Jedynie prawda jest ciekawa

Wszyscy jesteśmy w drugim obiegu

08.05.2012

"Wydaje mi się, że motywy władzy nie są takie, o jakich oficjalnie się mówi. Sam zadaję sobie pytanie, kim tak naprawdę jest premier? Wydawał się sympatycznym, bliskim ludziom człowiekiem, który sygnalizował otwartość na wartości religijne. Czy teraz zaczął oddychać nowym powietrzem, czy kieruje się sugestiami jakichś doradców?" - mówi arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, ordynariusz diecezji przemyskiej, w rozmowie z Arturem Dmochowskim.

W 3-majowej homilii Ksiądz Arcybiskup wiele uwagi poświęcił świeckim w polskim Kościele. Czy ruchy katolickie wpływają na Kościół w sposób widoczny?
Sądzę, że na razie w niewystarczającym stopniu i nie we wszystkich diecezjach jednakowo. Są jeszcze na etapie rozwoju i potrzebują wizji wyjścia od rzeczywistości Kościoła w świat zewnętrzny, do sfery publicznej. Nie zdobyły się ciągle na pójście o ten krok naprzód. Podam przykład włoskiego ruchu Communione e Liberazione. Gdy powstawał w latach 70. i 80., ateistyczna nowa lewica przejęła we Włoszech kontrolę nad większością uniwersytetów. Założyciel tego ruchu ks. Luigi Giussani pracował ze studentami i postawił sobie za cel aktywizację chrześcijan na uniwersytetach. Młodzi ruszyli i zaczęli wygrywać wybory w samorządach uczelnianych.
Pracowałem wtedy we Włoszech i obserwowałem, jak uczyli się być obecni w życiu publicznym, choć mieli bardzo silnych przeciwników. Lewicowi terroryści z Czerwonych Brygad strzelali do nich, były ofiary śmiertelne, ranni i pobici. Kard. Ugo Poletti właśnie w chwili nasilenia starć zatwierdził ten ruch, choć był za to krytykowany. Gdy go o to spytałem, powiedział mi, że właśnie dlatego musi stanąć po stronie aktywnych chrześcijan i bronić ich, by nie zostali sami, gdy wrogowie Kościoła ich atakują.

Głównym powodem ostatnich masowych manifestacji w Polsce jest ograniczanie wolności słowa i mediów.
Cieszę się, że jest wielu katolików w różnych mediach, także niekatolickich i niekościelnych. Cieszę się także widocznym przebudzeniem, powstawaniem nowych mediów niezależnych. Widać nareszcie pewne naruszenie monopolu na kształtowanie opinii społecznej w Polsce, który miała „Gazeta Wyborcza". Dzięki mediom niezależnym pojawi się realizm, mówienie pełnym głosem o rzeczywistości w Polsce.

Bardzo jesteśmy wdzięczni za słowa z homilii o drugim obiegu. „Gazeta Polska" tworzy przecież jedno z jego głównych środowisk.
Wszyscy jesteśmy w drugim obiegu. Dlatego nie odnajdziemy się na pierwszych stronach i w tytułach głównych mediów. Polacy nigdy nie dali sobie do końca narzucić obcych, niezgodnych z tradycją chrześcijańską przekonań. Częściowo było to wynikiem naszej nieufności wynikającej z historycznych doświadczeń i sprzeciwu wobec odgórnych zarządzeń, co jest uzasadnione, jeśli nie są one zgodne z zasadami sprawiedliwości, których naród uczył się od 1000 lat. I nieufność ta pozostaje, choćby nie wiadomo jak wiele egzemplarzy propagandowych gazet się sprzedało…

Minister edukacji wydał rozporządzenie usuwające religię z podstawy programowej. Przerzuca ono koszty katechizacji na samorządy i oznacza niebezpieczeństwo rugowania religii ze szkół. Wystarczy, aby większość w organach państwowych uzyskały ugrupowania niechętne Kościołowi.
To niewątpliwie o wiele ważniejszy punkt tego konfliktu, który ukazał istniejące wśród niektórych polityków tendencje antykościelne. Nie wiem, świadomie czy nieświadomie, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej realizuje w tej kwestii działania antyreligijne. Bo oczywiście nie są prawdziwe tłumaczenia rządu, jakoby tu nic się nie zmieniło. Dokonano zmian i to poważnych.

Jaki jest powód akcji przeciw Kościołowi, którą zapowiadała głośna wypowiedź Donalda Tuska, że nie będzie „klękał przed księżmi".
Odpowiedź przyniesie czas. Wydaje mi się jednak, że motywy władzy na pewno nie są takie, o jakich publicznie się mówi. Sam zadaję sobie pytanie, kim tak naprawdę jest premier? Wydawał się sympatycznym, bliskim ludziom człowiekiem, który sygnalizował otwartość na wartości religijne. Czy teraz zaczął oddychać nowym powietrzem, czy kieruje się sugestiami jakichś doradców? Jeśli tak, to jakich? Lokalnych? A może jest to realizacja jakiegoś ogólnoeuropejskiego planu, bo przecież atak na Kościół ma miejsce nie tylko w Polsce. Nie tylko TV Trwam nie otrzymała zezwolenia na nadawanie cyfrowe, ale również katolicka telewizja we Francji.

Koncyliacyjna postawa Kościoła nie uspokoiła jednak nastrojów i ataki narastają.
Kościół ma nieco dalszą perspektywę niż doraźny sukces, bezpiecznym punktem odniesienia jest wierność zasadom. Zawsze można bić się w piersi i pytać, co moglibyśmy zrobić lepiej. Trudno jednak obwiniać Kościół za działania jego nieprzyjaciół.
niezalezna.pl/"Gazeta Polska"

[fot.PAP/Darek Delmanowicz]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook