Jedynie prawda jest ciekawa

Wymiar sprawiedliwości nie ulega wpływom politycznym

11.02.2014

Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w sprawie Mariusza T. sąd i prokuratura zareagowały prawidłowo: Wymiar sprawiedliwości pokazał, że nie ulega wpływom politycznym.

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie poinformował, że nie rozpatrzy we wtorek zażalenia dyrektora aresztu na decyzję o braku tymczasowej izolacji Mariusza T.; akta nie dotarły jeszcze do sądu, a sędziowie przed rozpoznaniem sprawy chcą je gruntownie poznać. Z kolei prokuratura poinformowała, że na razie nie znajduje podstaw do wszczęcia śledztwa ws. materiałów znalezionych w celi T., ani tym bardziej do przedstawienia mu zarzutów. Trwają natomiast czynności sprawdzające w tej sprawie.

Według byłego ministra sprawiedliwości w sprawie Mariusza T. było sporo zamieszania i nawet doświadczeni prawnicy nie potrafili przewidzieć tego, co się stanie.

- Moim zdaniem sąd i prokuratura zareagowały prawidłowo. Nie można niczego robić w pośpiechu. Nie może być też tak, że łamie się procedury po to, żeby pokazać społeczeństwu, że coś zostało zrobione na siłę - powiedział Ćwiąkalski.

- Nie dziwię się, że sąd apelacyjny odmówił rozpoznania wniosków, skoro nie doręczono pełnomocnikowi choćby zażalenia dyrektora zakładu karnego. Najpierw trzeba wypełnić procedury, a potem rozpatrywać te wnioski - powiedział Ćwiąkalski.

- Wymiar sprawiedliwości pokazał, że nie ulega wpływom politycznym. Mam osobistą satysfakcję, że prokuratura przestała podlegać ministrowi sprawiedliwości, bo przypuszczam, że gdyby podlegała, byłaby pokusa, żeby prokuratura zachowała się jednak inaczej - powiedział Ćwiąkalski.

- Jesteśmy obserwowani przez świat, może nie cały, ale przynajmniej przez część Europy i gdyby w Polsce doszło do łamania procedur, pewnie skończyłoby się to w Europejskim Trybunale Praw Człowieka - dodał.

Według niego policja zrobi wszystko, by Mariusz T. będąc na wolności nie zrobił krzywdy komukolwiek.

- Zresztą i sam T. jest mocno przestraszony, bo nawoływania do linczu, do samosądu, choćby w internecie, muszą na nim robić jakieś wrażenie. Trudno sobie wyobrazić, żeby wyszedł na ulicę i nagle chciał się prezentować jako T. Jestem przekonany, że w czasie, kiedy będzie na wolności, nic nikomu nie zrobi, bo jego telefon zapewne będzie na podsłuchu i będzie obserwowany 24 godziny na dobę - mówił b. minister sprawiedliwości.

Ćwiąkalski powiedział, że to do prokuratury, która prowadzi postępowanie sprawdzające, będzie należeć wyjaśnienie, w jaki sposób materiały pornograficzne znalazły się w celi Mariusza T. I dlaczego nie znaleziono ich w całości podczas pierwszego przeszukania.

- Funkcjonariusze Służby Więziennej odpowiadają za to, że cele są regularnie przeszukiwane, a jeżeli są przeszukiwane, to takie materiały powinny być ujawnione. W 2012 r. znaleziono podobne materiały i wtedy nikt nie zawiadamiał prokuratury. Pytanie, czy wtedy popełniono błąd czy teraz? Wtedy nie zawiadamiając, a teraz zawiadamiając - mówił Ćwiąkalski.

PAP

[FOTO: PAP/Darek Delmanowicz]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook