Jedynie prawda jest ciekawa

Zakaz handlu w niedzielę. Podpisy w całej Polsce

09.08.2016

We wtorek w Olsztynie, podobnie jak w kilkunastu innych miastach Polski, odbywa się uliczna zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Aby projektem zajął się Sejm, do końca sierpnia trzeba zebrać 100 tysięcy podpisów.

Jak powiedział PAP we wtorek przewodniczący Zarządu Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ Solidarność Józef Dziki, podpisy zbierane są w miejscach, gdzie gromadzi się, czy przemieszcza najwięcej ludzi, np. w Olsztynie na głównym dworcu kolejowym. W innych miastach w regionie podpisy zbierane są w miejscach, które ustalili przewodniczący struktur lokalnych związku, informacje o miejscach podane są w ogłoszeniach, ponadto podpisy zbieramy także w siedzibie związku w Olsztynie i siedzibach lokalnej Solidarności - podkreślił Józef Dziki.

Pytany, czy ludzie chętnie podpisują się pod pomysłem ograniczenia handlu w niedzielę, odpowiedział, że reagują różnie.

"Część chętnie podpisuje listę, popierając projekt, a są i tacy, którzy +nie widzą nic poza czubek własnego nosa+, nie widzą tego, że są tysiące pracowników w handlu, którzy w niedzielę nie mogą spędzić wolnego czasu wspólnie z rodziną, czy też nie mogą uczestniczyć w niedzielnych uroczystościach w kościele" - wskazał przewodniczący Dziki.

Jak dodał, do tej pory w regionie zebrano około 2 tysięcy podpisów.

Mieszkaniec Olsztyna 49-letni Dariusz Budziński uważa, że zakaz jest sprzeczny z zasadą prowadzenia swobodnej działalności gospodarczej.

"Ja pracuję cały tydzień, mam nienormowany czas pracy i zdarza się, że tylko w niedzielę mam możliwość zrobienia dużych zakupów. Być może rozwiązaniem sytuacji byłoby odpowiednio wyższe wynagradzanie pracowników pracujących w handlu w niedzielę i święta, jako rekompensata za konieczność pracy w czasie, gdy inni mają wolne" - powiedział PAP mieszkaniec Olsztyna.

Z kolei 74-letnia mieszkanka Olsztyna Genowefa Kryszk powiedziała PAP, że niedziela powinna być dniem poświęconym rodzinie. "Żal mi tych ludzi, którzy w niedzielę muszą stać za ladą albo siedzieć w kasie, zamiast poświęcić czas dla dzieci i wnuków" - wyjaśniła emerytka.

Z informacji przekazanej we wtorek PAP przez biuro prasowe urzędu miasta w Olsztynie wynika, że rynek handlowy Olsztyna to rynek regionalny, obsługujący zarówno mieszkańców miasta, jak i okolicznych miejscowości satelickich. W stolicy Warmii i Mazur znajdują się obiekty handlowe w różnorodnych lokalizacjach i o różnym przeznaczeniu - od targowisk, przez lokalne pawilony handlowe, hiper i supermarkety oraz dyskonty, których jest ponad 25, po centra handlowe i sklepy przy głównych ulicach.

Łącznie w sektorze "handel detaliczny" w mieście działa ok. 2,7 tys. podmiotów gospodarczych. Nowoczesne obiekty handlowe mają łączną powierzchnię ok. 121 tys. metrów kwadratowych powierzchni najmu. Do największych galerii handlowych należą, zlokalizowana w ścisłym centrum, galeria Aura oraz w południowych dzielnicach Olsztyna Galeria Warmińska.

Jak wynika z informacji przekazanych przez olsztyński magistrat, nasycenie powierzchnią handlową w Olsztynie pozostaje na średnim poziomie w porównaniu z innymi miastami podobnej wielkości, wynosi około 700 metrów kwadratowych powierzchni na 1 tysiąc mieszkańców, co wskazuje - jak oceniają urzędnicy - na możliwości dalszego rozwoju rynku. Według danych urzędu miasta Olsztyn jest stosunkowo zasobny pod względem siły nabywczej, stanowiącej 114,4 proc. średniej krajowej. Każdy z mieszkańców miasta dysponuje średnio kwotą 29,3 tys. złotych rocznie.

"Co do decyzji o lokalizacji sklepów wielkopowierzchniowych, to ta sprawa jest uregulowana prawnie. Zgodnie z prawem sklep wielkopowierzchniowy może być budowany wyłącznie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W Olsztynie nie mamy nowych terenów spełniających takie wymagania. Handel wielkopowierzchniowy będzie się koncentrował tylko w tych miejscach, w których jest już ulokowany" - wyjaśnił PAP Patryk Pulikowski z biura prasowego urzędu miasta w Olsztynie.

Prawie 700 podpisów pod projektem ustawy o zakazie handlu w niedzielę zebrano w Gdańsku i w Gdyni. Według inicjatorów przeciwko zakupom w tym dniu opowiadały się głównie kobiety, zwłaszcza matki, natomiast mężczyźni w wieku produkcyjnym i młode kobiety byli przeciwko ograniczeniom.

W Regionie Gdańskim podpisy zbierano od godz. 11 do godz. 13 w Gdańsku na Długim Targu przy fontannie Neptuna oraz przy Galerii Bałtyckiej we Wrzeszczu, a w Gdyni na bulwarze nadmorskim.

Odpowiedzialna w Regionie Gdańskim za akcję zbierania podpisów, Iwona Osenkowska podała PAP, że podczas dwugodzinnej akcji w Gdańsku i w Gdyni zebrano prawie 700 podpisów. Według niej akcja przebiegała w przyjaznej atmosferze i nie zanotowano nieprzyjemnych incydentów.

Zbierający podpisy przy Fontannie Neptuna na Długim Targu w Gdańsku Tadeusz Grubich z gdańskiej Solidarności wskazał, że inicjatywę popiera dużo ludzi. "Popierają werbalnie albo podpisują się pod projektem ustawy, biorą ulotki informacyjne" - dodał. "Najbardziej chyba rozumieją i popierają inicjatywę rodziny, matki z małymi dziećmi, które wolą spędzać czas z najbliższymi, a nie siedzieć na kasie w hipermarkecie" - tłumaczył. Zauważył, że przeciwko zakazowi opowiadają się głównie mężczyźni, zwłaszcza ci którzy pracują w niedziele.

Pani Dorota z Gdyni, która w centrum Gdańska złożyła swój podpis pod inicjatywą ograniczającą handel w niedziele, powiedziała PAP, że kiedyś pracowała w hipermarkecie i bardzo jej brakowało wolnych niedziel. "Ciężko jest, jak się musi pracować w weekendy" - tłumaczyła. Nie sądzi, aby ograniczenie handlu w niedziele spowodowało redukcję zatrudnienia. "Ludzie kiedyś te zakupy muszą zrobić, te pieniądze będą wydane i można np. zwiększyć liczbę osób pracujących w handlu w piątek czy w sobotę" - dodała.

Pani Agnieszka z Gołdapi, która także popiera inicjatywę związku, zauważyła, że ona osobiście ma dużo wolnego czasu i jest w stanie zrobić zakupy w tygodniu, ale większość ludzi pracujących niestety jest zmuszona robić zakupy w niedzielę.

Z kolei pan Daniel z Białegostoku jest przeciwny ograniczaniu handlu w niedzielę. "Niektórzy w tygodniu nie są w stanie zrobić zakupów, a poza tym są ludzie, którzy lubią spędzać niedziele np. robiąc zakupy" - argumentował. Uważa, że jeżeli zatrudnionym w handlu nie odpowiadają pracujące niedziele, to mogą przecież zmienić miejsce pracy.

"Dla mnie niedziela jest często jedynym dniem, kiedy mogę zrobić większe zakupy" - tłumaczyła pani Ania z Gdańska. Pan Marek z Gdańska mówił, że denerwuje go pomysł ograniczenia handlu w niedzielę. "Jeżeli ja cały tydzień, od poniedziałku do soboty pracuję, to kiedy mam pójść z rodziną na zakupy" - pytał. Uważa, że jak ktoś nie chce, to niech nie idzie w tym dniu do sklepu. "Nie zrozumie osób pracujących ktoś, kto nie pracuje" - dodał. Ocenił, że "zwolennicy ograniczenia handlu w niedzielę często w ogóle nie pracują".

Przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność Alfred Bujara podał PAP, że w Polsce w handlu zatrudnionych jest ok. miliona osób, z tego ok. 350 tys. w placówkach wielkopowierzchniowych i dyskontowych. Podał, że w każdą niedzielę pracuje ok. 250-280 tys. osób, głównie kobiet.

Jak podaje GUS, na koniec 2014 r. szacowana liczba sklepów w Polsce wyniosła prawie 355 tysięcy. Wielkość powierzchni sprzedażowej to ok. 34 964 tys. m kw.

Według GUS, w 2014 r. w woj. Pomorskim było 20,5 tys. sklepów o łącznej powierzchni ponad 2 milionów m kw. W województwie było 38 hipermarketów, 402 supermarkety, dwa domy towarowe i 9 domów handlowych.

Co najmniej 200 kolejnych podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele przyniosła wtorkowa zbiórka na rynku w Katowicach. To jedno z szeregu miast, w których swoją akcję nagłaśniał tego dnia związek zawodowy Solidarność.

"Mieliśmy mikrofon, przechodnie słyszeli nas, podchodzili sami, podpisywali. Wśród nich było wielu pracowników, którzy - odpowiadając na nasze pytania - deklarowali, że chcą mieć wolne niedziele" - powiedział PAP przewodniczący krajowego sekretariatu banków, handlu i ubezpieczeń Solidarności Alfred Bujara.

Akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy ograniczającej handel w niedziele rozpoczęła się w czerwcu. Aby projektem zajął się Sejm, do końca sierpnia trzeba zebrać 100 tys. podpisów. "Nie mam wątpliwości, że to się uda. Zależy mi, żeby tych podpisów było jak najwięcej, bo to siła przetargowa w parlamencie" - zaznaczył Bujara.

Podkreślił, że wtorkowa skoordynowana uliczna zbiórka w wielu miastach Polski służyła przypomnieniu opinii publicznej o inicjatywie i dotarciu do jak największej liczby obywateli, również pracowników handlu.

Katowice i otaczająca to miasto konurbacja to jeden z największych, choć rozproszonych regionalnych rynków handlu w Polsce. Według danych międzynarodowej firmy doradczej Colliers International w ub. roku w całej konurbacji (2,2 mln mieszkańców) powierzchnia najmu w ponad 40 centrach handlowych wynosiła ok. 1,1 mln m kw., kolejne ponad 50 tys. m kw. znajdowało się w budowie.

Nasycenie powierzchnią handlową według raportu Colliers wynosiło w konurbacji katowickiej ponad 500 m kw. na tysiąc mieszkańców, a siła nabywcza mieszkańców Katowic wynosiła 33 649 zł per capita (131 proc. średniej krajowej).

Obok Solidarności i innych związków w zbiórkę ws. ograniczenia handlu w niedziele angażują się też organizacje społeczne i katolickie, stowarzyszenia oraz organizacje zrzeszające pracodawców z branży handlowej w tym m.in. Polska Grupa Supermarketów, Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług czy Kongregacja Przemysłowo-Handlowa.

Ponad 100 osób złożyło we wtorek we Wrocławiu podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele.

Jak powiedział PAP Janusz Wolniak z dolnośląskiej Solidarności, akcja zbierania podpisów prowadzona jest już od dwóch miesięcy. "Dziś podpisy były zbierane w miastach, gdzie siedziby mają regionalne struktury związku" - mówił.

Wolniak poinformował, że w ciągu czterech godzin pod obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele podpisało się we Wrocławiu ponad 100 osób. "Brałem udział w wielu akcjach związkowych i mogę ocenić, że w przypadku tej inicjatywy spotkałem się z dużym poparciem społecznym. Przeprowadziliśmy badania w sklepach wielkopowierzchniowych i tylko 5 proc. Pracowników chce tam pracować w niedziele" - powiedział PAP związkowiec.

Wcześniej podpisy po projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele były zbierane m.in. w zakładach pracy i na ternie parafii. Aby projektem zajął się Sejm, do końca sierpnia trzeba zebrać 100 tys. podpisów. "W ciągu dwóch miesięcy na Dolnym Śląsku udało się zebrać kilka tysięcy podpisów" - powiedział Wolniak.

Mieszkańcy Wrocławia, z którymi rozmawiała PAP, w większości przypadków popierają inicjatywę ograniczenia handlu w niedzielę. Cześć z nich podkreśla jednak, że wprowadzanie nowych rozwiązań nie powinno wiązać się z bezwzględnym zakazem handlu. "Jeśli ktoś chce, to powinien mieć możliwość pracowania" - powiedziała PAP jedna z kobiet.

W projekcie ustawy ograniczającej handel w niedziele znalazły się liczne wyjątki. Czynne w tym dniu będą mogły być m.in. stacje benzynowe, piekarnie, sklepy usytuowane na dworcach kolejowych i lotniskach czy kioski z prasą. Handlować będą mogły być również małe, osiedlowe sklepy pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Autorzy projektu ustawy zakładają, że to właśnie drobni sklepikarze, obok pracowników handlu, najbardziej skorzystają na nowych przepisach.

Projekt przewiduje też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie oraz Wielkanoc, a także w okresach, w których organizowane są wyprzedaże.

Według Bujary wpływy budżetowe z tytułu opodatkowania sprzedaży produktów spożywczych i napojów bezalkoholowych miałyby dzięki zmianie prawa wzrosnąć o ponad 1,4 mld zł. Wpływy z podatków z gastronomii oraz usług rozrywkowych i rekreacyjnych, gdzie mieliby się przenieść obecnie robiący w niedzielę zakupy, związkowcy oszacowali na kolejne 400 mln zł.

We Wrocławiu jest ponad 20 dużych centrów handlowych i ponad 100 super i hipermarketów.


ak/PAP

[fot. PAP/Andrzej Grygiel]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook