Jedynie prawda jest ciekawa

Wipler: Zostałem pobity przez policję

30.10.2013

Poseł Przemysław Wipler twierdzi, że został "brutalnie pobity przez policję". Policja jednak twierdzi co innego. Według funkcjonariuszy w nocy przed stołecznym klubem, mężczyzna zachowywał się agresywnie, wulgarnie, chciał im wydawać polecenia. Sprawę zbada prokuratura.

"Wciąż jestem w szpitalu. Tomografia, RTG, seria innych badań. Nie mam telefonu. Zostałem brutalnie pobity przez policję, czytam jej wersję..." - napisał w środę rano Wipler na Twitterze. Dodał, że ma "obrażenia klatki piersiowej, szyi, głowy i nie tylko". "Oddałem krew, poproszę o monitoring" - podkreślił.

Poseł przed południem opuścił szpital. Zapowiedział, że o szczegółach sprawy opowie jeszcze w środę na konferencji prasowej.

Jak powiedział PAP rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek, ok. godz. 4 policjanci zostali wezwani na ul. Mazowiecką, gdzie miało się bić kilka osób. Patrol nie natrafił na bójkę, zastał natomiast dwóch nietrzeźwych mężczyzn. Gdy ich legitymowano, do policjantów podszedł inny mężczyzna. Zaczął im ubliżać, wygrażać, jednego z nich szarpał i kopał, uszkodził mu mundur. Policjanci obezwładnili napastnika używając siły i gazu pieprzowego. Został odwieziony do izby wytrzeźwień.

Jak powiedział Mrozek, kiedy przez radio podawano dane mężczyzny, jeden z policjantów zorientował się, że może chodzić o parlamentarzystę. Zostało to potwierdzone. "Ten mężczyzna nie przedstawiał się, nie mówił, że jest posłem, nie mówił, że ma immunitet i nie miał przy sobie legitymacji poselskiej" - zaznaczył Mrozek. Poseł trafił na komisariat, został poproszony o poddanie się badaniu alkomatem, ale odmówił.

Pomocy posłowi udzieliło pogotowie. Został przewieziony do szpitala.

"Policja zabezpiecza monitoring z klubu, przed którym doszło do zdarzenia. Będziemy sprawdzać, czy nie nagrały go inne kamery w okolicy. Będziemy przesłuchiwać świadków interwencji" – powiedział Mrozek.

Zapowiedział, że cała dokumentacja zostanie przekazana do prokuratury. To do niej należy decyzja o dalszych czynnościach, w tym np. czy wystąpić o uchylenie immunitetu.

Na Twitterze Wipler zaprzeczył informacjom policji. "To kompletna nieprawda. Mam nadzieję, że jest monitoring na Mazowieckiej" - zaznaczył były poseł PiS, szef stowarzyszenia "Republikanie". Dodał, że "zanim oddano mu torbę z iPadem, bez telefonu, wypuszczono do mediów tekst z policyjną wersją zdarzeń, gdy nie mógł nic zrobić".

Sprawę zbada prokuratura. Jak powiedział PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak, z pewnością zostaną wdrożone czynności sprawdzające w tej sprawie, które poprzedzają decyzje procesowe o wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa. "Trudno na razie cokolwiek powiedzieć poza tym, że skoro sprawa dotyczy policji, to funkcjonariusze nie mogą sami prowadzić tego postępowania, tylko musi zrobić to prokuratura" - podkreślił.

Na materiały z monitoringu, które mają pomóc w rozstrzygnięciu czy policjanci - jak twierdzi poseł - przekroczyli swe uprawnienia, czeka Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście Północ. Jak poinformowała wiceszefowa tej prokuratury Lucyna Korga-Mazurek, gdy materiały wpłyną, będzie można rozpocząć postępowanie sprawdzające.

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!

PAP, lz

[fot: youtube/tvn24]

Słowa kluczowe:

Przemysław Wipler

,

pobicie

,

alkohol

,

policja

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook