Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wybuchy, których „nie było”...

12.05.2014

Słyszeliśmy wybuch – mówią świadkowie tragedii smoleńskiej, które publikuje zespół smoleński w czwartą rocznicę tragedii. Tymczasem rządowi propagandyści wciąż przekonują, że o żadnej eksplozji nie może być mowy. Jak to tłumaczyć?

„Usłyszałem dźwięk silnika jakiegoś samolotu, następnie przytłumiony huk, niejako trzask. W tym też momencie dostrzegłem ciemniejszy punkt we mgle, jakby dym, po czym w mgnieniu oka pojawiła się tam kula ognia, która zapadła się do środka i zniknęła” - mówi Aleksander, mieszkaniec bloku naprzeciwko radiolatarni stojącej w Smoleńsku. Inny świadek, Irena - dozorczyni i mieszkanka bloku naprzeciwko radiolatarni – tłumaczy, że „słyszała świst i eksplozję, a chwilę później kosmiczny dźwięk silnika, który zaczął słabnąć”.

Anatolij Żujew wskazuje na podobny obraz. „Staliśmy na skraju garaży. Niczego nie było widać, ani samolotu, ani nic, a dźwięk samolotu taki równy, piękny, miękki. Odszedłem, żeby popatrzeć, a jego nie widać, a ryk słychać. I potem motory jak nie rykną, ile w nich mocy i jak się nie zerwał, jak tylko samolot był w stanie. I poleciał tak migiem – furt…, przemknął. I taki wybuch był jak żółtko, żółtko jajka. Okrągłe i nic więcej” - tłumaczy.

Kolejny świadek Marif Ipatow również słyszał wybuch. „Widziałem, jak tam samolot odlatuje. On tak nisko zrywa . Spostrzegłem, że dzieje się coś poważnego. Tam trzeszczy. I tam szum taki, jak bomba” - wyjaśnia. „Trzy głuche huki i to wszystko. Ten ostatni… już mgła była. Widać było niewielki język ognia. Trudno określić jaki, po prostu nieduży” - przypomina sobie inny świadek, właściciel garażu.

„Dotarłem do bramy, to usłyszałem huk. Spojrzałem nad siebie w górę, ale przez mgłę nie dostrzegłem niczego. Słyszałem trzaski, poczułem podmuch i po chwili usłyszałem drugi huk, koło lotniska” - relacjonuje Aleksander, pracownik budowlany zatrudniony na budowie w okolicy pomnika-czołgu, oddalonej na północ od lotniska.

Ponad 40 podobnych relacji znajduje się w raporcie „Cztery lata po Smoleńsku”. Świadkowie – Polacy, Rosjanie, tzw. zwykli ludzie – opisują, co widzieli. A ich relacje są zaskakująco podobne i zbieżne. Stwierdzenia dotyczące huków i wybuchów są częste. Zbyt częste, by uznać to za zbieg okoliczności i masową halucynację.

Tymczasem zespół Macieja Laska wciąż przekonuje Polaków, że o wybuchach nie może być mowy, że w Smoleńsku doszło do tragedii, w wyniku uderzenia w brzozę. Jednak, jak wynika z ustaleń prokuratury i biegłych, obecnie nie ma żadnych dowodów na uderzenie skrzydła w brzozę, natomiast relacji świadków do dziś nikt nie wyjaśnił. Nikt nie wyjaśnił dlaczego tylu ludzi słyszało wybuchy, których „na pewno” nie było...

Stanisław Żaryn
[Fot. Faktysmolensk.gov.pl]

Warto poczytać

Facebook