Jedynie prawda jest ciekawa

ZaPOmniane obietnice

05.10.2011

W relacjach z ostatnich podróży premiera Donalda Tuska po Polsce wyłania się obraz wielkiego zawodu Polaków. I nic dziwnego, o większości obietnic złożonych wyborcom szef rządu po prostu zapomniał.

Gdy w 2007 roku Platforma Obywatelska przejęła władzę, premier Donald Tusk wygłosił płomienne expose, w którym złożył Polakom szereg obietnic. Komentatorzy wyliczyli, że premier obiecał aż 195 zmian. Wśród nich znalazły się m.in. obietnice taniego państwa, rozwój społeczeństwa obywatelskiego, ułatwienia dla przedsiębiorców, rozwój infrastruktury, zmniejszenie deficytu publicznego, ułatwienia i obniżenia podatków, polepszenie służby zdrowia, dostęp do szerokopasmowego Internetu, zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Przez cztery lata rządów społeczeństwo obserwowało jednak głównie rozmywanie się kolejnych obietnic.

Największe rozgoryczenie rządami Platformy Obywatelskiej widać wśród polskich przedsiębiorców. To do nich partia rządząca kierowała swój przekaz. To na ich poparciu chciała budować swoją pozycję oraz dobrobyt polskiej gospodarki. Idąc do władzy Platforma zdawała się wiedzieć, że polscy przedsiębiorcy są w kraju obłożeni bardzo dużą liczbą ograniczeń oraz kłopotliwych wymogów administracyjnych. Uprościć system miała komisja Przyjazne Państwo. Jednak okazała się ona jedną z największych porażek sejmowych ostatnich lat. Początkowo kierowana przez Janusza Palikota stała się sceną barbarzyństwa parlamentarnego i wygłupów posła PO. Machał on publicznie gumowymi penisami i pił alkohol zamiast skupić się na pracy w Sejmie. Po jego odejściu z komisji, jej szefowanie przejął Adam Szejnfeld. Dziś dokonania komisji są żadne, a w wielu przypadkach jej działania stały się areną walk lobbystów, którzy chcieli wywalczyć korzystne dla siebie zmiany.

Przedsiębiorcom wcale nie działa się dziś łatwiej. Wręcz przeciwnie, rząd łamiąc swoje obietnice, postanowił wszystkich Polaków obłożyć wyższymi podatkami. Co ciekawe, partia odwołująca się do programu liberalnego, dokonała znaczącego skoku na kieszenie Polaków. I to dwukrotnie. Platforma Obywatelska nie mając pomysłu na naprawę finansów państwa postanowiła zwiększyć obciążenia podatkowe każdego obywatela. Podniosła w tym celu stawki podatku VAT. Wiele produktów i usług zostało obłożonych tym podatkiem po praz pierwszy. Co więcej, rząd zapowiedział de facto kolejne podwyżki. W nowelizacji znalazł się zapis mówiący, że jeśli polskie zadłużenie osiągnie poziom 55 procent PKB VAT pójdzie w górę. Wtedy Polska będzie miała najwyższą stawkę tej daniny w całej Unii Europejskiej. Zmiany w stawkach podatku pokazały jasno, że partia rządząca ma tylko jeden pomysł na poprawę sytuacji finansowej państwa – wyrwać od obywateli jak najwięcej. Często taktykę tę stosuje w sposób bardzo bezczelny. Rząd całkiem otwarcie przyznał, że zmiany wprowadzone w systemie emerytalnym były spowodowane gigantycznym deficytem w finansach państwa. Skala debetu była tak duża, że zagrażała wypłatom bieżących emerytur. PO postanowiła więc rozmontować system i zmniejszyć składkę odprowadzaną przez pracowników do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Ze zmniejszenia obciążeń podatkowych oraz ułatwień dla pracowników nic nie wyszło.

Miała być Europa, będzie wtopa?

Niewiele wyszło również z zapowiadanej rewolucji infrastrukturalnej. Rząd PO obiecywał, że przy okazji organizacji Euro 2012 Polska dogoni niemal kraje Zachodu. Nasze państwo miała opleść sieć dróg, autostrad oraz linii kolejowych. Rząd zapowiadał budowę stadionów i skok cywilizacyjny. Z biegiem czasu okazywało się, że kolejne inwestycje nie będą gotowe na czas, a w kilku miastach nie było nawet pewne, czy uda się zbudować stadiony. Nawet jeśli ze stadionami zdążymy, nie wiadomo, czy będzie jak na nie dojechać. Rząd w sposób bardzo nieudolny buduje bowiem autostrady, a poziom usług kolejowych jest coraz słabszy. O słabości polskiego budownictwa drogowego nie trzeba nikogo dziś przekonywać. Podobnie jest ze służbą zdrowia. Mimo szumnych zapowiedzi w opiece medycznej nie zmieniło się wiele na lepsze. Propozycje rządu w tej sprawie da się sprowadzić do próby przerzucenia odpowiedzialności za ten obszar na pacjentów i samorządy. Dziś fatalne owoce rządowych zaniedbań widzą na co dzień pacjenci, którzy starają się dostać do lekarzy.

„Weryfikacja obietnic rządzących jest naturalnym i niezbędnym elementem zdrowej debaty publicznej” – pisze Fundacja Republikańska. Jej eksperci w przygotowanej analizie obietnic wyborczych premiera Donalda Tuska wyliczyli, że ze 195 obietnic rząd zrealizował zaledwie 42 z nich. Nie zaczął realizować aż 50 procent z nich, losy 52 są wciąż niepewne. Druzgoczący dla rządzących raport pokazuje jasno, że premier swoich obietnic zdaje się nie przemyślał.

Premier Donald Tusk nie dotrzymał również innej obietnicy, związanej ze standardami politycznymi. W swoim expose zapowiedział, że PO odnowi polską politykę oraz wprowadzi wyższe standardy etyczne. Dziś te zapowiedzi brzmią jak kpina. Od 2007 roku mamy do czynienia ze stałą degeneracją zasad moralnych oraz łamaniem niepisanych zasad obowiązujących w polityce. Wszelkie granice systematycznie łamał Janusz Palikot, który lansowany był przez media oraz władze partii rządzącej. Skala haniebnych ataków na prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego świetnie pokazywała, co w praktyce oznaczają wyższe standardy w polityce za rządów PO. Upadek etyczny widoczny był również przy okazji kilku bardzo poważnych afer związanych z politykami PO oraz kompromitacji polskiego państwa w związku z katastrofą smoleńską. Jednak odpowiedzialność za niegodziwe praktyki i błędy polityków ugrupowania Tuska udało się rozmyć. Z poprawy standardów etycznych polskiej władzy więc wiele nie wyszło. Jednak nie powinno to dziwić, ponieważ Platforma Obywatelska przejęcie władzy zawdzięcza kłamliwej kampanii oszczerstw pod adresem konkurentów politycznych, których politycy PO oskarżali o budowę w Polsce totalitaryzmu. Platformę Obywatelską władza zepsuła jeszcze przed jej przejęciem.

Przez lata winą za zaniedbania i niepowodzenia rządu obarczany był prezydent Lech Kaczyński. Gdy prezydent zginął tragicznie w katastrofie smoleńskiej do wyborów prezydenckich stanął m.in. Bronisław Komorowski. Walcząc o prezydenturę prosił Polaków o poparcie, argumentując, że rząd potrzebuje 500 dni spokoju, by dokończyć zapowiadane reformy. Jednak okazuje się, że od wyborów prezydenckich rządowi Donalda Tuska udało się zrealizować jedynie o kilka obietnic więcej. To pokazuje skalę kłamstwa, jakimi przez lata karmił Polaków Tusk i jego koledzy. To nie prezydent Lech Kaczyński był hamulcowym dla tego rządu. Ten rząd i jego taktyka nieodpowiedzialnego rzucania słów na wiatr są hamulcami dla Polski.

Stanisław Żaryn
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook