronie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie jej rzecznik prok. Piotr Kosmaty.

Ziętara był dziennikarzem śledczym "Gazety Poznańskiej" (wcześniej "Wprost" i "Gazety Wyborczej"). Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 r. w drodze do pracy. Kosmaty, prowadzący śledztwo w tej sprawie, zapowiedział także skierowanie w środę do sądu wniosku o aresztowanie podejrzanych. Wniosek o areszt uzasadnił groźbą mataczenia, charakterem zarzutu i zagrożeniem wysoką karą - taką samą jak za zabójstwo.

Jak powiedział Kosmaty podczas środowego briefingu, przebywanie podejrzanych na wolności mogłoby w niewątpliwy sposób wpłynąć na postępowanie.

Kosmaty, powołując się na dobro śledztwa, odmówił podania szczegółów sprawy. Podkreślił, że obszerne wyjaśnienia podejrzanych będą drobiazgowo weryfikowane.  Poinformował jedynie, że 56-letni Mirosław R. pochodzi z Poznania, a 46-letni Dariusz L. – z Warszawy. Obaj zajmują się działalnością gospodarczą. Dopytywany, czy mężczyźni byli ochroniarzami lub milicjantami, odmówił odpowiedzi. Dodał jedynie, że w śledztwie badany jest m.in. wątek udziału w zabójstwie byłych funkcjonariuszy SB.

Jak podała w środę "Gazeta Wyborcza" - powołując się m.in. na informacje z prokuratury – obaj podejrzani byli ochroniarzami i działali z polecenia podejrzanego w tej sprawie Aleksandra G. Według Gazety, śledczy wiążą Mirosława R. nie tylko z porwaniem Ziętary, ale także z tajemniczym samobójstwem innego ochroniarza Romana K., który razem z Mirosławem R. miał porwać Ziętarę.

Zatrzymanemu 4 listopada byłemu senatorowi Aleksandrowi G. krakowska prokuratura postawiła zarzut podżegania do zabójstwa Jarosława Ziętary. Podczas przesłuchania nie przyznał się on do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Za podżeganie do zabójstwa grozi kara od ośmiu lat więzienia do dożywocia. 6 listopada krakowski sąd aresztował Aleksandra G. do 4 lutego 2015 r. Zażalenie na to postanowienie złożył sam G. i jego obrońca; sąd rozpozna je w połowie grudnia.

Zdaniem prokuratury Aleksander G. podżegał do zabójstwa dziennikarza w czerwcu 1992 r. Mogło to mieć związek z zainteresowaniami w ramach tzw. dziennikarstwa śledczego Jarosława Ziętary różnego rodzaju działalnością gospodarczą, w tym tzw. szarą strefą.

Prowadząca początkowo śledztwo w tej sprawie poznańska prokuratura uznała, że Ziętara został uprowadzony i zamordowany; śledztwo dwukrotnie umarzano, bo nie udało się odnaleźć ciała. W kwietniu 2011 r. redaktorzy naczelni największych polskich gazet zaapelowali do władz i prokuratury o ujawnienie wszystkich okoliczności zaginięcia Ziętary i śledztwo w tej sprawie. Wcześniej apelowali o to członkowie Społecznego Komitetu "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary". Spowodowało to analizę śledztwa w Prokuraturze Generalnej i przekazanie go do Krakowa.

W toku śledztwa krakowska prokuratura zmieniła kwalifikację prawną z uprowadzenia na zabójstwo. Przemawiały za tym - zdaniem prokuratury - analiza materiału dowodowego, przyjęte na tej podstawie wersje śledcze oraz fakt, że nie ustalono miejsca pobytu zaginionego.

Prokuratura zbierała także informacje na temat niezidentyfikowanych zwłok znalezionych od września 1992 do grudnia 1993 na terenie kilku województw. Sprawdzono ok. 20 przypadków; w jednym przeprowadzono badania DNA, ale badane zwłoki nie były zwłokami Ziętary.

We wrześniu tego roku prokuratura ustaliła rysopis mężczyzny zza wschodniej granicy Polski, który może mieć związek z zabójstwem Ziętary. Jak informowano wtedy, na początku lat 90. XX w. mężczyzna ten był widywany w Poznaniu w towarzystwie polskiego biznesmena. Po zatrzymaniu Aleksandra G. prokuratura potwierdziła, że osoba widniejąca na portrecie pamięciowym była widziana w towarzystwie Aleksandra G.

tk/PAP

fot.


fot. Jarek.sledczy.pl

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook