Jedynie prawda jest ciekawa

Zarzuty dla prokuratora badającego katastrofę

27.10.2011

Prokurator Marek Pasionek, który nadzorował śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, otrzymał formalne zarzuty natury dyscyplinarnej.

W czerwcu br. szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski zawiesił Pasionka w związku z podejrzeniem ujawnienia przez niego tajemnic śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. W sprawie wszczęto postępowanie dyscyplinarne w NPW. Trwa śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie o ujawnienie tajemnicy służbowej ze śledztwa smoleńskiego.

Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie toczy się w sprawie "ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji stanowiącej tajemnicę służbową" (co zagrożone jest karą do trzech lat więzienia) oraz "rozpowszechniania publicznego wiadomości pochodzących z postępowania przygotowawczego" (zagrożenie do dwóch lat).

Pasionek - według niepotwierdzonych przez prokuraturę doniesień mediów - miał zwracać się nieoficjalnie do przedstawicieli USA, agentów CIA i FBI z ambasady w Warszawie, w sprawie dowodów przydatnych w śledztwie ws. Smoleńska i przekazać im część materiałów z polskiego postępowania. "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że miał też udzielać informacji ze śledztwa dziennikarzom "Naszego Dziennika" i "Rzeczpospolitej" oraz posłom PiS - o czym miałyby świadczyć jego bilingi.

Oddzielnie trwa śledztwo Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w sprawie "przecieku" do mediów informacji o sprawie Pasionka. Śledztwo trwa w sprawie, przesłuchujemy osoby, które miały dostęp do akt postępowania - powiedziała rzeczniczka prokuratury Renata Mazur.

Szef chciał się go pozbyć?

Zdaniem Cezarego Gmyza, dziennikarza śledczego „Rzeczpospolitej”, sprawa budzi wiele wątpliwości.

Marek Pasionek był jednym z najbardziej doświadczonych śledczych, miał wielkie zasługi w walce z zorganizowaną przestępczością. To jest człowiek oddany swojej pracy – mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info. Zaznacza, że po katastrofie smoleńskiej Pasionek wstał niemal od stołu, by lecieć do Rosji pracować nad śledztwem.

Gmyz zauważa, że sprawa prokuratora Pasionka może zakończyć się postawieniem mu zarzutów karnych. - Byłoby sprawą bardzo złą, gdyby tak zasłużony i dobry śledczy miał zasiąść na ławie oskarżonych pod zarzutami karnymi – tłumaczy dziennikarz.

Zdaniem Cezarego Gmyza sprawa Pasionka ma drugie dno. Za jego problemami stoi szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, gen. Krzysztof Parulski. On od samego początku chciał się pozbyć Pasionka z prokuratury. On jest bowiem ostatnim cywilem, pracującym w prokuraturze wojskowej – tłumaczy nasz rozmówca. Dodaje, że Pasionek był znanym krytykiem sposoby organizacji i pracy NPW. Krytykował szefostwo Prokuratury m.in. po tym, jak spędził bezczynnie ponad tydzień w Moskwie. Nie miał tam nic do roboty, ponieważ NPW źle przygotowała jego wyjazd – przypomina Gmyz.

Wiele wskazuje na to, że rzekome nadużycia, jakich miał się dopuścić Pasionek są tylko pretekstem, który wykorzystano, żeby odsunąć go od pracy.


IAR/PAP

[fot.arch.]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook