Jedynie prawda jest ciekawa


Zakończyła się pierwsza rozprawa Katarzyny W.

18.02.2013

23 letnia kobieta oskarżona jest o zabójstwo swojej półrocznej córki Magdy. Dziś sąd w Katowicach odczytał zaznania oskarżonej.

Odczytaniem zeznań Katarzyny W. ze śledztwa zakończyła się w poniedziałek pierwsza rozprawa w jej procesie. 23-letnia kobieta odpowiada za zabójstwo półrocznej córki Magdy.

Oprócz uduszenia córki Katarzynie W. zarzucono zawiadomienie organów ścigania o niepopełnionym przestępstwie oraz tworzenie fałszywych dowodów, by skierować postępowanie przeciw innej osobie. Oskarżona w poniedziałek nie przyznała się do zarzucanych czynów. Skorzystała też z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Prokurator Zbigniew Grześkowiak nie przedstawił tego dnia pełnego, liczącego 180-stron aktu oskarżenia. Za zgodą stron odczytał sentencję oskarżenia oraz najważniejsze jego wnioski. Jak mówił, rzekome uprowadzenie małej Magdy było zręcznie zaaranżowanym spektaklem, a kluczowe w sprawie okazały się wyniki sekcji zwłok potwierdzające fakt uduszenia dziecka.

Głośna medialnie sprawa Katarzyny W. zaczęła się 24 stycznia 2012 r., gdy policja przekazała mediom informację o zaginięciu półrocznej dziewczynki z Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Ostatecznie na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.

Według śledczych kobieta przygotowywała plan zabicia córeczki co najmniej od 19 stycznia. Obciążają ją m.in. wpisy w wyszukiwarce internetowej - szukała informacji na temat zatrucia tlenkiem węgla, dochodzenia policyjnego w takich przypadkach oraz zasiłku pogrzebowego i pochówku dzieci. Matka Magdy wchodziła też na strony producentów trumien i zakładów pogrzebowych - wynika z aktu oskarżenia.

Według prokuratury Katarzyna W. chciała najpierw zatruć dziecko tlenkiem węgla. To jednak nie powiodło się. W dniu zbrodni miała rzucić córeczką o podłogę, a kiedy okazało się, że dziecko przeżyło, udusić je. Prok. Grześkowiak podkreślił m.in., że uduszenie dziecka nastąpiło przez celowe, 4-5 minutowe zatkanie dróg oddechowych.

"Wbrew twierdzeniu oskarżonej, że niesione przez nią na rękach sześciomiesięczne niemowlę odepchnęło się nagle od jej tułowia (#), po czym pokonało w powietrzu około metra i upadło na podłogę, gdzie po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza do płuc zmarło, wiemy dzisiaj (...), że śmierć Magdaleny W. była wynikiem celowego działania nakierowanego na pozbawienie jej życia" - zaakcentował prok. Grześkowiak.

Przed rozpoczęciem procesu obrońca Katarzyny W. z urzędu mec. Arkadiusz Ludwiczek ponowił i szczegółowo uzasadnił swój wcześniejszy wniosek o utajnienie procesu. Poparła go oskarżona. Sąd zdecydował jednak, że proces będzie jawny. Przewodniczący składu sędziowskiego Adam Chmielnicki zaznaczył, że jawność procesu "jest w istocie gwarancją kontroli społecznej". Nie wykluczył utajnienia poszczególnych części postępowania obejmujących np. relacje prywatne czy rodzinne oskarżonej oraz świadków.

Sąd zezwolił przedstawicielom radia i telewizji na dokonywanie nagrań obrazu i dźwięku z rozprawy - z wyjątkiem części dotyczącej rozpatrywania dowodów, np. wysłuchiwania zeznań świadków. Oznacza to zakaz obecności kamer i fotoreporterów podczas większości procesu.

Jak powiedział sędzia, sprawa ma charakter szczególny, a najważniejszą przesłanką jej jawności są skutki apelu oskarżonej o poszukiwanie rzekomo uprowadzonego dziecka. Sędzia przypomniał, że odpowiedź na ten apel była bardzo szeroka, ludzie wykazywali bezinteresowną solidarność, angażując się w poszukiwania. Dlatego społeczeństwo - jak zaznaczył sędzia - ma teraz prawo do poznania następstw sprawy. Sąd wskazał też na konieczność zakończenia spekulacji co do przebiegu objętych aktem oskarżenia wydarzeń oraz możliwego udziału w nich innych osób.

Mec. Ludwiczek przekonywał wcześniej, że w tej sprawie media odegrały już rolę - trudno określić, czy pozytywną, czy nie. Zaakcentował, że w prawie obowiązuje domniemanie niewinności. Jego zdaniem w akcie oskarżenia, który w pewnej części został upubliczniony, nie udało się uniknąć nadinterpretacji, które wypaczyły sens informacji procesowej. Innym argumentem obrońcy była możliwość zakłócenia przebiegu procesu poprzez wpływ przekazywanych z niego informacji na zeznania świadków.

Stanowisko obrony legło też u podstaw decyzji Katarzyny W. o odmowie złożenia zeznań i odpowiedzi na pytania. Sąd odczytał więc część jej wyjaśnień złożonych podczas śledztwa. Dotyczyły one m.in. wyjaśnień dotyczących dnia śmierci jej córki, m.in. samego, jak przekonywała prokuratorów, upadku dziecka. Katarzyna W. mówiła, że nie wie, dlaczego nie szukała pomocy, że próbowała sama ratować dziecko, że była zdezorientowana. Podkreśliła, że dziecko pochowała pod wpływem impulsu, by nie zostało poddane sekcji.

"Ta cała historia z porwaniem, to za dużo razy kiwnęłam głową, że tak" - przekonywała śledczych kobieta. "Ja wiem, że to moja wina, moja nieuwaga. To była perełka całej rodziny, ja ją kochałam Ja o to dziecko walczyłam" - podkreślała w zeznaniach Katarzyna W. Treść swoich notatek - wykorzystanych potem w akcie oskarżenia - tłumaczyła w zeznaniach m.in. wahaniami nastroju podczas ciąży. Akcentowała, że miała też inne notatki - pozytywne, również z modlitwami.

W niektórych odpowiedziach na pytania śledczych oskarżona sugerowała, że wpisane w internetową wyszukiwarkę pytania m.in. "czy można zabić bez śladów" mogą być związane np. z jednym z oglądanych przez nią filmów, a hasła dotyczące śmierci przez zaczadzenie - niesprawnymi piecami w mieszkaniu. Katarzyna W. co najmniej raz zaprzeczyła też, by wchodziła na strony internetowe związane m.in. Z kremacją i pochówkiem niemowląt.

Po zakończeniu rozprawy mec. Ludwiczek mówił dziennikarzom, że jego zdaniem w procesie zarzut zabójstwa nie powinen się utrzymać. Dopytywany odwołał się do wyjaśnień Katarzyny W., która twierdzi, że doszło do przypadkowej śmierci jej córki i zasygnalizował, że istotne będą wyjaśnienia oskarżonej. Choć mecenas nie chciał powiedzieć, czego będą dotyczyły, wykluczył, by mogły przenieść odpowiedzialność na kogoś innego. Obrońca nie wykluczył też powołania w toku procesu nowych, nieprzesłuchiwanych przez prokuraturę świadków, a także biegłych.

Po przedstawieniu jawnej części zeznań Katarzyny W. w poniedziałek sąd odczytał - już bez udziału dziennikarzy - wyjaśnienia, których jawność wyłączono. Na następnej rozprawie 4 marca ma się rozpocząć przesłuchiwanie świadków. Prawdopodobnie pierwszym z nich będzie Krzysztof Rutkowski. Kolejne terminy rozpraw wyznaczono na 18 marca, 2 kwietnia i 15 kwietnia; wszystkie mają odbywać się w mniejszej z dwóch sal na terenie koszar policyjnych oddziałów prewencji w Katowicach.

W poniedziałek - ze względu na ogromne zainteresowanie mediów - rozprawę przeprowadzono w większej sali, przygotowanej pod kątem spraw dotyczących m.in. przestępczości zorganizowanej. Sąd, wydając jednorazowe przepustki, limitował liczbę relacjonujących proces dziennikarzy do 84. W mniejszej sali będzie mogła zmieścić się 38-osobowa publiczność, sąd będzie wydawał przepustki na podstawie już złożonych wniosków.

PAP, lz

[fot: PAP, Andrzej Grygiel]

Warto poczytać

  1. lgbt23072018 23.07.2018

    Lewicowi aktywiści sprofanowali warszawski kościół św. Anny?

    Prezes Młodzieży Wszechpolskiej poinformował na Twitterze o złożonym do prokuratury zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez aktywistów LGBT.

  2. szczerba23072018 23.07.2018

    Poseł Szczerba będzie miał kłopoty? Prokuratura zawiadomiona o możliwości popełnienia przestępstwa

    W związku z ujawnieniem danych personalnych policjantów i falą gróźb kierowanych w stosunku funkcjonariuszy oraz ich rodzin Komendant Główny Policji złoży zawiadomienie do prokuratury - zapowiedział w poniedziałek rzecznik KGP Mariusz Ciarka.

  3. 1270kgrobyu 23.07.2018

    Skandal! Hieny cmentarne obrabowały groby polskich żołnierzy pod Lwowem

    To raczej nie jest rosyjska prowokacja, przejaw nienawiści ze strony ukraińskich nacjonalistów tylko zwykła, ale jakże ordynarna bandycka grabież. Jak informuje „Nasz Dziennik” na lwowskich i podlwowskich cmentarzach rozkopywane i bezczeszczone są groby polskich żołnierzy

  4. berlin23072018 23.07.2018

    Makabryczne sceny w Berlinie. Nieznani sprawcy podpalili dwóch bezdomnych

    Dwaj nieznani sprawcy oblali w niedzielę późnym wieczorem płynem i podpalili dwóch bezdomnych oraz ich dobytek na stacji kolei miejskiej Schoeneweide w Berlinie. Zaatakowani doznali ciężkich poparzeń i przebywają w szpitalu - podała w poniedziałek policja.

  5. powroclaw23072018 23.07.2018

    Platforma Obywatelska rezygnuje z Ujazdowskiego. W zamian poprze Sutryka

    PO wycofuje poparcie dla kandydata na prezydenta Wrocławia Kazimierza M. Ujazdowskiego - poinformował w poniedziałek szef PO Grzegorz Schetyna. Zapowiedział, że wspólnego kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta miasta wskaże Nowoczesna.

  6. 1270kacperer 23.07.2018

    K.Płażyński: chcę być prezydentem Gdańska otwartym na wszystkie głosy

    Chcę być prezydentem otwartym, który będzie wsłuchiwał się we wszystkie głosy bez względu na przynależność partyjną i ideową - zadeklarował w poniedziałek w wywiadzie dla "Radia Gdańsk" kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska, Kacper Płażyński

  7. 1270lunapark 22.07.2018

    Dramat na wesołym miasteczku w Polsce. Zginął chłopiec

    9-letni chłopiec zmarł po wypadku, do jakiego doszło w niedzielę w wesołym miasteczku w Szczytnie (Warmińsko-mazurskie). Według policji do wypadku doszło w wyniku awarii karuzeli. Lunapark zamknięto.

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook