Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wołanie o moralność i etykę

05.02.2012

To forma społecznego manifestu moralności i etyki przeciw złu i nieprawości - tak postawę mieszkańców Sosnowca, zapalających znicze, kładących maskotki i kwiaty w miejscu ukrycia zwłok półrocznej Magdy określił psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Zbigniew Nęcki.

Od soboty ruinę kolejowego budynku, gdzie matka dziewczynki pozostawiła ciało dziecka, odwiedzają setki mieszkańców Sosnowca i innych miast aglomeracji katowickiej. Wciąż przybywa płonących zniczy, kwiatów i zabawek. Niektórzy się modlą, inni dyskutują między sobą o tej bulwersującej sprawie.

"To, że tylu ludzi przychodzi na miejsce, w którym znaleziono ciało Madzi, jest dowodem wielkiego współczucia, wzruszenia, empatii wobec ofiary tych wydarzeń, czyli małego dziecka. To równocześnie manifest społecznej niezgody na tego rodzaju zachowania wobec dziecka" - skomentował w niedzielnej rozmowie z PAP prof. Nęcki.

Jak podkreślił psycholog, tragedia półrocznej dziewczynki poruszyła wyobraźnię "praktycznie wszystkich Polaków". "Fakt, że zwłoki dziecka odkryto właśnie w tym miejscu sprawił, że miejsce to nabrało dla ludzi bardzo ważnego znaczenia. Przychodzą mi w tej sytuacji na myśl starożytne mity, w których zderzają się wartości centralne" - powiedział prof. Nęcki. Jak tłumaczył, w przypadku tragedii Madzi "chodzi o zderzenie się ze sobą niewinności dziecka i okrucieństwa sytuacji".

"Ludzie chcą wyrazić swój stosunek do tej sytuacji, negatywną ocenę zachowania, którego ofiarą padła dziewczynka" - podkreślił psycholog. Jak powiedział, "wszystkie te zapalane znicze, kwiaty, myśli, chwile skupienia" składają się na "budowanie wielkiego manifestu moralności i etyki przeciwko złu i nieprawości".

Pierwszy znicz w ruinie kolejowego budynku, gdzie znaleziono ciało małej Magdy, pojawił się w sobotę wczesnym rankiem - kilka godzin po tym, gdy policjanci zabrali zwłoki i zakończyli oględziny tego miejsca. Niedługo potem wokół płonęły już dziesiątki zniczy. Późnym wieczorem były ich setki; w niedzielę przybyły kolejne. Wśród nich leżą maskotki i zabawki, a także kartki z dziecięcymi rysunkami i zapewnieniami o modlitwie.

"Chcieliśmy przyjść pomodlić się i zapalić znicz; na pomysł przyniesienia tu swojego misia wpadła nasza córka. Dzieci bardzo przeżywają tę sprawę, podobnie jak my wszyscy" - powiedziała reporterom pani Ilona z Sosnowca, która przyszła tam z mężem i 6-letnią córką Anią. W pobliżu miejsca, gdzie przykryta kamieniami i śniegiem leżała mała Magda, mieszkańcy Sosnowca położyli kilkadziesiąt pluszaków; są też grzechotki i inne zabawki.

"Mały aniołku, modlimy się za Ciebie" - napisano na tekturce zatkniętej wśród zniczy. Niektórzy odwiedzający to miejsce modlili się klęcząc, inni na stojąco, zdejmując czapki. "Modlitwa to najlepsze co możemy zrobić dla małej, ale i dla jej rodziny" - powiedział starsza kobieta, która w niedzielę przyszła tam już drugi raz. "Mieszkam tu niedaleko, byłam już w sobotę zaraz rano" - powiedziała.

Rzecznik sosnowieckiej kurii diecezjalnej, ks. Jarosław Kwiecień, odwiedził tragiczne miejsce w sobotę. Modlił się za Magdę i jej rodziców. Apelował, by nie wydawać pochopnych opinii w tej sprawie.

"Ci, którzy przychodzą na miejsce gdzie znaleziono ciało półrocznej Magdy, powinni zadbać o dwie rzeczy: po pierwsze, o modlitwę, ale po drugie, warto zadbać także o mniej słów - bowiem osądy, słowa, które padają na miejscu znalezienia dziewczynki, są często bardzo skrajne, bardzo krzywdzące dla całej rodziny dziecka" - powiedział ks. Kwiecień.

Takich skrajnych opinii można na miejscu usłyszeć bardzo wiele. Pod adresem matki dziewczynki pada wiele zarzutów. Część ludzi nie wierzy w jej wersję, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Dziwią się, dlaczego wcześniej kłamała i wymyśliła porwanie dziecka. Dyskutują też o roli, jaką w ujawnieniu prawdy odegrał detektyw Krzysztof Rutkowski. "Gdyby nie on, policja dalej szukałaby porywacza" - przekonywał starszy mężczyzna. "Policjanci to nie barany, też by do tego doszli" – nie zgadzał się z nim inny.

W rozmowach przy setkach płonących zniczy powtarzają się słowa "wielka tragedia", "okropność", "nie mieści się w głowie". Mieszkańcy Sosnowca mówią, że niezależnie od tego, dlaczego naprawdę umarła dziewczynka, pozostawienie jej ciała w takim miejscu, wśród gruzu, było nieludzkie. Nie znajdują usprawiedliwienia dla matki dziewczynki. Niektórzy podejrzewają, że "chyba z nią jest coś nie tak". Wśród odwiedzających są i tacy - z reguły młodzi ludzie - którzy nie ukrywają, że przyszli z ciekawości.

Sekcja zwłok w poniedziałek

Na poniedziałek zaplanowana jest sekcja zwłok półrocznej Magdy z Sosnowca - potwierdziła w niedzielę katowicka prokuratura. Wyniki sekcji mają dać odpowiedź na pytanie, dlaczego dziewczynka zmarła. Może to być kluczowe dla charakteru zarzutów stawianych jej matce.

Poniedziałkowy termin sekcji w zakładzie medycyny sądowej zapowiedział w sobotę współprowadzący śledztwo w tej sprawie prokurator Mariusz Łączny. Były jednak wątpliwości, czy leżące wcześniej półtora tygodnia na mrozie ciało będzie nadawało się do czynności medycznych.

"Mogę potwierdzić, że sekcja jest zaplanowana na poniedziałek, prawdopodobnie w godzinach południowych. Według informacji lekarzy, przeprowadzenie sekcji w tym terminie powinno być możliwe" - powiedziała w niedzielę PAP rzeczniczka katowickiej prokuratury okręgowej, prok. Marta Zawada-Dybek.

Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w poniedziałek.

Prokuratura nie ujawnia, do którego aresztu trafiła matka dziewczynki, podejrzana o nieumyślne spowodowanie jej śmierci. W sobotę, na wniosek śledczych, sąd aresztował kobietę na dwa miesiące. Oprócz obawy matactwa, jedną z przesłanek było też zapobieżenie ewentualnej ucieczce Katarzyny W.

"We wniosku do sądu o zastosowanie wobec podejrzanej tymczasowego aresztu prokuratura wskazywała również na obawę ucieczki. Taką obawę uzasadniają - w naszym przekonaniu - zarówno okoliczności zdarzenia, jak i zachowanie kobiety po zdarzeniu" - wyjaśniła rzeczniczka.

Prokuratorzy wskazują, że wersja matki, która stała się podstawą sformułowania wobec niej zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka, to tylko jedna z branych pod uwagę wersji. Zarzuty mogą być zmienione, jeżeli np. sekcja zwłok wykaże inny charakter obrażeń dziecka niż ten wynikający z wyjaśnień matki.


PAP
Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Słowa kluczowe:

Magda

,

śmierć

,

znicze

Warto poczytać

Facebook