Jedynie prawda jest ciekawa

Wyrok w aferze bakszyszowej

14.11.2011

W poniedziałek Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie skazał zarazem jednego z uniewinnionych od zarzutów korupcji na 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu za nielegalne posiadanie broni. Wyrok jest nieprawomocny; prokurator zapowiada apelację.

Był to już drugi wyrok WSO wobec siedmiu oskarżonych w "aferze bakszyszowej". Wyszła ona na jaw, gdy w lutym 2005 r. aresztowano dwóch Polaków wracających z Iraku. Znaleziono przy nich 90 tys. dolarów - o wiele więcej niż mogli zaoszczędzić. Byli oni z grupy CIMIC (współpracy cywilno-wojskowej), zajmującej się m.in. doborem prac przy odbudowie prowincji Babil i Diwanija oraz wyborem wykonawców. Po ujawnieniu sprawy zapowiedziano, że kolejne kontrakty będą podpisywane w obecności oficerów Żandarmerii Wojskowej i kontrwywiadu wojskowego.

Według prokuratury wojskowej żołnierze III zmiany polskiego kontyngentu w Iraku mieli pobierać do 10 proc. wartości danego kontraktu od irackich przedsiębiorców, którym potem "umożliwiano" wygrywanie przetargów na odbudowę infrastruktury przez m.in. fałszowanie ich ofert. Polacy mieli zagarnąć w sumie ok. 780 tys. dolarów. Oskarżeni odpierali zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej znacznej wartości, za które grozi do 12 lat.

Jeszcze w 2005 r. siedmiu oskarżonych żołnierzy dobrowolnie poddało się karze przed WSO - od 2,5 roku więzienia bez zawieszenia do 1,5 roku więzienia w zawieszeniu plus grzywny. W 2006 r. zapadły zaś wyroki skazujące siedmiu oskarżonych, którzy nie poddali się karze, na kary od 4 do 2,5 lat więzienia, ograniczenia wolności, wydalenie z wojska oraz grzywny powyżej 200 tys. zł. WSO podkreślał, że grzywny mają doprowadzić do tego, by podsądni nie skorzystali z owoców przestępstwa.

W wyniku apelacji oskarżonych w 2007 r. Sąd Najwyższy jednak uchylił ten wyrok. Nakazał WSO ponowny proces, z poleceniem zbadania m.in. działań w tej sprawie Wojskowych Służb Informacyjnych, co do których legalności - jak ocenił SN - "można mieć bardzo poważne wątpliwości". Za nierealne SN uznał ponadto, by sposób gospodarowania pochodzącymi od USA środkami będącymi w dyspozycji CIMIC był oceniany przez pryzmat polskich przepisów o przetargach.

Ponowny proces ruszył w 2008 r. Odbyły się 43 rozprawy, zgromadzono 77 tomów akt. Prokurator wniósł dla głównego oskarżonego, płk. rez. Mariusza S., który dowodził grupą CIMIC, o karę 3 lat więzienia, 245 tys. zł grzywny i o przepadek "uzyskanych korzyści". Mówił, że S. obciążają zeznania świadków. Dla mjr. rez. Tomasza K., który odpowiadał za przydzielanie kontraktów, prokurator zażądał 2 lat więzienia, 90 tys. zł grzywny i utraty korzyści.

Wobec tłumacza języka arabskiego Saida al-K. prokurator chciał 2 lat więzienia, 200 tys. zł grzywny i utraty korzyści. Zdaniem oskarżyciela jako szef grupy tłumaczy był on pomocny w procederze, bo znał mentalność Irakijczyków, z którymi Polacy "krępowali się rozmawiać o bakszyszach". Dla Wojciecha S. (był cywilem) oskarżenie wnosiło o 2 lata więzienia i 172 tys. zł grzywny. Osoby, które przepisywały fałszowane oferty przetargowe - dwaj porucznicy Jarosław R. i Dominik K. oraz
st. sierż. sztab. Wit C. - powinny, według prokuratury, dostać kary roku ograniczenia wolności oraz przepadku korzyści. Cała ta trójka nadal jest w wojsku.

Obrona wnosiła o uniewinnienie lub o kary w zawieszeniu. Obrońcy podkreślali, że III zmiana kontyngentu dostała od poprzedniej listę przedsiębiorców, którzy "mają wygrywać przetargi". Dowodzili, że wszystko działo się za wiedzą WSI. Mówili, że świadkowie oskarżania są niewiarygodni, a ława oskarżonych za krótka. Nie ustalono też, kto wręczał Polakom korzyści majątkowe. "Tam była wojna wywołana przez USA, w której Polacy uczestniczyli, narażając życie i zdrowie. Oskarżeni
służyli dla kraju; podziękowano im procesem" - mówił mec. Jacek Krupa. Dodał, że USA nie przekazały Polsce oryginałów dokumentów przetargów, które "zostały rozliczone bez uwag przez władze USA".

WSO uznał, że nie ma dowodów korupcji Mariusza S., Saida al-K. i Wojciecha S. Sąd uznał, że obciążają ich tylko pomówienia tych, którzy poddali się już karze. "Te osoby miały bardzo poważny interes procesowy w obciążaniu jak największej liczby osób w pobieraniu tych korzyści, bo wiadomo, że wtedy kwota się rozkłada na więcej osób; jest mniejsza kara i trzeba będzie mniej oddać" - mówił sędzia Mirosław Kolanowski. Dlatego wyjaśnienia tamtych osób sąd uznał za niewiarygodne.

Wyrok dla Tomasza K. (m.in. na zapłatę 80 tys. zł grzywny i przepadek uzyskanych przezeń ponad 140 tys. zł) sąd uzasadnił faktem przyznania się przezeń do przyjęcia 33 tys. tys. dolarów oraz szczególnej szkodliwości jego czynu. "Oskarżony wykonywał zaszczytne obowiązki; powinien sławić chlubę i honor polskiego żołnierza w ten sposób, że pomagał odbudowywać ze zniszczeń kraj, ale, niestety, się temu sprzeniewierzył przez osiąganie korzyści" - mówił sędzia. Karę T. zawieszono na 5 lat, bo część pieniędzy oddał dobrowolnie po zatrzymaniu w 2005 r.; zobowiązał się też do zwrotu reszty po prawomocnym wyroku.

Sprawy trzech ostatnich podsądnych sąd umorzył z powodu znikomej szkodliwości społecznej. Według sądu nie dało się wykazać, by mieli oni świadomość, że przepisywanie ofert ma na celu przestępstwo. Zarazem sąd orzekł przepadek na rzecz państwa uzyskanych przez nich po 5 tys. dolarów.    

Kilku oskarżonych wyraziło satysfakcję z wyroku, ale odmówili rozmowy z dziennikarzem PAP. Wyroku nie chcieli też komentować obrońcy. Nie odpowiedzieli również na pytanie PAP, czy ich zdaniem WSO zbadał - jak nakazał mu SN - działania WSI w całej sprawie. Jedyne zdanie poświęcone WSI w ustnym uzasadnieniu wyroku dotyczyło faktu, że oficerowie służb zasiadali w komisjach przetargowych.

PAP
[fot. sxc.hu]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook