Jedynie prawda jest ciekawa

Wznowiono proces Kaczyński kontra Radio ZET

21.11.2011

Wbrew zapowiedziom sąd nie wydał w poniedziałek wyroku w procesie, jaki Jarosław Kaczyński wytoczył Radiu ZET za opublikowanie sondażu, z którego wynikało, że 43 proc. Polaków popierało latem br. decyzję sądu o wysłaniu lidera PiS na badania psychiatryczne.

Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował otworzyć przewód i wezwać Kaczyńskiego na rozprawę 15 grudnia pod rygorem pominięcia jego zeznań. Adwokat lidera PiS już wcześniej zapowiadał, że nie będzie on zeznawał (powód nie ma takiego obowiązku).

Latem br. w mediach głośno było o decyzji stołecznego sądu o przeprowadzeniu badań stanu psychicznego lidera PiS na potrzeby prywatnego procesu karnego, jaki Kaczyńskiemu wytoczył Janusz Kaczmarek, b. szef MSWiA w rządzie PiS, za nazwanie go "agentem-śpiochem". Zanim sąd wycofał się z tych badań, Radio ZET w lipcu opublikowało zamówiony przez siebie sondaż, z którego wynikało, że 43 proc. Polaków popiera decyzję o wysłaniu Kaczyńskiego na badania, a 41 proc. uważało ją za złą. Informację tę portal radia opatrzył zdjęciem Kaczyńskiego ze zdziwioną miną i podniesionymi brwiami.

Kaczyński pozwał radio i spółkę będącą jego właścicielem za naruszenie prywatności (informacją o sondażu) oraz naruszenie czci (bo na zdjęciu wyszedł "niefortunnie", a internauci komentowali, że już sama ta fotografia uzasadnia jego badania). Żądał przeprosin w Radiu ZET i na jego portalu, nie wnosił roszczeń finansowych. W pozwie podnosi się, że nie było bezpośredniego związku informacji Radia ZET z działalnością publiczną Kaczyńskiego.

Nie ma w naszej kulturze zgody na "wchodzenie z butami" w zdrowie innych osób, nawet gdy są osobami publicznymi - mówił pełnomocnik powoda mec. Bogusław Kosmus. My podważamy dopuszczalność prowadzenia spekulacji na temat zdrowia psychicznego powoda - oświadczył.

Strona pozwana wnosi o oddalenie pozwu, powołując się na interes publiczny, który chroni działania pozwanych, bo sondaże są elementem debaty publicznej. Pełnomocnik pozwanych mec. Tomasz Gałczyński argumentował, że informacje radia były prawdziwe, dziennikarze mieli w zaistniałych okolicznościach prawo do opublikowania sondażu, a sam Kaczyński ujawniał mediom swe pisma procesowe w sprawie badań.

By nie przegrać procesu o ochronę dóbr osobistych pozwany musi dowieść prawdziwości swych twierdzeń bądź przynajmniej wykazać, że nie działał bezprawnie, bo stał za nim interes publiczny. W procesie karnym to strona oskarżająca musi przedstawić dowody winy podsądnego.

PAP

[fot.sxc.hu]
CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook